2 obserwujących
104 notki
42k odsłony
86 odsłon

Głos rozsądku

Wykop Skomentuj2

Agnieszka Kołakowska (https://pl.wikipedia.org/wiki/Agnieszka_Kołakowska) zamieściła na łamach „Politico” artykuł, który może mógłby schłodzić kilka gorących, europejskich głów, w tym głowę Fransa Timmermansa i jego akolitów. Mógłby, ale zapewne nie schłodzi, bo nie zadają sobie oni trudu przeczytania i zrozumienia tego prostego w sumie tekstu. Tu link do oryginału: https://www.politico.eu/article/in-defense-of-poland-ruling-party-law-and-justice-pis/

Tekst przytaczam w tłumaczeniu zamieszczonym w Onecie.

Dlaczego tyle ludzi w Brukseli i USA chce uczynić z Polaków europejskie czarne owce?

W Grecji, Austrii i Niemczech partie ekstremistyczne odnotowały wzrost poparcia. Najbardziej popularną partią we Włoszech kieruje skrajnie prawicowy pogromca imigrantów. W Wielkiej Brytanii na czele opozycji stoi antysemicki, twardogłowy marksista. Z Węgier dochodzą niepokojące sygnały autorytaryzmu. W całej Unii szerzy się antysemityzm.

W USA "liberalna lewica" próbuje zastąpić proces demokratyczny polityką tożsamościową i narzucić cenzurę (pod hasłami walki z dyskryminacją). Ale wszyscy mają, jak się zdaje, obsesję na temat Polski. Dlaczego?

Polskę zbyt często przedstawia się jako kraj, gdzie nie ma szans na sprawiedliwy proces, bez demokracji, wolności słowa oraz wolnych mediów. Mówi się o niej, że gnębią ją cenzura, korupcja i nepotyzm a kraj ugina się pod jarzmem skrajnie prawicowej władzy.

Żaden z tych zarzutów nie jest prawdziwy.

Nikt w Polsce nie siedzi w więzieniu z powodów politycznych. Protestujący mają pełną swobodę demonstrowania na ulicach, jak wszędzie w Unii. Sądy zapewniają sprawiedliwy proces, panuje równość wobec prawa. Uniwersytety są niezależne, podobnie jak sądy. Ani one, ani żadna inna instytucja demokratyczna nie jest pod większą presją niż gdziekolwiek indziej. A być może ta presja jest mniejsza.

W Polsce nie ma też cenzury. Zaiste, większość mediów jest ostro antyrządowa. Ale nie wydaje się, żeby cokolwiek z tego zaistniało w świadomości europejskiego komentariatu, który regularnie porównuje Polskę do Turcji, Węgier czy wręcz nazistowskich Niemiec.

Rządzące Prawo i Sprawiedliwość nie jest szczególnie prawicowe. Jego polityka gospodarcza jest w istocie socjalistyczna. Jest zwolennikiem silnej władzy państwowej i państwa opiekuńczego. A jego działania przynoszą pożądane skutki, zwłaszcza dla ludzi wykluczonych.

Od kiedy PiS przejął władzę w 2015 r. mocno spadło bezrobocie oraz deficyt budżetowy. Po raz pierwszy od 1989 r. zapomniani biedni mieszkańcy wsi poczuli, że lepiej im się wiedzie i są bezpieczni. Zaufanie do policji jest wysokie, podobnie jak poparcie dla rządu.

Niektórzy konserwatywni polscy intelektualiści są, przynajmniej teoretycznie, gotowi wylać dziecko (liberalizm) z kąpielą (polityki tożsamościowej i całej reszty), ale ludzie sprawujący władzę nie podzielają tej postawy. Ich wizja jest nie bardziej nieliberalna niż gdziekolwiek indziej w Europie.

To prawda, katolicy w Polsce – podobnie jak religijne grupy w USA – starali się wprowadzić całkowity zakaz aborcji. Ale na razie im się nie udało. Niektórzy chcieli przeprowadzić klauzulę sumienia dla aptekarzy, która pozwalałaby im odmawiać sprzedaży środków antykoncepcyjnych. Ale i tego nie osiągnęli.

Polskie sądy, podobnie jak te w USA, muszą rozstrzygać sprawy piekarzy i drukarzy odmawiających dekorowania ciast czy drukowania plakatów dla wspólnoty LGBT, wydając równie zróżnicowane wyroki. Kwestia "wolności religijnej" stanowi przedmiot równie gorących sporów jak w USA.

Mogę uważać dyskryminację w imię swobody wyznawania wiary jako rzecz głęboko niewłaściwą, ale podobne debaty toczy się przecież w USA, gdzie zapadają czasem zdumiewające wyroki. Nieraz zupełnie nie zgadzam się z przyjaciółmi na "prawicy", ale jesteśmy w stanie toczyć racjonalną dyskusję bez obrzucania się epitetami "faszysta" i "nazista".

Czy w Polsce mamy do czynienia ze wzrostem antysemityzmu? Nie bardzo. Czy występuje w takim natężeniu, jak np. we Francji i Holandii? Bynajmniej. Czy jest równie agresywny i krwiożerczy? Ani trochę. Ale każdy załamuje ręce nad Polską. W Polsce nie ma ruchów nawołujących do bojkotu Izraela, wycofywania stamtąd inwestycji i nakładania sankcji.

Skąd więc cały ten alarmistyczny ton? Po części dlatego, że Warszawa wciąż opiera się próbom narzucania swej woli przez UE i upiera się, by zachować kontrolę nad kwestiami związanymi z suwerennością narodową takimi jak migracja i zarządzanie granicami. Nie podoba się to tym, którzy mają swój ukryty interes w utrzymaniu przy władzy kleptokratycznej elity.

Polska to swego rodzaju poligon doświadczalny. Czy można zachować w miarę liberalną demokrację bez hołdowania polityce tożsamościowej i tym podobnym? Na razie odpowiedź brzmi: tak.

Polacy mają po dziurki w nosie tego, że piętnuje się ich jako obskuranckich, prymitywnych, katolickich, nacjonalistycznych, antysemickich ekstremistów tylko dlatego, że nie uważają patriotyzm za brzydkie słowo. Nie lubią, kiedy narzuca im się modny obecnie "liberalny" program przemian, kiedy się podważa ich narrację i kpi z poczucia suwerenności. Odpowiadają pięknym za nadobne. I za to też zbierają cięgi.

Polska przy wszystkich swoich wpadkach i błędach, jakie popełnia, mierzy się z ważnymi pytaniami. Jak można pielęgnować patriotyzm bez narażania się na zarzut ksenofobii? Jak pogodzić liberalną demokrację z historycznymi tradycjami i wartościami? Jak zachować równowagę między równouprawnieniem, a wolnością religijną?

Nie tylko Polska z trudem próbuje zachować równowagę w tych kwestiach. Ale to ona, jak się wydaje, ma największe dziś szanse powodzenia.


Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale