W dzisiejszym Wpolityce.pl pisze owypowiedzi Antoniego Macierewicza dla Radia Plus, gdzie wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości wspomina o pewnej bardzo istotnej akcji, która w tym roku została podjęta po raz drugi (pierwszy raz podjęto ją w 2011 r.): „[...]alternatywny system głoszenia stworzony przez polityków PiSsprawdziłsię tylko w pewnej części.
Tu nie chodziło tylko o przeliczenie głosów, ale także o stworzenie systemu, który by wyłapywał takiesytuacje grożące sfałszowaniem. Na tym sięskupiliśmy.”
Ufff...
Przy całym szacunku dla Antoniego Macierewicza, okazało się, że stanowi on kolejny wysoko postawiony przykładświętej naiwności. Bo nie przypuszczam, by – złej woli.
I żeby już nie komplikować i nie utrudniać zrozumienia zbyt długim wywodem, odwołam się do prostego przykładu.
Komisji obwodowych jest w Polsce około 26.000. Ale ja nie chcę Państwa zabić taką wielką liczbą, w praktyce wystarczy mi liczba 17. Słownie: siedemnaście. Siedemnaście liczb tego samego rzędu wielkości, co liczby głosów oddawanych w komisjach obwodowych.
Zadanie: Wytęż wzrok i powiedz, kiedy na końcu wiersza znajduje się prawidłowy wynik:
a. 247+301+489+468+988+120+265+549+485+596+332+656+898+103+889+453+359=8198
b. 247+301+489+468+988+120+265+549+485+596+332+656+898+103+889+453+359=6968
czy
c. 247+301+489+468+988+120+265+549+485+596+332+656+898+103+889+453+359=9998 ?
Ktoś rozpoznaje od razu właściwą liczbę?Różnica między najwyższym a najniższym wynikiem to u mnie 43,5%. Nie 0,3% - prawie 150 razy więcej. A jednak nie widzą Państwo od razu, która liczba jest fałszywa? Może dwie? Wszystkie?
Problem z prawidłowym policzeniem ile i na kogo oddano głosów polega dopiero w drugim rzędzie na przypilnowaniu, by nie dorzucono kart do urny czy też – nie dorysowano dodatkowego krzyżyka na karcie – czy raczej pliku wyborczym.
Największy potencjał oszustwa tkwi w informatyce wyborczej. Przy ca 26.000 pozycji w arkuszu kalkulacyjnymnikt nie wychwyci błędu w dodawaniu na pierwszy rzut oka. Dane udostępniane przez PKW poprzez swój format maksymalnie utrudniają sprawdzenie rachunku za pomocą ich całościowego wykorzystania. Po prostu nie da się ich zwyczajnie skopiować i wykorzystać do obliczeń. Mniemam, że umyślnie. W ten sposób nawet gdyby dla każdej komisji - w jakiejś masowej akcji społeczeństwa obywatelskiego -sprawdzona została prawidłowość wpisów na stronach PKW (cierniowa droga: do 6 kliknięć na komisję, by dotrzeć do konkretnej liczby!), to i tak nie wystarczy to do weryfikacji całościowego wyniku, bowiem do tego konieczne jest zsumowanie wszystkich liczb we własnym arkuszu kalkulacyjnym, który ponad wszelką wątpliwość nie jest zmanipulowany. Najpierw więc trzeba tych 26.000 liczb bezbłędnie wprowadzić do mega-słupka.
By stuprocentowo sprawdzić wynik, bezwględnie należało więc samemu zebrać do niego dane zewszystkich komisji obwodowych . Nie rozumiem, jak struktura ogólnopolskiej partii może być na tyle dziurawa, by brakowało 20% danych (wg pogłosek, bowww.uczciwewybory.plnie podaje w ogóle NIC!)? Ale w tej chwili pomińmy sprawę ułomnych partyjnych struktur. Można bowiem użyć danych oficjalnych, tam gdzie nie mamy sprawdzonych własnych.Różnica w uzyskanym wyniku będzie dowodem na systemowe oszustwo na centralnym szczeblu państwowym.
Wiceprezes Antoni Macierewicz wydaje się niesłusznie bagatelizować ten aspekt poważnego pilnowania wyborów. NIE rozumiem. Albo coś źle rozumiem.
Tylko że 40 tysięcy ludzi aktywnie poświęciło na to swój czas (a miliony dalszych zaufały w dopilnowanie wyniku.) Jak można było taki wysiłek zmarnować?



Komentarze
Pokaż komentarze (7)