197 obserwujących
2085 notek
3556k odsłon
  1019   3

Pierwszy dzień wolności

image

Wbrew tytułowi notka nie będzie omówieniem dramatopisarskich dokonań Leona Kruczkowskiego. Któż go jeszcze pamięta ? Chyba tylko deda, no ale on z Leninem chodził do jednej klasy, więc pamięta i wie wszystko. Notka będzie raczej dramatyczną próbą napisania czegokolwiek w sytuacji gdy człowieka dopada leń w każdym apekcie... i nie chce się absolutnie nic. Tylko sciskać kierownicę i jechać, jechać, jechać gdzie oczy poniosą. Miniony tydzień w UK to pierwszy tydzień wolności, więc pozostawanie w murach nie ma sensu. Każdy dzień przypominał V - Day. Ten z maja 1945. Z tą różnicą, że wówczas bardziej kładziono nacisk na aspekt patriotyczno - heroiczny dziś raczej wszystko idzie w kierunku wypicia nieskończonej ilości hektolitrów piwa. Ludzie tego potrzebują.

image

Widziałem miesiąc temu jak jakiś desperat siedział w piwnym ogródku, przed zamkniętym pubem i pił piwo kupione w markecie. To chyba jest jakaś religia ? Zebym miał talent poetycki na miarę poety replaya, to pewnie widząc tak zrozpaczonego piwosza - desperata stworzyłbym jakąś elegię, albo jakieś treny zacząłbym tworzyć. To był bardzo poruszający obraz. Na szczęście widać już koniec tego nieszczęścia. Od poniedziałku nieśmiało otwierają się restauracje oferujące jednak konsumpcję tylko na zewnątrz. Karty dań krótkie. Puby, którym sprzyja topografia i mogą na trotuarze wystawić choć dwa krzesła oraz dwuosobowe stoliki, robią to. I nalewają, nalewają, nalewają ku uciesze smakoszy. Te puby, które szczęścia nie miały, bo ulokowane przy trotuarze 1,5 yarda, niestety jeszcze pauzują. Moja żona jest abstynentką, ja jestem jak Hermann Brunner - z tym, że on nie mógł patrzeć jak biją - ja nie mogę patrzeć jak piją ( odnowa moralna ) więc wyjechaliśmy z żoną gdzie oczy poniosą. I dobrze zrobiliśmy. 

image

Marina w Holyhead 

Droga A55 na Anglesey zapchana taborami. Wszyscy ciągną na Holyhead, w rejon najbardziej malowniczego kawałka Walii. Droga na Caernarfon przypomina trasę Mrągowo - Giżycko w szczycie sezonu. Sznury aut, camperów, aut z przyczepami, z kajakami na dachach... i bez. 

Kuchnie polowe diabli wiedzą gdzie. Pisać jest o czym, ale nie dziś. Muszę się zebrać w sobie i zbić " rajzefiber " który mnie nie opuszcza i każe jechać nieustannie do przodu. To imperatyw. Życie to ruch. Nara. 

image

... kuchnie polowe diabli wiedzą gdzie. Ale czy harcerzy to obchodzi ? Dla harcerza lockdown i zamknięte restauracje nie stanowią problemu. 

image

Pierwszy obóz rozbiliśmy na wysokości 6,5 metra. Po posiłku zabraliśmy się za zakładanie " poręczówek " Do wieczora byliśmy na wysokości 8,5 metra. Walczymy z potęgą gór prekambryjskich.  

image


image


image

Latarnia South Stack

image


image


image


image






Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości