
Wszystkim czytelnikom bloga Feliz Navidad, czyli w języku Miguela de Cervantesa ( też galernika ) Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
Maspalomas, najpiękniejsza plaża Europy
Globalne ocieplenie postępuje, planeta płonie, średnie temperatury coraz wyższe. Szczególnie tu w Maspalomas. Kto to widział o tej porze roku 26 stopni w cieniu ? Coraz to goręcej i bardziej sucho. A jak sucho to i wszystko się kurczy. W tym i świat, który skurczył się nam w sposób niewyobrażalny. To co Krzysztofowi Kolumbowi zabrało 7 dni, czyli rejs z Palos w Hiszpanii na Gran Canarię, mnie z lotniska Stansted zabrało 4 h i 20 min. Wszędzie blisko, wszędzie szybko. Wszystko już zostało odkryte, więc odkrywać nie ma już czego. A jak ktoś chce to może wykupić opcję w Google Earth i zajrzeć w każdy zakątek naszej płonącej planety. Można jeszcze eksplorować jaskinie, tyle że tam nie ma internetu i jak bez Google Maps wyszlibyśmy na powierzchnię ?
Lizbona - Belem. Pomnik Odkrywców
Nie pozostaje nam nic innego jak podążanie śladem Wielkich Odkrywców i podziw dla ich determinacji, wyobraźni i śmiałości, czy wręcz zuchwałości. Co ja czynię z upodobaniem, więc nie mogło mnie nie być w miejscu skąd w jedną z niezwykłych podróż wyruszył Wielki Genueńczyk.
1502 rok, z tego miejsca Krzysztof Kolumb wypłynął w swój ostatni rejs do Nowego Świata


W podróż, która ustawiła nasz świat w miejscu, w którym się znajduje. Napiszę z całkowitą pewnością, że dzięki tej podróży nie wchodzimy do kościoła w skarpetach lub na bosaka, a strzliste wieże gotyckich świątyn nie mają dziś wyglądu minaretów jak świątynia Zofii w Konstantynopolu, zwanego dziś Stambułem.
Katedra w Las Palmas
Zdaję sobie sprawę z tego, że Krzysztof Kolumb ma zły pijar, szczególnie wśród umysłowo porażonego lewactwa. A to że zniszczył cywilizacje obu Ameryk, a to że mordował, a to że rabował, a nawet na koniec narobił jakichś nieślubnych dzieci. Ci głupcy współczesną, opętańczą presję islamu, opętańczy dżihad usprawiedliwiają jakimś odwetem za kolonializm, a najgłupsi z nich docierają aż do wypraw krzyżowych. Nie rozumieją biedacy, że historia trzyma się jednej, jedynej reguły: jak nie my ich, to oni nas. Gdyby prekolumbijskie cywilizacje Ameryk miały tyle sprytu, odwagi i wyobraźni, także technicznego zmysłu, żeglarskich talentów, gdyby mieli takich kartografów, to by nas obdzierali ze skóry i składali w ofierze zaraz po dotarciu do Europy.
Dziennik pokładowy " Santa Marii "
Krzysztof Kolumb
Wielcy sponsorzy Kolumba, Izabela Katolicka i Ferdynand II Aragoński
Gdyby tureccy pohańcy czuli wiatr, gdyby byli w stanie - jak Europejczycy - budować karaki, karawele i galeony zdolne do oceanicznej żeglugi, a nie tylko galery mogące działać na Morzu Śródziemnym i to tylko w sezonie letnim, to dziś korzystalibyśmy z całkiem innego alfabetu i nie byłaby to nawet cyrylica.
Dom Krzysztofa Kolumba w Las Palmas
Bo nie ma bardziej ekspansywnej religii i cywilizacji nad cywilizację Mahometa. Tu nie trzeba szczególnej dociekliwości i specjalnej wiedzy historycznej. Spojrzeć wystarczy na tzw. timeline islamu. Hidżra, będąca jednocześnie początkiem islamskiego kalendarza to rok 622 n.e, a bitwa pod Poitiers, i zatrzymanie ekspansji Arabów w Europie, to rok 732. W tak krótkim czasie udało się islamowi opanować całą południową część Morza Środziemnego i podbić Półwysep Iberyjski.

Szkoła nawigatorów w portugalskim Sagres, pierwsza w swiecie szkoła kształcąca marynarzy
To co dla nas jest Morzem Środziemnym, dla Turków było Morzem Białym i to była idee fix Sulejmana Wspaniałego. Opanowanie całego " ówczesnego świata ", który dla Osmanów składał się z już opanowanego Morza Czarnego i nie do końca opanowanego Morza Środziemnego. O to szedł bój i przez kilkanaście pokoleń Europa drżała przed muzułmańskimi galerami. Do dziś w Dalmacji, wzdłuż Półwyspu Apenińskiego, czy wybrzeży Hiszpanii napotkamy resztki dziwnych budowli. To wieże obserwacyjne budowane przez cesarza Karola V jako obrona przed łupieżczymi wyprawami Turków i berberyjskich korsarzy.

Wieża była obsługiwana przez ogniomistrza od sygnałów dymnych i kuriera z koniem. Z chwilą pojawienia się na horyzoncie tureckich galer ostrzegano się sygnałami dymnymi, a kurier konno objeżdżał miejscowości wzdłuż wybrzeża ostrzegając nieszczęśników o przybyciu muzułmańskich łowców niewolników. W czasach islamskiej dominacji gospodarczo wymarło i zniknęło z map setki miejscowości wzdłuż wybrzeża Hiszpanii, Italii i Francji. I kto kogo tu prześladował ? Starcie z islamem i pokonanie chrześcijańskiej Europy z pozoru było przesądzone. Trochę to przypominało późniejsze starcie bolszewizmu z cywilizacją europejską. Z jedenej strony działające jak w zegarku, scentralizowane imperium Osmanów, gdzie wszystkie środki do prowadzenia wojny było dostępne za jednym pstryknięciem sułtana. Po drugiej stronie chrześcijański rywal rozdzierany wojnami religijnymi, skłóceni, walczący ze sobą europejscy władcy, ciągły brak środków na budowę floty i armii. A jednak. Galery kontra karawele i galeony + odwaga, wyobraźnia i zdolni kartografowie i armatorzy gotowi do poświęceń w imię obrony wiary ( ... i nie bądźmy naiwni - dla złota ) Galera musiała przegrać tę rywalizację. Bo to zwykła jednostka płaskodenna, doskonała łódź desantowa, przydatna to chwytania i transportu niewolników na targi w Tunisie, Aleksandrii czy Stambule.
Przylądek św. Wincentego, najbardziej na zachód wysunięta część Europy
Miała jedną wadę, którą była tzw. dzielność morska, zatem wypuszczanie się taką jednostką za Słupy Herkulesa było sporym ryzykiem. Plusem galery był własny napęd uniezależniający ją od kaprysów wiatru, jednak napęd składał się z kilkuset nieszczęśników przykutych do wioseł, których trzeba było karmić sucharami i poić słodką wodą. Przy małej ładowności galery był to spory problem, bo należało jeszcze zabrać siano, jako pożywienie dla owiec i owce jako pożywienie dla kapitana, nadzorców galerników i łowców niewolników. Taka jednostka nie mogła dopłynąć na Hispaniolę w żadnym wypadku. " Santa Maria " karaka Krzysztofa Kolumba, z ładownością 100 ton, mogła tego dokonać bez problemu.
" Santa Maria " replika kajuty Kolumba
" Santa Maria " karaka Krzysztofa Kolumba

Dlatego sprawy potoczyły się całkiem wbrew oczekiwaniom bisurmanów. Do tego doszła niezłomna wola cesarza Karola V, jego syna Filipa II i negocjacyjne talenty papieża Piusa V. No i ten " najcudowniejszy bękart Europy " czyli Juan d'Austria dowodzący chrześcijańską flotą pod Lepanto, będącą początkiem końca opresyjnego Imperium Osmańskiego. A cała wyżej opisana historia miałaby całkiem inny przebieg, gdyby nie 260 ton złota przywiezionego z Ameryki i zdeponowanego w sewillskiej Złotej Wieży nad Guadalkiwir.
Sewilla " Złota wieża " nad Guadalkiwir
Bo to owo złoto sprawiło, że kopernikański traktat o pieniądzu - ten jeden raz - nie zgodził się z praktyką, bowiem lepszy pieniądz wyparł pieniądz gorszy. Bity w Madrycie złoty real, okazał się mocniejszy od coraz chudszej, srebrnej, tureckiej monety bitej w Kairze. Pamiętajmy o złocie, dbajmy o to by nasze zasoby złota nie trafiły do Frankfurtu nad Menem, bo będzie z nami taki sam koniec jak z Osmanami. Bo wszystko się w tym świecie może skurczyć, a złoto nie skurczy się nigdy
Inne tematy w dziale Kultura