Jutro początek urlopu, powinna mnie już dopaść reisefieber, ten miły szmer w środku. Pakowanie sprzętu, sprawdzanie, wszystkiego po 3 razy. Dziś jest inaczej, zdołowały mnie informacje z Polski. Byłem dziś na Remembrance Sunday w Manchesterze. Stałem w 1,5 godzinnym korku. Porządek, powaga, życzliwość. Tysiące ludzi idące pod War Memorial. Weterani na wózkach, o kulach. Dzieci, młodzież, dorośli. Kadeci w zwartych kolumnach, maszerujący tym zabawnym angielskim, paradnym krokiem.
10-12 latki dołączające do maszerujących kolumn, jeszcze nieudolnie naśladujące to wyrzucanie ramion do przodu, jeszcze nie potrafiący wbić się w rytm kroków, kadetów. Tak wygląda patriotyzm po angielsku, sprawa niezwykle poważna. Sprawa tak poważna, że przed trzema laty w Birmingham weterani złomotali Pakistańczyków ( angielski odpowiednik gwizdków Blumsztajna) którzy próbowali zakłócić przemarsz weteranów.
Ponieważ w państwie, w którym prawo jest skuteczne, nikt nie ma prawa nikogo łomotać, weteranów skazano. W państwie, w którym prawo jest skuteczne, nikt nie ma również prawa zakłócać legalnego przemarszu, więc
" angielskie gwizdki Blumsztajna", trafiły za kratki. Żeby było sprawiedliwiej " gwizdki " otrzymały wyższe wyroki. Bo patriotyzm to sprawa poważna.
545
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)