Siukum Balala Siukum Balala
689
BLOG

LKS Mazovia vs LKS Ortelsburg ( d. Szczytno )

Siukum Balala Siukum Balala Sport Obserwuj notkę 36

Letnie Słońce wspinające się po mazowieckim niebie sięgnęło zenitu. Dziedziniec zamku książąt mazowieckich wypełnił się jasnym, pełnym światłem. Takim samym jak na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Żadna z zamkowych wież nie rzucała cienia ani do zewnątrz ani na zewnątrz, co tylko potwierdzało, że Słońce było w zenicie. 
- Dlaczego jeszcze nie zaczynają ? co kombinują ? znowu będą drukować ? 
Szmer i coraz głośniejsze szepty zaczęły docierać do stojących na kamiennej murawie piłkarzy. Piłkarze jedni z orłem na piersiach drudzy z krzyżami na plecach, stojący na zamkowym dziedzińcu, w prostokącie wyznaczonym białymi liniami również zaczęli się niecierpliwić, co objawiało się przestępowaniem z nogi na nogę. Sanderus wysłany przez księcia Janusza, by uspokoił nieco rozemocjonowane krużganki sprzedając odpusty, zaczął kręcić własne lody, sprzedając gadżety klubowe LZS Platforma. Szmery, narzekania i pyskówki nie cichły. 
- Janusz każ zaczynać - powiedziała księżna Anna kopiąc z całej  siły księcia Janusza w łydkę - krużganki zaraz zaczną zadymę i rozniosą nam zamek w drebiezgi. 
Księżna Anna z Kiejstutowiczów, typowa, narwana litewska krew. Potrafiła robić księciu takie sceny, że tylko garnki w zamkowej kuchni fruwały, a służba pierzchała w popłochu do Płońska, biorąc trzy dni na przeczekanie. 
- A łacia ! - syknął książe z bólu - no jak zaczynać bez transmisji, poczekajmy jeszcze chwilkę, może Polsat dojedzie ? 
- No jak ci przyjedzie, kiedy przysłali gońca, że im pod Czerskiem luśnia w wozie transmisyjnym poszła - powiedziała stanowczo księżna Anna Mazowiecka. 
- Zapowiadaj - zwrócił się książe do Marcina Latocha, wawelskiego meczowego herolda wyrzuconego  niedawno z pracy przez samego Jagiełłę. 
- Tylko mi nie wypal znowu z tym stanem wojennym z Krzyżakami, obrażą się i zejdą z boiska, wiesz przecież jacy są wrażliwi. 
- Spokojnie wasza książęca mość, Jagiełło tak dał mi popalić, że naprawdę nie wiem czy kiedykolwiek wrócę na Wawel na funkcję herolda. 
Latoch wziął róg bawoli, długi, centkowany kręty i tak jak przed chwilą dziedziniec zamkowy wypełnił się światłem, tak teraz wypełnił się jego stentorowym głosem 
- W imieniu księcia Janusza i księżnej Anny witam serdecznie wszystkich kibiców na krużgankach, witam rycerstwo mazowieckie. Dziś wielki historyczny mecz, finał rozgrywek o Puchar Księcia Mazowieckiego. Po zażartych bojach do finału dotarła sponsorowana przez księcia Janusza drużyna LKS Mazovia, która już za chwilę zmierzy się z LZS Ortelsburg, reprezentacją komturii szczycieńskiej. Drużyny grają w składach : 
LKS Mazovia, atak : Zbyszko z Bogdańca, Hlava, Zawisza Czarny, pomoc: biskup Oleśnicki, Zych ze Zgorzelic, Jurand ze Spychowa, obrona : Wilk z Brzozowej, Cztan z Brzozowa - wymieniani zawodnicy kłaniali się z rycerską gracją najpierw w kierunku książęcej loży, a potem w kierunku publiczności rozsiadłej na krużgankach... 
dalej w obronie : Sanderus, Sanderus ! gdzie jest Sanderus ? 
- Sanderus złaź stamtąd - krzyknął kapitan drużyny Zbyszko z Bogdańca - przestań handlować tymi gadżetami LZS Platforma i odpustami po " pincet " i tak nie dasz rady 500 + Zawstydzony Sanderus zbiegł na dziedziniec zostawiając chińska torbę z gadżetami przed białą linią wyznaczającą boisko.
- Pozostali zawodnicy LKS Mazovia - kontynuował Latoch - to Zyndram z Maszkowic, Tolima, Jan Zizka i na bramce Maćko z Bogdańca. 
W drużyna LZS Ortelsburg dawniej Szczytno wystąpi w następującym składzie, atak : Zygfryd de Loewe - kapitan, brat Rotgier, brat Gotfryd, w pomocy : bracia Ulrich i Konrad Jungingenowie oraz Kuno von Lichtenstein, obrona : Heinrich von Plauen, Winrich von Kniprode, Albrecht Hohenzollern i Luther von Braunschweig, na bramce niezastąpiony Konrad von Wallenrod. Serdecznie witam równiez nasze dwie cheerleaderki... publiczność zgromadzona na krużgankach nie pozwoliła Latochowi dokończyć, rozległ się ryk i na boisko wbiegła Jagienka ze Zgorzelic i Danusia Jurandówna, obie z wielką gracją zaczęły tańczyć i wymachiwać pomponami w barwach biało - czerwonych. Publiczność wyła z zachwytu. Przekrzykując kibiców Latoch dokończył - zapraszam naszego miłego gościa, sędziego z Francji pana Fulco de Lorche na murawę i w imieniu księcia i księżnej pani proszę o rozpoczęcie sportowych zmagań. Z krużganków zbiegł przystojny mężczyzna w typie Lotaryńczyka, odziany w obcisłe krótkie spodenki w drobną czarną szachownicę. Skłonił się w stronę loży książecej, posyłając jednocześnie powłóczyste spojrzenie w stronę księżnej Anny. W tym momencie bardzo przypominał gwiazdę polskiego kina Leona Niemczyka. 
- Zapraszam do siebie kapitanów drużyn - powiedział po polsku z wyraźnym lotaryńskim akcentem. 
Do sędziego podszedł Zbyszko z Bogdańca i Zygfyd de Loewe. 
- Panowie, mamy spore opóźnienie z powodu uszkodzonej pod Czerskiem  luśni w wozie transmisyjnym Polsatu, mecz zatem odbędzie się bez transmisji telewizyjnej i drugą połowę niestety jedna drużyna musi zagrać pod Słońce. 
- Cooo ! - wykrzyknął Zygfryd de Loewe - mamy grać bez transmisji ? to potośmy tu ciągnęli z Szyman wyczarterowanym samolotem Air Berlin ? chłopaki schodzimy z boiska - zakończył. Po jego słowach Krzyżacy nucąc Tamtaradej zaczęli po kolei schodzić z dziedzińca zamku książąt mazowieckich. 
- Stop ! Stop ! Halt ! - niezręczną ciszę przeciął donośny głos księcia Janusza. 
- Ty Zygi ! co ty odwalasz ? Pamiętasz turniej o Puchar Wielkiego Mistrza w Malborku ? 
- Pamiętam - odpowiedział komtur ze Szczytna - wygraliście.
- Przypomnieć ci co było z transmisją - książe Janusz wydawał sie łapać byka za rogi. 
- Nie pamiętam - odpowiedział wyraźnie skonfudowany komtur
- Miała być transmisja przeprowadzona przez DDR Fernsehen, też nie było bo zanim dojechali to ich po drodze rozwiązali - nie przerywając kontynuował - myśmy wtedy zagrali nie bacząc na nic, bo swój honor trzeba mieć. Albo gracie, albo wpuszczam litewskich kiboli z podzamcza, a ci zrobią wam taką rozpierduchę w szatni, że na wyczarterowany Air Berlin do Szyman nie zdążycie - zakończył książe Janusz. 
Zygfryd de Loewe, ze spuszczoną głową powoli idąc jak żołnierz z polskiej niewoli podszedł do krzyżackich piłkarzy. 
- Chłopaki gramy, swój honor trzeba mieć. Ustawcie się i jeszcze raz zaśpiewajcie Tamtaradej, aż Januszowi dachówki z baszty pospadają. 
- Panowie ! - zatem jest decyzja, gramy - sędzia Fulco de Lorche powrócił do przerwanej przed chwilą rozmowy. Ponieważ jedna drużyna musi grać drugą połowę pod Słońce proponuję  sprawiedliwe rozwiązanie, losowanie poprzez rzut monetą. 
Spojrzał w stronę Zbyszka z Bogdańca - przez moment wydawało się, że porozumiewawczo - i wyjął z kieszeni złotego dukata z orłami piastowskimi na awersie i rewersie. 
- Co pan wybiera - zwrócił się w stronę Zbyszka z Bogdańca
- Oczywiście " orzełek " - odpowiedział kapitan LKS Mazovia 
- A pan panie Zygfydzie ? 
- A co jest do wyboru ? 
- Pan Zbyszko wybrał " orzełka " więc została panu " reszka " albo " sztorc " 
Po chwili namysłu Zygfryd de Loewe powiedziała dobitnie 
- Sztorc ! 
Fulco de Lorche podrzucił monetę, podkręcając lekko. Złoty dukat poszybował w powietrze, kręcąc się i mieniąc wszystkimi kolorami złota. Po dłuższej chwili spadł na kamienną murawę, radośnie brzęcząc i tocząc się, tocząc coraz wolniej między kamieniami stanął na sztorc. 
- Qurva mać !  - wykrzyknął w sposób zgoła nie rycerski Zbyszko - Krzyżakom nawet diabeł dzieci buja. 
- Panie kapitanie druga połowa pod Słońce, wszystko uczciwie i sprawiedliwie - powiedział do Zbyszka z Bogdańca, wsuwając mu niepostrzeżenie między ochraniacz , a piszczel niewielki kordzik firmy " Misericordia " 
- To na brata Rotgiera - szepnął - mam z sukinsynem porachunki. Grajcie ostro. 
W tym samy czasie Zygfryd de Loewe dyrygował swoją drużyną śpiewajacą słynne - Tamtaradej, tamtaradej. 
- Chłopaki druga połowa pod Słońce, wiecie co robić ? - zwrócił sie do drużyny.
- Damy radę ! - wykrzyknął głośno Hlava, a Sanderus nieco ciszej. 
Fulco de Lorche przeciągle gwizdnął w gwizdek wystrugany przez Juranda  z wierzby znad spychowskiego jeziora. Rozpoczął się historyczny mecz pomiędzy LZS Ortelsburg - komturia szczycieńska, a LKS Mazovia. Co przyniesie ? zobaczymy, ale chyba wygra Ortelsburg 2:1.

 

PS. Niezłym mnie ten Kurski Łukiem zalatwił. Sam nie wiem co oglądać i o czym napisać notkę o  " Krzyżkach " czy o meczu ? " Krzyżacy " sercu drodzy na tym się wychowałem, ale i mecz w celu podkręcenia nastrojów nacjonalistycznych obejrzałoby się. Oglądam i to i to, dlatego notka po raz pierwszy typu mix.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Sport