159 obserwujących
1737 notek
2624k odsłony
3226 odsłon

August ! Co z ciebie wyrośnie ! ?

Wykop Skomentuj108

image

Pałac Zamoyskich w Jabłoniu 


Gdyby salon24 był zwykłym liceum, to nasza wychowawczyni prof. Bogna Janke zostawiłaby mnie na drugi rok w III klasie. Ja nie nadążam z materiałem. Inni uczniowie są z materiałem na bieżąco, a ja niestety w tyle. O takich uczniach w rosyjskich szkołach mówi się " otstajuszczyj " Zaległości mam dość spore i na pomoc komsomolskiego kolektywu - jak w szkole radzieckiej - nie ma co liczyć. Tematów moc, a pisać nie ma komu. Z lipcowego rejsu na Mazurach wydusiłbym jeszcze ze trzy " szuwarowe historie " Z sierpnia w Biarritz co najmniej cztery i to same polonica z bajońskiego Bayonne, to wszak po sąsiedzku. Październikowy, 8 - dniowy pobyt w Polsce to ledwie Zamość, Warszawa i Wilkowyje. Gruzja ? tu w zasadzie wszystko. Nie pamiętam zbyt wiele, bo w Gruzji generalnie cały czas byłem na bani. Teneryfa grudniowa też nie opracowana, a tyle bunkrów na plażach Teneryfy, tyle notek o generalissimusie Franco możnaby napisać, ku radości imbryka6. W tym tygodniu kolejny wylot i kolejne tematy, z których zapewne 40 % ujrzy światło dzienne. Tyle procent ile w whisky. Trudno, repetować klasę nie jest źle, przynajmniej dwa razy więcej kolegów. Choć nie tracę nadziei, w sumie czeka mnie 9 godzin lotu i 12 godzin czekania, może materiał nadrobię, a tematy które się pajawią podczas podróży, poczekają w portfolio do opracowania w lutym w czasie ferii szkolnych, które wypadają w UK w dniach 18 - 25 lutego. W ten sposób wymagany materiał półrocza zaliczę, może też i pierwszy semestr, więc promocja do klasy IV może być całkiem realna.

Zawsze uważałem, że rodzice nie powinni ingerować zbytnio w życiowe wybory swoich dzieci. Wybór drogi życiowej, zawodowej powinniśmy zostawić dzieciom, czuwając jedynie z boku, by w sposób niezauważony kontrolować sytuację. Oczywiście kiedy widzimy, że nasz syn ma dużą sprawność manualną, przesiaduje w piwnicy i ciągle opracowuje jakieś nowe wzory kluczy, po czym wychodzi w niedzielę późnym wieczorem i wraca nad ranem z pięcioma laptopami i dziesięcioma smartfonami, to powinniśmy interweniować. Mamy wszak na lodówce, wycięty z Gazety Wyborczej, wykaz niedziel handlowych i wiemy, że niedziela handlowa będzie dopiero za tydzień, w takiej sytuacji powinniśmy interweniować i spytać  

- Skąd synu masz tyle laptopów i tyle smartfonów ? po co ci kominiarka kiedy mamusia zrobiła ci taką fajną wełnianą czapkę z pomponem ?

Może to odniesie skutek, może syn zejdzie ze złej drogi i wróci na dobrą... i smartfony będzie miał już tylko z salonu na dwuletniech kontraktach, za 1 PLN. W innej, bezpieczniejszej sytuacji powinniśmy stać z boku, przyglądać się, kibicować, wspierać. Oceniać czy pasje dziecka to chwilowy kaprys, czy coś trwalszego. Doskonały patent na takie dylematy rodziców i dzieci wypracowali Anglicy. Tu bardzo często młodzież po skończeniu collegu, a przed podjęciem studiów uniwersyteckich robi sobie tzw. gap year, czyli przerwę w życiorysie. Jedni po prostu rok bimbają, ci których stać jadą w podróż dookoła świata. Inni zapisują sie na jakieś wolontariaty, dołączają do jakichś projektów pomocowych, jadą do Afryki, Indii pomagają w szpitalach, budują szkoły, ochronki dla dzieci, jakieś wodociągi. Po roku może okazać się, że ten który chciał zostać światowej sławy chirurgiem na widok krwi dostaje mdłości. Przyszła pielęgniarka mdleje na widok strzykawki, może się też okazać, że dziecko po roku odkryje w sobie zupełnie nieuświadomione talenty i to będzie jego życiowy wybór, strzał w dziesiątkę. Dziecko w żadnym wypadku nie może realizować naszych własnych ambicji i dopisywać dalszego ciągu do naszego niespełnionego życia. Nam nie udało się zostać śpiewaczką w chińskiej operze, to może córce się uda ? Piszę to z własnego doświadczenie, bo ani na mnie, ani ja na własne dzieci nie wywierałem presji w kwestiach życiowych wyborów i chyba dobrze się stało. Ja sam dość szybko nauczyłem się mówić... i to od razu po polsku. Mówiłem płynnie i sprawnie, więc matka - optymistka zasugerowała, że mógłbym zostać adwokatem. Ojciec - pesymista ważąc uczynki orzekł, że adwokata to je będę raczej potrzebował przez całe życie i jego największym szczęściem będzie jeśli ja nie zgniję w mamrze. Adwokatem nie zostałem na szczęście, bo kiedy pomyślę, że mógłbym pracować dla biura adowkackiego Giertych & Partnerzy, to wolałbym zamknąć się w kojcu dla źrebaków i o żłób zabić.

Ja chciałem być maszynistą kolejowym. Niestety kompleksowe badania i zdjęcie rtg klatki piersiowej na zakończenie VIII klasy wykazało ukrytą wadę serca. Po konsultacji z kardiologiem zapadł wyrok, góra pięć lat życia. Szybko policzyłem na palcach, że po zdaniu matury w 5-letnim Technikum Kolejowym w sam środek wakacji umrę. Nie mogłem sobie na to pozwolić. Wiedziałem, że nie rozpocznę nawet praktyki maszynisty na Ganzu SN - 61, czy na SP - 45. Wolałem na Ganzu, cieplejszy był. Gdybym miał determinację Stephena Hawkinga, któremu też zostało 5-lat życia może wszystko potoczyłoby się inaczej i zamiast pisać głupoty służyłbym dziś społeczeństwu i woził ludzi Pendolino. Hawking swojej pierwszej darowanej pięciolatki nie zmarnował. Chciał zrobić doktorat jako ukoronowanie swojej krótkiej kariery naukowej. Ojciec w liście prosił nawet promotora by - z uwagi na sytuację syna - przyspieszył nieco procedury, by spojrzał łaskawszym okiem, potraktował ulgowo człowieka śmiertelnie chorego. Nic z tego. Ten nieczuły angielski świat akademicki pozostał głuchy na życzenia ojca. Wszystko odbyło się zgodnie z reżimem pracy naukowej, wszystko zgodnie z procedurami i wszystko według normalnych ram czasowych przewidzianych dla doktorantów. Bez serca ci naukowcy angielscy są.

Wykop Skomentuj108
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości