18 obserwujących
233 notki
225k odsłon
  1669   2

Nowy "Polski Ład"

Mamy nową zapowiedź partii rządzącej - czyli PiS - o nazwie "Polski Ład". Na konwencji PiS-u z udziałem panów Gowina i Ziobry oraz pani Marszałek Sejmu, zapowiadano złote góry dla mało zarabiających i emerytów, i rencistów. Wyglądały te zapowiedzi na jakieś niespotykane polepszenie życia najmniej zarabiających Polek i Polaków. Ale szybko to zostało mocno skrytykowane przez ekspertów. Okazało się, ze ci o małych zarobkach dostaną średnio 50-120 złotych podwyżki, jeśli weźmie się pod uwagę tę nową daninę w wysokości 9% od dochodów bez odpisu od podatku. Eksperci pokazali, że te 30 tys. wolne od podatku wcale nie będzie realnie taką kwotą. Również to kłamstwo, że EMERYCI BĘDĄ MIELI EMERYTURY WOLNE OD PODATKU DO KWOTY BRUTTO 2500 ZŁ też okazało się bujdą na resorach, bo to jest już zawarte w tej kwocie wolnej od podatku, bo 2500 zł x 12 miesięcy daje te 30 tys. zwolnione z opodatkowania. Czyli emeryci nic nie dostali dodatkowo a tylko skorzystali – jak wszyscy – z kwoty wolnej od podatku. Jeśli nic się nie zmieni i emeryci i renciści będą musieli też dać 9% dochodów na składkę zdrowotną, to raczej grosze im pozostaną w kieszeniach, chyba że pan Gowin upomni się o zwolnienie emerytów i rencistów z płacenia składki zdrowotnej. W 2021 r. wysokość świadczeń emerytalnych wzrosła o 4,24 proc., zatem emerytura minimalna wynosi 1250,88 zł brutto. To daje rocznie brutto 15 010,56 zł. Czyli daleko tej kwocie do owych 30 tys. kwoty wolnej od podatku. Z tego wniosek, że im mniejsza kwotowo emerytura, tym mniej dany emeryt na tej propagandowej reformie podatkowej przedstawionej przez PiS skorzysta. A takich i trochę wyższych rent i emerytur są setki tysięcy czy nawet miliony. Podniesienie kwoty wolnej od podatku - tak, jak zapowiada PiS, sprawi, że podatek należny od emerytury i renty trafi do kieszeni emerytów i rencistów. Nie oznacza to jednak, że emeryci i renciści zwolnieni będą z płacenia składek. Otóż w dalszym ciągu potrącane będą kwoty na ubezpieczenie zdrowotne. Gdyby kwota wolna od podatku wynosiła, jak rząd zapowiedział, 30 tys. to emerytura brutto w wysokości 1500 zł, która obecnie na rękę wynosi 1270 zł, po zmianach wzrosłaby do 1365 zł. Ta różnica to 95 zł miesięcznie przy emeryturze brutto 1500 złotych. Czy to aż taka podwyżka, którą rząd ma się chwalić, gdy szaleje inflacja?

Mamy też problem z tzw. klasą średnią. Jeśli niektórzy przedstawiciele partii rządzącej określają to na odpowiednik zarobków w granicach 4 tys. do 8 tys. złotych netto, to chyba musiałoby to dotyczyć ludzi nie mających kredytów np. mieszkaniowych i nie mających na utrzymaniu niepracującej żony i dwójki dzieci. Może to już był wcześniej zamysł, by dać również tym lepiej zarabiającym 500+, by następnie te pieniądze zabrać przez brak odpisu od podatku składki zdrowotnej? To oczywiście nie dotyczy tych paru procent ludzi naprawdę bogatych, bo dla nich te 500+ było jedynie wartością pół obiadu w luksusowym lokalu na dwie osoby. Czyli dla tych średniaków te 500+ będzie faktycznie pomocą w rekompensowaniu podwyższonej stawki zdrowotnej. Ale nie będzie to pomagało tym najbiedniejszym, dla których każda złotówka jest dużo warta. Ci ludzie w gruncie rzeczy zostaną też oskubani ze swoich pieniędzy, bowiem bez tej daniny w wysokości 9% mieliby o kilkadziesiąt złotych więcej w swoich portfelach. Mamy więc dojenie średniaków i grosze dla najbiedniejszych. A ceny systematycznie rosną, mamy inflację i pieniędzy ciągle ubywa z portfeli. Może lepiej nazwać te "podwyżki" dla najuboższych jako rekompensata inflacji a nie polepszenia warunków bytowych tych ludzi? 

A mieszkania to już zupełna kpina z rozsądnego myślenia. Po dojściu PiS-u do władzy zlikwidowano program poprzedniej koalicji dotyczący budowy mieszkań. Chociaż wybudowano wówczas w ramach tego programu 250 tys. mieszkań, to PiS uznał, że było to bogacenie deweloperów i banków. Dzisiaj PiS znowu powrócił do podobnej konstrukcji jaka była odnośnie budowy mieszkań zastosowana przez poprzednią koalicję. Znowu będą gwarancje państwa w uzupełnianiu wkładu własnego i jeśli nastąpi zwiększona podaż na mieszkania, to nastąpi też gwałtowny wzrost cen za m2, co znowu utrudni nabywanie mieszkań i znowu na tym najlepiej zarobią deweloperzy i banki. Ogłoszono też na tej konwencji zniesienie biurokracji mającej dotyczyć budowy domków do 70 m2 powierzchni użytkowej. Żadnych zezwoleń, nic. To jak teraz będą w przyszłości wyglądały miasta? Jeśli nie potrzebne są żadne zezwolenia, to ile pięter może właściciel takiego domku wybudować; jedno, dwa, trzy? Czy mają to być obiekty parterowe i jak zapowiedziano z płaskim dachem? Jeśli tak to można takie domki nazwać barakami. Czy to mają być polskie fawele, domy zbudowane z najtańszych materiałów? Czyli dzielnice biedoty. Tak ma to wyglądać? 


Lubię to! Skomentuj57 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka