skamander skamander
132
BLOG

Kierunek - Białoruś

skamander skamander Polityka Obserwuj notkę 21

Szanowni Państwo, czegoś takiego nie wymyślono nawet w PRL-u: karać sędziów za wypowiedzi dotyczące tzw. neosędziów. Tymczasem w prezydenckim projekcie Karola Nawrockiego z 19–20 lutego 2026 r. (w praktyce omawianym „wczoraj”) wynika, że jego rdzeniem jest zakaz kwestionowania statusu tzw. neosędziów i skutków ich orzeczeń oraz wprowadzenie sankcji karnych (w przekazach: od 6 miesięcy do 5 lat więzienia) za „uporczywe” kwestionowanie uprawnień lub statusu organów i osób powołanych w obecnym modelu (m.in. wątków KRS/TK, a szerzej – „funkcjonariuszy publicznych”, czyli nie tylko sędziów).

Moja ocena (na poziomie standardów państwa prawa, nie sympatii partyjnych) jest taka, że to bardzo ryzykowny kierunek – z kilku powodów:

- Efekt mrożący wobec sędziów i urzędników.

- Groźba więzienia za ocenę skutków obsady sądu czy legalności udziału konkretnej osoby w składzie orzekającym może sprawić, że wielu sędziów „na wszelki wypadek” przestanie zadawać trudne pytania i uzasadniać wątpliwości, nawet gdy są one istotne dla prawa do rzetelnego procesu.

Każdy sędzia stara się nie narażać Skarbu Państwa swoim działaniem w trakcie procesu. Jeśli w składzie orzekającym jest tzw. neosędzia, to przy niekorzystnym dla podsądnego wyroku może on zaskarżyć orzeczenie do unijnego trybunału i wygrać sprawę – bo taki neosędzia nie został właściwie powołany, co wskazywały unijne trybunały oraz polski Sąd Najwyższy w składzie połączonych trzech Izb. Innymi słowy: zakwestionowanie obecności neosędziego w składzie przez innego sędziego może ochronić budżet państwa przed wypłatą odszkodowania. Czy nie jest to postawa propaństwowa?

Konflikt z obowiązkami wynikającymi z prawa UE i Konwencji. W sporach o „neosędziów” sednem jest to, że TSUE i ETPCz w konkretnych sprawach wypracowały kryteria oceny niezależności organów oraz tego, czy dana sprawa była rozpoznana przez sąd obsadzony sędziami legalnie powołanymi. Karanie za samo „kwestionowanie” może w praktyce uderzać w niezawisłość i niezależność sędziowską.

Nawet jeśli intencją jest „stabilność orzeczeń”, w państwie prawa stabilność osiąga się raczej przez naprawę procedur nominacyjnych i realne gwarancje niezależności, a nie przez penalizację dyskusji czy oceny prawnej. Zresztą już pojawiają się sygnały, że projekt jest oceniany jako mogący naruszać niezawisłość i trafił do zewnętrznego opiniowania (mowa m.in. o ścieżce Komisji Weneckiej).

Z doniesień wynika, że projekt nie dotyczy wyłącznie sędziów, ale również innych „funkcjonariuszy publicznych”. Przy takiej konstrukcji łatwo o sytuacje, w których spór interpretacyjny (co wolno sądowi, co wynika z orzeczeń TSUE/ETPCz, jak rozumieć „uporczywość”) zaczyna przypominać pole minowe: władza może twierdzić, że ktoś „kwestionuje”, a dana osoba – że wykonuje obowiązek stosowania prawa.

Co uznałbym za sensowniejszą alternatywę, jeśli celem naprawdę jest „porządek” i „stabilność”:

- precyzyjna, przejrzysta ustawa „naprawcza” dotycząca KRS, nominacji i statusu sędziów, wypracowana tak, by była do obrony w standardach europejskich (kryteria kopenhaskie);

- mechanizmy minimalizujące chaos (np. reguły przejściowe), ale bez kar karnych za argumentację prawną;

-wzmocnienie standardów uzasadnień i jednolitości orzecznictwa, zamiast grożenia więzieniem.

Ten projekt ustawy zbliżyłby Polskę do Białorusi i mógłby być pierwszym krokiem w stronę polexitu. Taka ustawa nie byłaby zgodna z prawem europejskim ani z Kartą Praw Podstawowych UE. Aż trudno sobie wyobrazić, że coś takiego – taki gniot prawny – mógł powstać w Kancelarii Prezydenta, w której przecież pracuje wielu prawników.

Ale podobne rzeczy już się zdarzały za poprzedniej prezydentury, gdy pan Andrzej Duda tworzył lub podpisywał prawne „dziwolągi”, które straszą obywateli do dziś. Właśnie te ustawy powodują dziś sytuacje, w których rozwód przestaje być rozwodem – bo sprawa faktycznie nie została rozpoznana w sposób prawidłowy z powodu neosędziego w składzie sądu. A budżet państwa musi płacić odszkodowania osobom skarżącym wyroki wydane z udziałem neosędziów. I są to już kwoty idące w wiele milionów złotych.

skamander
O mnie skamander

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka