Szanowni Państwo,
Pan Prezydent rozpycha się łokciami i nogami, by przejąć nowe pola działania, których Konstytucja nie przewiduje w ramach prerogatyw Prezydenta. Niepowołanie ambasadorów, wstrzymanie nominacji na pierwszy stopień oficerski funkcjonariuszy służb specjalnych oraz obecne, prawdopodobne nieodebranie ślubowania od sześciu sędziów TK wybranych przez Sejm RP to przykłady walki Pałacu Prezydenckiego z demokratycznie wybranym Rządem RP.
Z konstytucyjnego punktu widzenia Prezydent nie ma swobody uznaniowej, by „wybierać”, od których osób wybranych przez Sejm na stanowisko sędziego TK przyjmie ślubowanie, a od których nie. Konstytucja w art. 194 ust. 1 stanowi, że sędziów TK wybiera Sejm; nie przewiduje dla Prezydenta żadnej współdecydującej roli w samym akcie wyboru. Podstawa ustawowa mówi jedynie tyle, że osoba wybrana na stanowisko sędziego TK „składa wobec Prezydenta RP ślubowanie”. Nie ma tam przepisu, który przyznawałby Prezydentowi kompetencję do merytorycznej oceny uchwały Sejmu albo do odmowy przyjęcia ślubowania według własnej oceny konstytucyjności wyboru.
Właśnie tak odczytał to TK w orzeczeniach z grudnia 2015 r. W sprawie K 34/15 Trybunał wskazał, że odebranie ślubowania od nowo wybranego sędziego jest ustawowym obowiązkiem Prezydenta, a Konstytucja nie przewiduje możliwości odmowy; ewentualne wątpliwości głowy państwa co do konstytucyjności podstaw wyboru mogą być oceniane wyłącznie przez Trybunał Konstytucyjny.
Jeszcze mocniej wybrzmiało to w sprawie K 35/15. TK uznał, że sędzia wybrany przez Sejm powinien mieć możliwość złożenia ślubowania niezwłocznie po wyborze, a stworzenie tej możliwości należy do Prezydenta. Trybunał stwierdził też, że włączanie Prezydenta do procedury obsadzania składu TK narusza art. 194 ust. 1 Konstytucji, ponieważ kompetencję wyboru przyznano Sejmowi. Zatem na pytanie o „podstawę prawną” odpowiedź brzmi: w normalnej sytuacji takiej podstawy nie ma. Prezydent mógłby powoływać się tylko na to, że w ogóle nie doszło do skutecznego wyboru sędziego w sensie prawnym, ale nie jest to kompetencja do samodzielnego, uznaniowego blokowania ślubowania. Ocena skuteczności lub konstytucyjności wyboru należy do właściwych mechanizmów kontroli konstytucyjnej, a nie do swobodnej decyzji Prezydenta. Obecnie posłowie z PiS-u złożyli skargę do TK obsadzonego przez pisowskich polityków, by zakwestionować ustawę, którą to Zjednoczona Prawica ustanowiła i na jej podstawie wybrano panią Pawłowicz, pana Piotrowicza czy pana Święczkowskiego. Jeśli więc TK uzna, że ustawa jest niekonstytucyjna, to będą musieli pożegnać się ze stanowiskami obecnie zasiadający w TK sędziowie wybrani na podstawie tej ustawy? Zgodnie z prawem będą musieli ustąpić, bo nie ma w prawie czegoś takiego, że ustawa w środę jest zgodna z Konstytucją - a od czwartku ma być niezgodna.
Podsumowując: to Sejm wybiera, a Prezydent odbiera ślubowanie. Konstytucja i ustawa nie dają Prezydentowi kompetencji do selektywnej odmowy przyjęcia ślubowania od prawidłowo wybranych sędziów TK. Oznacza to, że jeśli Pan Prezydent będzie uchylał się od przyjęcia ślubowania od prawidłowo wybranych przez Sejm sędziów, złamie Konstytucję, ponieważ nie wypełni obowiązku nałożonego na niego przez obowiązujące w Polsce prawo. Jest to bowiem funkcja wyłącznie ceremonialna, a nie zatwierdzająca wybór na stanowisko sędziego TK, ponieważ tę kompetencję Konstytucja RP powierzyła Sejmowi.




Komentarze
Pokaż komentarze (18)