Według doniesień osoby zabite w ostatnim ogłoszonym ataku były członkami wenezuelskiego gangu Tren de Aragua. To właśnie Wenezuela, obok Kolumbii, jest jednym z głównych państw, z których przemytnicy transportują narkotyki do Stanów Zjednoczonych. Władze kolumbijskie i wenezuelskie potępiły amerykańskie ataki. Minister spraw zagranicznych Kolumbii, Mauricio Jaramillo, oświadczył, że były one nieproporcjonalne i niezgodne z prawem międzynarodowym. Jak podkreślił, nie przeprowadzono żadnego procesu ani nie wydano nakazu sądowego, a między państwami nie doszło do współpracy, do której wezwał rząd amerykański. Podobne stanowisko zajęła prezydent Meksyku, Claudia Sheinbaum, która stwierdziła, że nie zgadza się z tego typu atakami ze względu na ich sprzeczność z prawem międzynarodowym. Prezydent Trump odpowiedział jej, że jest „dzielną kobietą” i że ją podziwia, lecz dodał, iż Meksyk od lat pozostaje pod silnym wpływem karteli narkotykowych.
Relacje między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi od kilku miesięcy pozostają napięte. W lipcu tego roku prezydent USA zagroził swojemu południowemu sąsiadowi, że jeśli Meksyk nie podejmie bardziej zdecydowanych działań przeciwko przemytowi fentanylu trafiającego do Stanów Zjednoczonych, nałoży na ten kraj trzydziestoprocentowe cła. Jeszcze ostrzej na wspomniane ataki zareagował prezydent Wenezueli, Nicolás Maduro, który zaapelował do prezydenta Trumpa o zachowanie pokoju. Według doniesień agencji Associated Press w czwartek dwa amerykańskie bombowce B-1 zostały wysłane w pobliże wybrzeża Wenezueli. Choć informacje te zostały zdementowane przez Donalda Trumpa, serwisy monitorujące ruch lotniczy wskazują, że taki lot mógł się odbyć. W swoim wystąpieniu Nicolás Maduro wielokrotnie apelował o unikanie wojny i utrzymanie pokoju, jednocześnie podkreślając, że Wenezuela dysponuje w swoim arsenale pięcioma tysiącami pocisków przeciwlotniczych rosyjskiej produkcji.
Pomimo negatywnych reakcji Wenezueli, Meksyku i Kolumbii na te ataki, nie wydaje się, by polityka administracji Trumpa miała się znacząco zmienić — wręcz przeciwnie. W środę Donald Trump ogłosił, że wydał CIA zgodę na prowadzenie działań na terytorium Wenezueli. To właśnie operacje tej agencji miały odegrać istotną rolę w obecnej kampanii. Co więcej, Trump zapowiedział, że zwróci się do Kongresu o zgodę na użycie siły przeciwko kartelom narkotykowym działającym na terytorium innych państw. Taki krok może dodatkowo prowadzić do napięć i różnorodnych incydentów dyplomatycznych. Czas pokaże, co przyniesie zintensyfikowana walka z poważnym problemem, jakim jest nielegalny przemyt w tym regionie.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)