Shutterstock
Shutterstock
SKN Geopolityki Idei Strategii SKN Geopolityki Idei Strategii
103
BLOG

Davos bez Schwaba: America First kontra europejski multilateralizm

SKN Geopolityki Idei Strategii SKN Geopolityki Idei Strategii Polityka Obserwuj notkę 0
Jak co roku, w styczniu, głowy państw, przedsiębiorcy, działacze społeczni i naukowcy, spotykają się w Davos, w szwajcarskim kantonie Gryzonia. Chociaż hasło tegorocznej edycji brzmi “A Spirit of Dialogue”, nieoficjalnym głównym tematem jest doktryna “America First” i jej konsekwencje.

Skupienie uwagi uczestników forum na USA widać już w doborze osób zarządzających. Jednym z głównych przewodniczących (Interim Co-Chair), po ubiegłorocznym odejściu Charles’a Schwaba, został Larry Fink. Nie jest on jednak zwykłym obywatelem Nowego Jorku. Jest założycielem i prezesem firmy BlackRock - największej firmy zarządzającej aktywami na świecie, z portfolio o wartości ponad 12 bilionów złotych. Choć L. Fink przewodniczy forum od niedawna, otwarcie rozważa zmianę lokalizacji wydarzenia, wymieniając Detroit w Stanach Zjednoczonych jako pierwszą propozycję.

Amerykanie nie tylko przejmują zarządzanie World Economic Forum i potencjalnie jego organizację w przyszłości, ale dyktują też tematy. Główną osobą skupiającą na sobie uwagę jest oczywiście Donald Trump ze swoimi nowymi pomysłami. Pierwszą z jego koncepcji jest Rada Pokoju, określana przez komentatorów jako alternatywa dla ONZ. Według zapowiedzi, dostęp do tego formatu miałby być ograniczony wysokimi progami finansowymi, co wzbudziło kontrowersje wśród obserwatorów. Choć sama idea nie ma żadnego związku z Davos, Prezydent USA znalazł sposób na połączenie tych wątków. Mianowicie, uroczystość podpisania dokumentu założycielskiego ma nastąpić podczas forum.

Oprócz tego, tematem nadrzędnym stała się Grenlandia i chęć jej zakupu przez Stany Zjednoczone. D. Trump wprost oświadczył, że nie przestanie zabiegać o Grenlandię, ponieważ jest ona “niezbędna dla bezpieczeństwa narodowego i światowego”. W odpowiedzi na jego groźby, Europa zaczęła mówić o potrzebie jedności, a część krajów wysłała przedstawicieli wojska na terytorium Grenlandii. W odpowiedzi Prezydent USA nałożył na nich sankcje. Sytuacja jest napięta i widać to w wypowiedziach najważniejszych liderów podczas forum.

Prezydent Francji Emmanuel Macron podczas swojego wystąpienia wielokrotnie, choć nie wprost, odwoływał się do Donalda Trumpa. Zaznaczał, że nie jest to czas na “nowy imperializm lub kolonializm”, a Europa “woli szacunek niż dręczycieli i rządy prawa niż brutalność”. Ostre słowa padły również ze strony premiera Kanady, Marka Carney’a. Wprost zaznaczył, iż “jesteśmy w trakcie rozłamu, a nie transformacji”. Skrytykował też bezpośrednio politykę celną USA, mówiąc o tym, że “wielkie mocarstwa zaczęły używać integracji gospodarczej jako broni, ceł jako dźwigni, infrastruktury finansowej jako przymusu”.

Warto wspomnieć, że Ameryka nie przejmuje narracji przez przypadek, a jest to zaplanowana strategia. Sekretarz handlu Howard Lutnick, pytany o obecność administracji Trumpa na forum mimo ich niechęci do globalizmu, przyznał na łamach „Financial Times”, że delegacja USA nie przyjechała do Davos, by utrzymać status quo. Robią to, aby „stawić mu czoło”.

Skoro Amerykanie przyjeżdżają na obcy teren z jasno określoną agendą i skutecznie narzucają swoją narrację, dlaczego Europa nie jest w stanie, będąc u siebie, walczyć z tym przekazem? Być może problem nie leży w braku europejskich liderów czy narracji, lecz w trudności pogodzenia dotychczasowego multilateralizmu z coraz bardziej transakcyjnym podejściem do polityki międzynarodowej… Odpowiedź na to wyzwanie zadecyduje o miejscu Europy w kształtującym się porządku globalnym.

Jesteśmy studenckim kołem naukowym, które działa na SGH. Zajmujemy się tematami związanymi z geopolityką w otaczającym nas świecie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka