Głównym celem tegorocznych rozmów było wzmocnienie współpracy obronnej na całej wschodniej flance NATO oraz dostosowanie jej do zagrożeń, które coraz częściej przybierają formę naruszeń przestrzeni powietrznej, ataków hybrydowych i użycia bezzałogowych systemów powietrznych. W przyjętym oświadczeniu państwa B9 i kraje nordyckie potępiły rosyjskie działania hybrydowe, w tym sabotaż, cyberataki oraz operacje destabilizacyjne wymierzone w sojuszników i partnerów. Szczególnie mocno podkreślono także, że powtarzające się naruszenia przestrzeni powietrznej na wschodniej flance pokazują pilną potrzebę dalszego wzmacniania natowskiej obrony powietrznej i przeciwrakietowej, również wobec zagrożeń ze strony dronów.
Wojna rosyjsko-ukraińska zmieniła sposób myślenia o przewadze militarnej. Jeszcze kilka lat temu drony kojarzono głównie z rozpoznaniem, punktowymi uderzeniami albo działaniami sił specjalnych. Dziś są one jednym z najważniejszych narzędzi walki, używanym zarówno do obserwacji pola bitwy, jak i do niszczenia infrastruktury, artylerii, pojazdów pancernych czy systemów obrony powietrznej. Ukraina udowodniła, że państwo broniące się przed silniejszym przeciwnikiem może dzięki dronom zwiększyć swoje możliwości rażenia i rozpoznania. Jednocześnie rosyjskie masowe ataki dronowe demonstrują, jak duże wyzwanie stanowi ochrona miast, elektrowni, lotnisk, linii kolejowych i obiektów wojskowych.
Konkretne znaczenie szczytu polegało więc na połączeniu politycznych deklaracji z pytaniem o realne zdolności wojskowe. Skuteczna obrona przed dronami wymaga nie tylko drogich systemów przeciwrakietowych, ale także radarów, walki elektronicznej, artylerii przeciwlotniczej, rakiet krótkiego zasięgu i tanich środków przechwytujących. Problemem staje się bowiem ekonomia obrony: nie można w nieskończoność zwalczać tanich bezzałogowców przy użyciu bardzo kosztownych rakiet. Dlatego NATO musi rozwijać rozwiązania, które będą skuteczne, masowe i możliwe do utrzymania w dłuższej perspektywie. W tym sensie doświadczenie Ukrainy może stać się dla Sojuszu praktyczną lekcją modernizacji obrony powietrznej.
Bukareszt 2026 pokazał, że bezpieczeństwo wschodniej i północnej flanki NATO coraz bardziej się łączy. Rozszerzenie formatu B9 o państwa nordyckie wskazuje, że zagrożenia na Morzu Czarnym, Bałtyku i w Arktyce są częścią jednej przestrzeni strategicznej. Dla Polski oznacza to szansę na wzmacnianie roli państwa, które łączy interesy Europy Środkowej i regionu bałtyckiego. Najważniejszym wyzwaniem pozostaje jednak przełożenie deklaracji z Bukaresztu na konkretne działania: produkcję, zakupy, szkolenia i integrację systemów obronnych. W świecie, w którym tani dron może wymusić kosztowną reakcję strategiczną, przewagę zyska ten, kto szybciej połączy technologię, przemysł i polityczną determinację.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)