Pan Sikorski nie ma absolutnie żadnych szans kariery w strukturach EU.
Powód jest banalnie prosty: Europa tak czy owak będzie musiała dogadać się z Rosją. Uprawiać realpolitik.
Mogą być różne wzloty i upadki w tym procesie, ale niezależnie od perspektywy czasowej - długotrwały konflikt z Rosją nie jest w interesie Europy. Bo prędzej my się wykrwawimy, niż oni.
Rosję trzeba przekonywać, cywilizować, demokratyzować. A przede wszystkim - trzeba z Rosją rozmawiać i robić interesy.
A do tego nasz pan Radek nie nadaje się wcale.
Wyobraźmy sobie, że jakimś cudem zostałby ministrem spraw zagranicznych EU.
W Rosji pan Sikorski widziany jest jako człowiek, który w młodości biegał po Afganistanie razem z Talibami (dawniej zwanymi Mudżahedinami czyli "świętymi wojownikami") i strzelał do rosyjskich chłopców. My Polacy zapomnieliśmy już nieco o przygodach naszego "dzielnego wojaka Radka" ale Rosjanie pamiętają. Pamiętają go jako mordercę swoich synów.
Czy to jest punkt widzenia uzasadniony, czy też nie - to nie ma najmniejszego znaczenia. Nieazależnie od tego czy Rosją będzie rządził Putin, czy ktokolwiek inny - żaden z rosyjskich polityków nie da sobie zrobić wspólnej fotki z Sikorskim, żaden nie poda mu publicznie ręki. I nikt nie będzie z nim rozmawiał. Na żaden temat.
I dlatego pan Sikorski nigdy nie zostanie ministrem dyplomacji EU. Ale ciągle ma szanse na Nobla. :)
Czasem trzeba słono zapłacić za błędy młodości.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)