Od tygodni mamy popis naiwniactwa i indolencji poznawczej części Polaków. Doświadczamy tego na codzień w naszym obcowaniu, ale także w mediach - w tym na Salonie24. Po 6 tygodniach od smoleńskiej katastrofy nie wiemy nic o jej przyczynach. Nikt nie oczekuje pełnych wyników i nikt nie oczekiwał takich danych po kilku tygodniach. Nie będę pisał o błędach, które popełnił rząd w Polsce w dniach bezpośrednio po tragedii. Są one faktem. Smutnym faktem. Oczekiwaliśmy mimo wszystko na profesionalizm polskich służb. Zawód. Nadal nie wiemy z jakich konkretnie ośrodków wychodzą źródłowe sprzeczne informacje w sprawie katastrofy a także kto z polskojęzycznej prasy te informacje przejmuje, weryfikuje i podejmuje decyzję o ich publikacji. Chaos informacyjny, biorąc pod uwagę jego zakres, musi być celowy.
Rosyjska komisja, która przedstawiła wyniki śledztwa smoleńskiego, nie powiedział nam nic konkretnego. Niestety jedyne czego się dowiedzieliśmy od śledczych to to, że samolot spadł. Plus insynuacje rozpowszechniane na szeroką skalę już chwilę po katastrofie - nie poparte żadnym dowodem tezy, nawet nie poparte poszlakami insynuacje o błędach załogi i naciskach na ową przez pasażerów. Nie była to poważna konferencja. Zwykła pokazówka, plastikowe pytania z tezą i jeszcze bardziej tabloidowe odpowiedzi. Żadnych ustaleń dowodowych. Śedztwo nie ruszyło z miejsca.
Kiedy zbierzemy to wszystko w całość, wyciągamy wnioski jak najbardziej uzasadnione i w takej sytuacji uprawnione. To co stało się 10 kwietnia jest sprawą tajemniczą, której wyjaśnienia Rosjanie nie chcą. To, ze nie chce tego rząd w Polsce jest nawet bardziej prawdopodobne, przecież sam zrezygnował ze śledztwa.
Mimo tego, nadal w Polsce jest spora grupa ludzi, która krzyczy: ja wiem, ja wiem! Media i Rosjanie twierdzą, ze to był błąd załogi, czyli tak było. Ludzi tych nie interesuje, że są to tylko właśnie twierdzenia, a nie wynik śledztwa. Bo to jak wspomniałem najwyraźniej się nie toczy. Twierdzenia w tak dramatycznej sprawie, nie poparte nawet porządną poszlaką czy logicznym przewodem myślowym, może głosić niestety tylko osoba nieodpowiedzialna. Co ciekawe, ludziom, którzy chcą poznać jak najwięcej informacji, rządają prawdy oraz słusznie twierdzą że tezy o błędach pilotów są coraz mniej prawdopodobne (czyli tezy o wypadku), zarzuca się oszołomstwo i snucie teorii spiskowych. Cóż za tupet! Teoria o błędzie załogi jest właśnie tą spiskową. Nie ma na jej potwierdzenie żadnego dowodu, powstała już minuty po zdarzeniu co nie powinno się zdarzyć, no i nie zgadza się ze stanowiskiem polskich ekspertów zajmujących sie tematyką lotnictwa. A więc prawdziwi spiskowcy i oszołomy zarzucają brak rozsądku ludziom opierającym swe tezy na faktach. To, ze są one oparte na dezinformacji nie zmienia ich ważności, bo sama dezinformacja jest też faktem.
Reasumując. zalecam wstrzymanie się tych, którzy już wiedzą. Dziś wachadło skłania się niestety coraz mocniej w stronę tego, że katastrofa została spowodowana przez jednostki lub przyczyny nie zależne od załogi. Ale stwierdzanie, że był to zamach jest przedwczesne, i z tego co obserwuję nie jest takie twierdzenie jakoś specjalnie popularyzowane. Zalecenie o powściagliwość kieruję także, a może przede wszystkim, do tych, którzy twierdzą że katastrofę spowodowała załoga czy to, że to napewo nie był zamach. Tych, którzy operują tą własnie wiedząjest nieporównywalnie więcej. Brak odpowiedzialności tych ludzi, często połączony z politycznym zacietrzewieniem jest porażajacy. Nie bądźmy jak ten Jasio, który stojąc przy reperującym autobus kierowcy powtarza w koło ja wiem ja wiem co się zepsuło, i wreszcie wypala: autobus! Poważnym i w miarę inteligentnym ludziom nie wypada na kategoryczne swierdzanie czegoś co nie ma żadnych podstaw. Bądźmy poważni, i nie dajmy się porwać przez nurt mainstreamowych polskojęzycznych mediów. One nie mają już autorytetu, i na to wpływu nie mamy, ale za nasz autorytet odpowiadamy tylko my sami.


Komentarze
Pokaż komentarze