Zawieszenie tablicy na fasadzie Pałacu Prezydenckiego jest wydarzeniem niebywałym i niespotykanym w cywilizowanym świecie. W celu uczczenia największej w historii Polski katastrofy, w której zginął Prezydent RP wraz z najważniejszymi osobami w państwie nowe władze w tajemnicy i bez konsultacji społecznych a nawet bez konsultacji z rodzinami ofiar wieszają mini tablicę. Bez obecności głowy państwa, bez kompani reprezentacyjnej WP. W ciszy, ukradkiem, pokątnie. Niegodnie. Władza stawia Naród przed faktami dokonanymi. Przypomina to najmroczniejsze czasy stalinizmu w PRLu.
Co osiągnie władza tą demonstracją pogardy? Napewno zwiększy się liczba obrońców Krzyża. Ludzie zaczną się jednoczyć, bo dziś obrażeni zostali tak naprawdę wszyscy. Nawet wcześniej podzielone w tej sprawie rodziny ofiar dziś mówią jednym głosem: Hańba, czarny dzień dla Polski, wstyd dla majestatu państwa.
Pod Krzyżem właśnie gormadzą się tysiące Polaków. Podobnie jak codziennie tysiące warszawiaków gromadzą się pod setkami Krzyzy i kapliczek rozproszonymi po całej Stolicy. Pod Krzyżem Smoleńskim w dniach żałoby narodowej gromadziły się setki tysiecy rodaków. Czy teraz uda się zabić tę przestrzeń narodowego skupienia i modlitwy poprzez ustawienie w tak niegodny i haniebny sposób gdzieś na boku mini-tabliczki? Nie.
Witamy więc na froncie. Na froncie walki o Krzyż, wiarę, a może przede wszystkim Polskość. Nadzieją może napawać tylko fakt, że zwyciezca tej walki może być tylko jeden.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)