Zrozumiał to Jarosław Kaczyński w momencie, gdy dowiedział się że przegrał wybory z kandydatem nie potrafiącym skleić 3 zdań bez kartki.
Przez ostatnie kilka lat Prawo i Sprawiedliwość marnuje ogromny potencjał prawicy w Polsce. Po zwycięstwie w 2005r młode ugrupowanie PiS zapomniało, że jej wynik jest dopiero początkiem a nie końcem formowania ideowego charakteru. Niecałe 30% poparcia dało wygrać wybory, ale pokazało też, że wynik PO i ilość niegłosujących są również znaczne. Należało więc wtedy szybko i zdecydowanie podkreślić ideową i programową różnicę. Działacze partii przespali kluczowy moment i brnąc w debaty o POPISIE i ciągnąc tym samym ku centrum pozwolili Platformie nabrać fałszywej prawicowej tożsamości. Fortlel PO o swojej praworęcznej identyfikacji pozwalał jej następnie na łudzenie młodych polskich antykomunistów i duże zyski w elektoracie. Kluczowym momentem porażki tej ideii były przegrane wybory parlamentarne 2007. Obiektywnie najlepsze wówczas w niecałym 20leciu rządzy PiSu skończyły się niespodziewanie i wbrew wszelkiej logice. Zaważyła na tym nie tylko gigantyczna przewaga PO w mediach, ale również wdanie się PiSu w niepotrzebną niemerytoryczną połajankę, która byla Platformie na rekę. W taki oto sposób zupełnie inne pomysły PiSu na gospodarkę, finanse, podatki - o wiele bardziej rynkowe niż te lewicowe PO, przestały się wyróżniać. Partia poczęła tracic republikański charakter, a wzmożona aktywność osób takich jak Maricnkiewicz, Kluzik-Rostkowska czy niejednoznacze stanowiska sejmowe w sprawach wartości, nadały PiSowi centrowego zabarwienia. Ugrupowanie ścigało się z PO na centrowość, a walka taka musiała przynieść klęskę.
Jarosław Kaczyński mimo tego, że jest konserwatystą, potrafi wyciągac wnioski. Kampania prezydencka moim zdaniem była tylko przerywnikiem w procesie jaki widzimy od ok. roku - oczyszczania partii z ludzi którzy miast pomagać przeszkadzają realizować program. Kaczyński decyzję o usunięciu Migalskiego, JKR, Jakubiak i innych podjął co prawda po klęsce w wyborach prezydenckich, ale musiał o niej myśleć dużo wcześniej. To, że prezes nie rozmawiał z Poncyliuszem po 4 Lipca, oznaczało że skreślił go ostatecznie własnie w momencie ogłoszenia wyniku wyborów. Wielu publicystów prawicowych, radziło JK pozbycie się chociażby JKL już 3 lata temu. Wspomnę tu felietony prof Jerzego Roberta Nowaka, ale nie zapominajmy też o bardziej niszowych postaciach polskiej sceny informacyjnej. Kurs obrany przez PiS - systematycznego i upartego zawłaszczania centrum polskiej sceny politycznej przyniósł systematyczny, niemal dokładny jak szwajcarski mechanizm, spadek notowań parti. Zwiedzeni przez 'rady' mainstreamowych politlogów szefowie PiSu uwierzyli, że największy rezerwuar głosów znajduje się po środku ideii społecznych. Był to błąd, chociażby dlatego, że odkąd w Polsce dominują ugrupowania centrowe, na leb i szyje spadła frekwencja i wielu wyborców lewicowych i prawicowych nie może znaleźć dla siebie politycznego partyjnego ekwiwalentu.
Własność, wolność, praworządność, patriotyzm - to powinny być wartości głoszone przez pisowców wszem i wobec. Pojęcia, zapotrzebowaniu na które nie sprostała Platforma i sprostać nie zamierza. Silny kurs ideologii konserwatywnej również musi się mocno zaznaczyć w pisowskiej autoprezentacji. Liberalne prawo aborcyjne, wysokie podatki czy wspieranie sieci przedszkoli to nie jest droga PiSu. To jest droga Platformy, która do maksimum wykorzystała centrowy elektorat i go zagospodarowała. Platforma myśli, więc sama mocno chwyta się ostatnio za elektorat lewicowy. Przykład mieliśmy chociażby 1 listopada, gdy rękami kojarzonego z PO Blumsztajna, prowadzono w Polsce nową świecką tradycje blokowania Marszu Niepodległości. Póki Jarosław Kaczyński nie określi się jasno, i do ludzi miło patrzących na narodowe przedsięwziecia nie wyciągnie ręki, dopóty zdrowa tkanka społeczeństwa nadal będzie z pogardą mówić o lewakach sprzed telewizora. Ale tylko mówić, a nie głosować. By zdobywac poparcie, trzeba jasno zadeklarowac swoje pozycje. We wspomnianym patritycznym marszu wzięło udział ok 3tys ludzi, wielokrotnie wiecej niż rok temu, a pamiętajmy że to jedynie próbka społeczeństwa.
Kaczyński zaczyna jasno mówić kim jako polityk jest i z kim chce politykę robić. I niech ten trend trwa. Wypchnijmy werszcie PO na cenrtrolewicowe pozycje, na których faktycznie stoi, i zdecydowanie zasiądźmy wygodnie i niepodzielnie w prawym fotelu. Na naukę nigdy nie jest za późno.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)