34 obserwujących
592 notki
666k odsłon
636 odsłon

Mężczyźni boją się silnych kobiet i dlatego hejtują Mary Sue (Rey)

Wykop Skomentuj11

Wstęp pierwszy

Myśląc o tzw silnych kobietach przychodzi mi do głowy co? Nie co a kto. Atena. Taka grecka bogini z mitologii. Niektórzy jeszcze o niej słyszeli. Ma tarczę, włócznię, hełm... Nie nadaje się jednak na wzór dla feministek bo jest boginią mądrości. W każdym razie dowodzi, że idee silnej kobiety jest nie nowa i nie jest żadnym odkryciem Ameryki.

Wstęp drugi

Pozostając przy klimatach fantastycznych zauważam, że ludzie lubią fantazję i fantastykę, opowieści o nie istniejących realnie bytach jak smoki, elfy, wróżki, rusałki i rusały, krasnoludy i krasnoludki. Majarowie i czarodzieje. I w takich kategoriach można rozpatrywać Xenę Wojowniczą Księżniczkę: wytwór fantazji ludzkiej na skalę porównywalną do Smauga albo Calineczki. Tak też takie postacie są odbierane. W każdym razie nie chodzi o to, że na serio to jest.

I

Jakoś nie chcą podejmować dyskusji o Mary Sue. Od razu rzucają wyzwiska, że incele, że boją się, że to, że sio. Wyobraźcie sobie, że w ankiecie na Mary Sue wygrywa w cuglach Rey (ok 50%, przed Kapitan Marvel itp.), no bo kto ma wygrać? W każdym razie ten tryumf Rey nie wzbudza żadnej refleksji, dalej nie bo nie. Brak jest odniesień do różnych argumentów wysuwanych, ja teraz o jednym napiszę:

Dlaczego mianem Mary Sue nie określano Sary Connor z Terminatora? Czarna Mamba z Kill Billa? Nawet Jyn Erso z Łotra 1? W zasadzie tylko Rey jest określana mianem Mary Sue. To co? Nie ma innych silnych kobiet w filmach czy może jednak skopali kreację Rey na skalę niespotykaną? Powstały liczne porównania Rey z Lukiem a nawet Anakinem pokazujące, jak słabą kreacją jest bohaterka sekłeli. I co? I nic. Grochem o ścianę, odbijają się od zapory impotencji intelektualnej.

II

Widzę, że prosty schemat poprzedniej notki: teza a potem mój komentarz. przerósł co niektórych. Powrócę zatem do tematu kontynuacji Powrotu Jedi. Imperator zginął, kolejna Gwiazda śmierci została zniszczona, Luke nie ma z kim walczyć, koniec epickiej opowieści. I tu jest miejsce na Mandalorianina, który ma pełno wad i niedociągnięć ale jako kontynuacja sprawdza się świetnie, bo opowiada o życiu na zadupiu i przygodach jakiś leszczy. Bombelek jest super postacią, bo nie jest Mary Sue (robię sobie tu jaja bo nie wystarczy nie być Mary Sue żeby być fajną postacią). Przypominam analogię samochodową, przerysowaną:

Wyobraźcie sobie 2 auta: pierwsze ma jedną usterkę, ale jest to zatarty silnik i nie pojedzie. Drugie ma dwadzieścia usterek, ale są to jakieś zabrudzenia foteli, zaślepka się zgubiła, popsuta zapalniczka, trzeszczą plastiki. I mimo że ma dwadzieścia razy więcej usterek to da się nim całkiem wygodnie i bezpiecznie jechać.

Sekłele mają problem bo aby zachować epickość zmagań wprowadzają Imperatora, który na zadupiu gromadzi potęgę większą, niż ta, którą dysponował gdy rządził Galaktyką. I to jest fundamentalny problem, przez który sekłele nie działają. Mandalorianin ma pełno problemów, ale nie są one tak fundamentalne. Zwykłe niedoróbki jakich wiele. Chciałbym jeszcze raz podkreślić ontologiczną różnicę jaką tu mamy.

III

Wracając do tematu miłości: W Oryginalnej Trylogii widać zamysł pewien, świadomie wprowadzili romans Leia-Han bo Han się spodobał publice i nie dało się go wykończyć w Imperium Kontratakuje. Tymczasem w sekłelach Finn najpierw niby to kreci z Rey, potem jest w tzw "friendzonie", potem ma romans z Rose, który się urywa z fiilm,u na film. Potem z tą drugą taką romansuje. Nie wiem jak ma na imię ta Jannah i nie obchodzi mnie to. Nie ma tu najmniejszego sensu i brakuje elementarnej logiki. Jakie emocje budzi ta sytuacja u widza? Żadnych.

Emocje budziła za to finałowa walka Luka z Imperatorem i Vaderem. Dlatego robi ona wrażenie. I chociaż po pewnym czasie przychodzi refleksja, że w sumie bez znaczenia była, bo i tak o wyniku wojny zadecydować musiało wysadzenie generatora i atak floty. Że Luke nie bardzo mógł zabić Vadera, owszem, ale czemu nie mógł wykończyć Imperatora? I nie z nienawiści, ale w poczuciu przykrego obowiązku? Luke zabił wielu szturmowców i nie rozumiem, dlaczego wykończenie Palpusia wywołać miało gorsze skutki dla  psychiki Młodego Skywalkera niż wysadzenie Gwiazdy Śmierci obsadzonej załogą liczącą setki tysięcy ludzi? Ale walka ta się ludziom podoba dlatego skłonni są przymknąć oko. Mam nadzieję, że łopatologicznie wyjaśniłem co niektórym o co chodzi?

PS: O Bombelku:

https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1007162,bombelek

PS2: Na zdjęciu Mary Sue


Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura