42 obserwujących
713 notek
868k odsłon
  798   0

Mandalorianin sezon 2 SPOILERY

Nie doceniacie znaczenia lokalizatorów: w pierwszym sezonie Mandalorianina były lokalizatory, których działanie było dziwne. Magiczne. Pozwalały zlokalizować poszukiwanego wszędzie i nie wiadomo jak. Wzbudziły one wiele zastrzeżeń i krytyki. Szczególnie ich właściwości. I w drugim sezonie zostały wycofanie, nie ma ich. Wniosek wynika tu taki, że ktoś tam ma głowę na karku i myśli i wnioski wyciąga też. Czyli dobrze wróży nam to na przyszłość. I z nadzieją spoglądałem we wspomnianą przyszłość. A wy?

Można stworzyć fajną fabułę nie bardzo umiejąc w scenariusz i Mandalorianin jest tu przykładem. Jest to serial o starszych, gorzej wykształconych z mniejszych ośrodków. I podoba się. Wszelakie mankamenta o których pisałem ostatnio są prawdziwe, ale zostały zakasowane w ostatnim odcinku. Jak teraz pomyślę o sekłelach z nieszczęsnym Skywalkerem: Odrodzenie to coś mnie trafia. Tutaj mamy odcinek czterdziestominutowy którego wymowa kasuje wspomniane i nieszczęsne filmy. Myślę że ludzie czekali na coś takiego od 1983 roku. Ile lat to jest? Powrót Jedi wtedy wyszedł. W międzyczasie puściłem sobie wrażenia różnych osobników na Jutupce i ludzie mają łzy w oczach. Dosłownie. Zamiast tzw prekłeli i innych pierdół (sekłeli) oczekiwali czegoś takiego. Serial ten jest spóźniony o 30 lat około, była na niego pora w 1990 roku, wtedy obsada aktorska z Oryginalnej Trylogii mogłaby spoko brać udział. Można tu z przymrożeniem oka podejść do uproszczeń fabularnych, bo odcinek dostarcza wzruszeń.Miałem walnąć spoilerowy plakat ale się powstrzymam.

Kto to reżyserował w ogóle? Sprawdziłem: Peyton Reed od Ant Mana. Nic szczególnego ale kurde mol - świetnie mu wyszło. Tak się to robi po staremu. Pełno jest tu odniesień do traumatycznych przeżyć poszczególnych bohaterów. Alderaan i fanatyk imperialny. Klony. Czyli co najmniej dwa są. Ale widać, że potrafią zapoznać nas z bohaterem nawet jednym ujęciem. Podobnie jak to się działa w Oryginalnej trylogii, gdzie takie postacie jak admirał Ackbar i Boba Fett zdobyły gigantyczną popularność, często jednym zdaniem. Przypuszczam, że tutaj zostało zastosowane sprzężenie zwrotne dodatnie: scenariusz został poprawiony przez reżysera i przez studio. W sekłelach stosowali zaś sprzężenie zwrotne ujemne: jak ktoś coś wymyślił sensownego to studio psuło a potem to popsute jeszcze producent. Ciekawe, jak się teraz czyje nasza ulubiona Kaska Kennedy odpowiedzialna w dużej mierze za klęskę sekłeli. A teraz ulubiony spoiler:


SPOILER


SPOILER


SPOILER zawierający szczegóły fabuły


Luke został naprawiony. Jak pisałem wyżej ludziom stawały łzy w oczach na widok Luka. Takiego Luka chcieliśmy oglądać,  nie jakieś prekłele. Niestety jest o 30 lat za późno i tyle go zobaczymy. Po tej nędzy, którą zaprezentowali nam w sekłelach, po przykładzie bezmózgowia wreszcie jest fajny. Naród kwiczy z radości i co Disney na to? Na widok Rey nie kwiczy. Wnioski wyciągnijcie. Ale najbardziej wzruszającą sceną było przekazanie Bąbelka Lukowi. Lalka gra tu znakomicie. Podobnie pedro PAscal. Jak porównuję tę scenę do końcówki Odrodzenia Skywalkera to mnie coś trafia. Tamtejsze próby wywołania wzruszeń poprzez wizytę Rey na Tatooine, żółty miecz, którego nikt nie rozumie, zakopywanie mieczy Luka i Lei są żałosne. Podobnie śmierć Kylo Rena. Pacz Dzej Dzeju Abramsie jak się to robi w 10 minut. Nawet jest zrzynka z ŁOTRa 1, Luke wykańcza złoli podobnie jak Vader tam rebeliantów. Ale ponieważ Luke jest dobry to z robotami walczy a nie z Moffem Gideonem, z którym walczy Mando.

Moff Gideon jako czołowy złol to odrębny rozdział. Plan A nie wypala to ma plan B, plan B nie wypala to ma C itd. Dopiero Luke wybija go z pantałyku bo jego nie przewidział. Wtedy wpada w histerię (a może w hersterię?) i zaczyna strzelać w niekontrolowany sposób. Ale jak to knuje, jak skłóca Mando z Bo--Katan, jak ryje. Super. Maksimum wyciśnięte z prostego schematu akcyjnego:  atakują, wygrywają, ale wpadają w sytuację bez wyjścia i pojawia się kawaleria. Takie schematy to ja mogę oglądać.Trzymają w napięciu i zaskakują. Np. te małe mechagodzille i ich rola asa w rękawie. Mam nadzieję, że w trzecim sezonie Imperium  zamiast robić wiele małych wyprodukuje jedną dużą i porządną i wtedy inna będzie walka.

Z mechagodzillą to nie wiadomo, ale Boba Fett będzie miał swój własny serial. Scena po napisach go zapowiada i już wiemy o czym będzie. Boba zajmie miejsce Jabby The Hutta. Tu naturalny jest konflikt z szeryfem z pierwszego odcionka, z którym się będą bić o zbroję. Boba będzie królem podziemia kryminalnego a szeryf będzie go zwalczał. Ale takie przeciwstawienie nie wystarczy i pojawi się wspólny wróg, będą musieli współpracować walcząc z nim. Na przykład. Tu jestem dość spokojny, że coś wymyślą.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura