Głośne niedoszłe odebranie dzieci przez Rzeczniczkę Praw Dziecka Moniki Hornej-Cieślak (dalej:MHC) doczekało się kontrakcji poprzez audycję Michała Janczura (dalej: MJ), który na wp.pl był łaskaw przekazać wyniki swych rozważań. Końcowa ocena jest taka, że jest to słabe ze względu na nieudolne stawianie chochoła. Podkreślić należy natomiast kilka aspektów:
- akurat wyszła afera z tygrysem w ZOO w Łęcznej i samego wspomnianego ZOO. Nieuzasadnione działania aparatu państwowego mające zrabować zwierzęta.
- nie może tak być, że se po uważaniu represjonujemy kogoś, a potem szukamy jakiś uzasadnień. Bo to jest niezgodne z praworządnością.

- Janczur nie przytacza profesora Mariusza Jędrzejko, który wywodzi: RPD jest osobą o głębokim niedouczeniu pedagogiczno-psychologicznym. Oczywiście nie chodzi tu o to, tylko o nieszczęście. Otóż zabranie rodzicom dzieci to ciężkie traumatyczne przeżycie dla dzieci. Mogące zrujnować im całe życie. Można je przedstawić jako zdzielenie sztachetą przez łeb. Jako liberał uważam, że czasem trzeba ale powinno to być ostateczną ostatecznością. Na wp.pl ów profesor tak wywodzi, więc daleko ów autor wynurzeń (MJ) nie musiał szukać. Nie poszukał. W lewicowym myśleniu nie ma bowiem czegoś takiego jak dobro dziecka, jest postrzeganie rodziny jako ostoi patriarchalizmu i tamy dla rewolucji. Męskie myślenie uwzględnia natomiast logikę i realia: co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Co poradzisz, jak nic nie zrobisz? Jest taka zasada po pierwsze nie szkodzić. Primum non nocere. Matka bluzga przy dziecku – jest to okoliczność przykra, ale nie jest to powód do zniszczenia dziecku życia.
- MJ nie przytacza wypowiedzi ekspertyrzycy Bzdyń o dwóch piwach nieprzypadkowo. Przytacza natomiast Jankowskiego. Nie można bowiem twierdzić, że owe piwa i fakt ich umieszczenia w lodówce są bez znaczenia. Szukali bowiem czegokolwiek co mogłoby uzasadnić ich agresję.

https://x.com/Skarzyn93/status/2112656577035403476?s=20
Zanim przejdę do dekonstrukcji Janczura odniosę się w kilku zdaniach do Kamilka, winniście bowiem zadrżeć. Tam faktycznie była przemoc względem dziecka i obrażenia. Sąd jednak zbagatelizował objawy katowania i Kamilek zginął. Ważne tu jest, że sprawcą był ojczym, co jest pomijane. Słusznie wskazał bowiem You. Inf. Ziemkiewicz, że niespokrewnione osoby przeważają wśród sprawców takich zbrodni. Ważniejsze jest, że Janczura idzie za wynurzeniami niedorzeczniczki MHC, wzmacniając jej narrację, że skoro tam sąd nie zadziałał to można dowolnego bobasa zabrać na wszelki wypadek. No nie można. Słusznie red. Warzecha wskazuje na ryzyko dupochronu. Z punktu widzenia funkcjonariuszy bezpieczniejsze jest nieuzasadnione zabranie 6000 dzieci niż przeoczenie jednego. O czym Janczura nie mówi. W ogóle nie mówi o kwestiach kłopotliwych dla niedorzeczniczki, co pozwala postawić zasadniczą kwestię: skąd ma papiery, na które się powołuje i w jakim celu je dostał i od kogo?
Zauważcie, że próbuje on rozwodnić oczywistą i jasną sprawę. Nie przejdzie pisanie, że niedorzeczniczka spox i ideał, więc sieje wątpliwościami, że nie da się. Da się jak najbardziej pojąć, że przekroczyła i że urażone ego pańci nie może skutkować odebraniem dzieci. Tak se przypomniałem teraz, że MJ pomija brak jednej wersji niedorzeczniczej. Ona w wywiadzie do rp.pl już się wycofała z bluzgania na dzieci, tylko że to było tak w powietrze.
MJ pomija właśnie tą kwestię – że nie chodziło w pierwszym rzędzie o nieczułość urzędnika. Oburz szedł po linii, że odebranie dzieci z powodu urażonego rozpasanego ego jest niedopuszczalne. Zauważcie też, że nie dogodzisz. U babci były pluskwy więc się wyprowadzili, ale to też niedobrze. Bo trzeba było wysłać dokument. Mamy tu taki sposób przedstawienia rzeczywistości, że co zrobisz to źle. Nie mamy natomiast odpowiedzi na pytanie, czy niedorzeczniczka wymogła mocno niestandarowe i nadprogramowe działania. Bo wymogła.
I co to jest niebieska karta? Czy niedorzeczniczka zasługuje na nią?
https://x.com/Skarzyn93/status/2112656577035403476?s=20


Komentarze
Pokaż komentarze (1)