Pora postawić sobie pytanie: czy istnieje w ogóle taki przekręt, który by mógł unieważnić wybory? Np. niech ktoś podmieni sto tysięcy głosów w skali kraju. Wpłynie ot na wynik wyborów? Na wynik drugiej tury wyborów prezydenckich nie wpłynie. I sąd orzeknie, że owszem, było nadużycie ale nie wpłynęło na ostateczny wynik wyborów.
Co się stało teraz, w tym roku i jakie są konsekwencje? Po pierwsze okazało się, że program do obliczania wyników (Kalkulator Wyborczy) wyborów nie działa w ogóle. Jak już zaczął działać to wyszło, że jest dziurawy i łatwo można wyniki pozmieniać. Pojawia się pytanie, czy nie warto przetestować wcześniejszych programów wykorzystywanych przy okazji wyborów parlamentarnych, prezydenckich, samorządowych i na CEP?
Aby zrozumieć dramatyzm sytuacji cofnę się tu do czasów przedinformatycznych: wtedy komisja okręgowa liczyła głosy, spisywała protokół, odwoziła urny z protokołem wyżej i ta komisja wyższego szczebla sumowała wyniki, przesyłała wyżej itp itd. Teraz to się tak zmieniło, że aby powstał protokół komisja musi wysłać wyniki systemem informatycznym i dostaje zwrotny protokół do podpisu. W każdym razie nie można podpisać protokołu jak się nie wyśle wyników. Mylę się? No i jak przestał działać ten program wyborczy to co mieli zrobić? Nie będą czekać w nieskończoność, pozamykali te urny i poszli w pierony. I tu jest pierwsza wątpliwość: czy były one dostatecznie pilnowane, przez kogo? I do jakich wałów mogło dojść w tym momencie?
Dalej: ponieważ nie było protokołów to komisje wyższego szczebla opierały się na nieoficjalnych zapiskach, notatkach pochodzących z dołu.
II
I teraz pytanie mam: w którym momencie PKW zrezygnowało z systemu informatycznego i poprzestało na liczeniu ręcznym? Bo publikowało np. cząstkowe dane z kieleckiego, podczas gdy komisja wojewódzka nie przesłała im jeszcze żadnych danych? Przez jakiś czas traktowali dane z Kalkulatora i z liczenia ręcznego równoważnie? Tymczasem ten Kalkulator kompletnie się posypał, zaczęły mieszać się mu miejscowości, protokoły itp. Pytam się więc: czy odstawili go i wszystko policzyli ręcznie i gdzie to jest napisane?
III
Przypominam, że ostatnio weszło wiele rozwiązań ułatwiających wały. Np kiedyś był jeden protokół w 2 turach i zdarzało się, że ktoś nie był na 1 turze a poszedł na drugą. I mógł się zdziwić, że ktoś go podpisał, że niby był? A teraz się nie da tak bo jest nowy protokół. Automatyczne liczenie głosów umożliwia modyfikacje na poziomie ogólnokrajowym i kto się tego doliczy? Powiedzmy sobie szczerze każdy powinien dostać świeczkę i po oddaniu głosu naświeczkować kratki, żeby utrudnić dopisanie. A wcześniej - na brzegu kartki narysować jakiś charakterystyczny motyw. Szczególnie jak się głosuje na kandydata z niskim poparciem - od lat się zdarzają historie, że kilka osób głosowało na takiego a tu we wynikach 0. Słownie zero. No i co? Jak ktoś nagrał filmik na komórce ze swoją kartą to technicznie da się odszukać, czy w ogóle jest. Widziałem takie filmiki gdzieś na Interii, poprawnie głosowali a głosu nie ma.
O tradycyjnych metodach:
- Dopisywanie krzyżyków.
- Przekładanie głosów z kupki na kupkę.
- Kupowanie głosów.
- Podmienienie kart
na razie się nie będę rozwodził.


Komentarze
Pokaż komentarze (97)