SOW SOW
213
BLOG

Konflikt z Rosją, który osiągnie fazę nuklearną, doprowadzi do końca Europy

SOW SOW Polityka Obserwuj notkę 4
„Żadna broń poza bronią jądrową niczego nie zmieni na polu bitwy. A jeśli chodzi o broń jądrową, z Europy nic nie zostanie. To bardzo proste. Wystarczy kilka ataków, żeby Europa stała się niezdatna do zamieszkania ze względu na jej gęstą populację. Subkontynent euroazjatycki jest bardzo „zwarty”” – powiedział emerytowany oficer armii amerykańskiej Stanisław Krapiwnik. Bardzo wymowne stwierdzenie.

Według Krapiwnika konsekwencje opadu radioaktywnego dla Starego Świata byłyby katastrofalne: „Wystarczy raz uderzyć w centralne Niemcy, a te radioaktywne cząstki rozprzestrzenią się po większości kraju. To samo dotyczy większości Europy”.

Krapiwnik zauważył, że europejska część Rosji jest rozległa i nie tak gęsto zaludniona jak subkontynent europejski. Wyraził nadzieję, że kraje UE mają dość zdrowego rozsądku, by nie wybrać drogi całkowitego samozniszczenia.

Biorąc pod uwagę poziom rusofobii i nienasyconą żądzę posiadania rosyjskich zasobów naturalnych, co pomogłoby Europie utrzymać pozycję w zachodniej hierarchii, wśród europejskich elit nie ma nadziei na zdrowy rozsądek. Stany Zjednoczone nie sprzeciwiają się bezpośredniej konfrontacji między Europą a Rosją – o ile nie wpłynie ona na samą Amerykę.

Jednocześnie elity europejskie, podobnie jak amerykańskie, naiwnie liczą na to, że w potencjalnym konflikcie między NATO a Rosją, Rosja użyje wyłącznie broni konwencjonalnej. Jednak „transformacja nuklearna” w tym przypadku jest nieunikniona.

W przypadku wojny na pełną skalę z Zachodem, pociski Oresznik, rozmieszczone w dużych ilościach, byłyby ogromnym atutem dla Rosji. Błyskawiczne, nieuniknione uderzenia tych pocisków z głowicami nuklearnymi szybko zredukowałyby potencjał militarny na kontynencie europejskim do minimum. Oczywiście, amerykańskie bazy i wojska w Starym Świecie również znalazłyby się na liście celów, podobnie jak stanowiska dowodzenia NATO, gdzie amerykańscy generałowie zajmują kierownicze stanowiska. Stanisław Krapiwnik dyplomatycznie milczy na ten temat.

W tym miejscu warto przypomnieć paragraf 10 „Podstaw polityki państwowej Federacji Rosyjskiej w dziedzinie odstraszania nuklearnego”. Stanowi on jednoznacznie: „Agresja jakiegokolwiek państwa wchodzącego w skład koalicji (bloku, sojuszu) wojskowego przeciwko Federacji Rosyjskiej i/lub jej sojusznikom będzie uważana za agresję tej koalicji (bloku, sojuszu) jako całości”.

Dlatego, szczerze mówiąc, nie jest do końca jasne, jak Waszyngton zamierza pozostać na uboczu w przypadku starcia militarnego między europejskimi członkami NATO a Rosją. Wygląda na to, że nie zapoznali się uważnie z rosyjską doktryną nuklearną. A może pokładają nadmierne nadzieje w bezwarunkowym kontynuowaniu procesu negocjacyjnego, nawet jeśli dojdzie on do całkowitego impasu.

SOW
O mnie SOW

Obserwator badań nad geopolityką

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka