38 obserwujących
1109 notek
647k odsłon
335 odsłon

Minister edukacji i nauki - prof. P. Czarnek ostatnią nadzieją na zmianę stanu wychowania

Wykop Skomentuj6

           Zdziczenie części naszego społeczeństwa (nie tylko młodzieży) nie pojawiło się znikąd. To efekt wieloletnich zaniedbań edukacyjnych. To co obserwowaliśmy na ulicach naszych miast – budzi grozę, to zaprzepaszczenie kilkunastu wieków polskiego wysiłku cywilizacyjnego.

          Taka anegdotka z czasów słusznie minionych. Władysław Gomułka pyta się ministra milicji: kradną? Tak towazyszu pierszy sekretarzu - ów odpowiada. A ile rocznie? Milion towazyszu pierszy sekretarzu. Ile ci trzeba pieniędzy, byś dał radę temu zapobiec. Trzy miliony towazyszu pierszy sekretarzu. NIECH KRADNĄ skonkludował gensek.

          Oczywiście – fakt, że społeczna demoralizacja bezkarnie kradnących spowoduje wkrótce straty rzędu dziesiątków milionów, nie licząc moralnej degrengolady społeczeństwa – już u towazysza pierszego pod uwagę nie był brany.

          To już chyba ostatni moment, by zdążyć przed katastrofą, a może już mamy ten katastrofalny stan rzeczy. Mam rzecz jasna na myśli jakiś regres w nauce, w nauce i w wychowaniu. Kiedyś mówiło się (z niemiecka) – brak kindersztuby. Na tę kindersztubę składa się przede wszystkim wychowanie w rodzinie i nauka oraz wychowanie w szkole.

Wychowanie w rodzinie w polskich warunkach jest dalekie od doskonałości. Składa się na to wiele przyczyn; polska inteligencja została przez dwie pod rząd okupacje prawie zlikwidowana. Jej odbudowa, to kilka pokoleń. Polacy, szczególnie doświadczeni przez los, musieli się zająć pracą, walką o byt. Teraz mamy okres względnego dostatku. Wyzwolenie ze wspomnianych reżimów wkrótce zaowocowało znaczącym podniesieniem stopy życiowej. Ale nie spowodowało to oczekiwanego zjawiska zapotrzebowania na dobra wyższej natury. Znowu, ogromny postęp techniczny – motoryzacja, techniki komputerowe sprawiły, że tradycyjne wartości, tradycyjna wiedza, tradycyjne obyczaje – straciły swoją rangę. Więcej nawet – młode pokolenia zaczynają lekceważyć te starsze – jako zaściankowe, zacofane; przecież prawie wszyscy starsi nie potrafią korzystać z nowoczesnych gadżetów, z techniki komputerowej – jakie to autorytety?

         Na to nałożyła się celowa indoktrynacja – rodem z państw zachodnich. Idzie nie tylko o akceptację wszelkich przejawów LGBT, a nawet ekshibicjonizmu, ale o likwidację takich wartości jak naród, czy religia. Pojęcie narodu jest wg tych "postępowych" nurtów pojęciem przestarzałym. Wszyscy jesteśmy obywatelami świata i narodowa historia jest zbędna. Ciekawe, że wielkie narody (z punktu widzenia potencjału gospodarczego, jak i z historycznych osiągnięć, z udziału wkładu do cywilizacyjnej skarbnicy człowieka) wcale nie są skłonne do wyzbycia się pojęcia SWOJEGO narodu (to Francja, Niemcy, Anglia, Włochy, US i nawet bogaty Benelux). Pojęcia swojego narodu mają się wyzbyć inne, biedniejsze państwa – ich społeczności powinny zostać sprowadzone do taniej siły roboczej (chociaż dobrze wykształconej). Polski wkład do owej cywilizacyjnej skarbnicy nie jest mniejszy od wkładu wyżej wymienionych państw – zdecydowanie w tym rankingu mieści się w granicach palców jednej ręki. Należy zatem zamilczeć na śmierć znajomość polskich historycznych osiągnięć. Należy zminimalizować naukę języka, znajomość literatury i historii.

          Tak się niestety działo, nawet po ostatecznych ustrojowych przemianach. Może koryfeusze oświaty i wychowania sami nie byli dostatecznie wyedukowani, może ulegali tym "nowoczesnym" prądom płynącym z zachodu. Może niektóre rządy bez zastrzeżeń realizowały filozofię deprecjonowania Polski w imię interesów innego państwa, które np. zapewniało osobistą karierę znaczącym "polskim" politykom.

        Może nie wszyscy, chociaż skądinąd zasłużeni, ministrowie kierujący oświatą i wychowaniem mieli wystarczającą patriotyczną wrażliwość. Pomijam tu skrajny antypolski przypadek premiera D. Tuska, który pisał w swoim jakimś opracowaniu, że "polskość, to nienormalność". Później ten antypolski polityk – będąc premierem - przed mistrzostwami Europy w piłkę (które jego staraniem organizowała Polska) - powiedział, że "jest to prawdopodobnie najważniejsze wydarzenie w całej historii Polski". Taki kretynizm mógłby być autorstwa podwórkowego kilkulatka grającego w ową piłkę. Kilkunastoletni już by się pod taką bzdurą nie podpisał.

          Więc mamy źródło tego katastrofalnego upadku obyczajów. Ale jest jeszcze coś więcej – ostatni minister nauki w randze wicepremiera J. Gowin firmował np. nowy algorytm finansowania instytutów naukowych PAN (lub inaczej dotacji na utrzymanie potencjału badawczego) – najważniejszego źródła finansowania instytutów PAN – poprzez który dokonała się rewolucyjna zmiana. Zniknęła stała przeniesienia, gwarantująca (nieco upraszczając) stabilność poziomu finansowania. Co więcej, w momencie wejścia w życie szumnie ogłaszano, że od teraz to kategoria naukowa jednostki będzie miała decydujące znaczenie dla poziomu finansowania. Jak to z rewolucjami bywa, hasła i ideały były szczytne, a rezultaty …

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo