3 obserwujących
414 notek
487k odsłon
  234   0

Real Madryt pokonał Barcelonę. Kolejna wygrana Zidane'a w klasyku

Karim Benzema świętuje gola piętką. Fot. PAP/EPA
Karim Benzema świętuje gola piętką. Fot. PAP/EPA

Drugi raz w tym sezonie i trzeci z rzędu Realu Madryt wygrał z FC Barceloną 2:1. "Królewscy" objęli fotel lidera hiszpańskiej ligi i czekają na ruch Atletico Madryt. 

Real Madryt nigdy nie zanotował trzech zwycięstw z rzędu nad odwiecznym rywalem z Katalonii od 1978 roku. Ta sztuka udała się podopiecznym Zinedine'a Zidane'a w latach 2020-2021. Gospodarze od początku świadomie oddali inicjatywę Barcelonie, która dominowała w posiadaniu piłki. Real koncentrował się na odbieraniu piłek, neutralizowaniu Leo Messiego i kontrach. W 13. minucie szybko wybiegł na połowę "Dumy Katalonii" Fede Valverde, podał na skrzydło do Lucasa Vazqueza, a Hiszpan dośrodkował idealnie do Karima Benzemy. Francuz strzelił piękną bramkę uderzeniem piętą. 

"Królewscy" raz po raz atakowali Barcelonę, choć brakowało konkretów. Dużo zamieszania w szeregach obrony gości wywołał 20-letni Vinicius. Po faulu na nim tuż przed polem karnym sędzia odgwizdał rzut wolny. Do piłki ustawionej na 22 metrze podszedł Toni Kroos i szczęśliwie zdobył gola po rykoszetach. Była 27. minuta i wydawało się, że Real rozgromi Barcelonę, która kontrolowała piłkę, ale nie stwarzała żadnego zagrożenia pod bramką Thibault Courtois.

W końcówce pierwszej połowy Madrytczycy mogli zamknąć mecz, ale Valverde w dogodnej sytuacji trafił w słupek. W szeregach Realu ponownie zabrakło Sergio Ramosa i Raphaela Varane'a, a nadal kontuzje leczą Dani Carvajal i Eden Hazard. Plan Zidane'a - mimo poważnych osłabień w defensywie - w pełni się sprawdził. Barcelona popełniała dużo błędów, a Ousmane Dembele nie współpracował z Leo Messim. 

Dlatego na drugą połowę Ronald Koeman wpuścił Antoine Griezmanna kosztem Sergino Desta, który nie radził sobie z rajdami Viniciusa wspomaganego przez Ferlanda Mendy'ego. Zmiana przyniosła skutek, choć bohaterem "Barcy" został nieoczekiwanie obrońca Oscar Minqueza. W 60. minucie zdobył kontaktowego gola po akcji Jordiego Alby, a wkrótce potem mógł wyrównać. Katalończycy starali się uzyskać remis, a gra z obydwu stron była żywiołowa. Real atakował szybkimi kontrami w odpowiedzi, które również mogły zakończyć się golem, ale brakowało precyzji w ostatnim podaniu albo strzale Viniciusowi czy najlepszemu na murawie Benzemie. W ostatniej akcji meczu wyborną okazję w zamieszaniu w polu karnym zmarnował 18-latek Moriba, uderzając w poprzeczkę. Słaby klasyk rozegrał szczególnie Leo Messi - zmarnował kilka dogodnych rzutów wolnych, a jego występ zostanie zapamiętany bardziej ze zmiany przemoczonej koszulki od deszczu w Madrycie. 

Wynik do końca się nie zmienił, Real przegonił Barcelonę w tabeli, uzyskując punkt przewagi i zostając tymczasowym liderem La Liga po 30 rozegranych kolejkach. 


GW

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport