Real i Barcelona walczą o tytuł w Hiszpanii. Atletico Madryt może mówić o cudzie

Eder Militao rozegrał kilka spotkań z rzędu na światowym poziomie. Fot. PAP/EPA
Eder Militao rozegrał kilka spotkań z rzędu na światowym poziomie. Fot. PAP/EPA

Gdyby Elche wykorzystało karnego w ostatniej minucie meczu z Atletico Madryt, to "Królewski" Real byłby już liderem La Liga. Tempo utrzymała Barcelona, która zdołała pokonać Valencię. 

Świetna druga połowa Valencia-Barcelona

Wszystkie bramki w Walencji padły w drugiej połowie. Trzecia w tabeli Barcelona musiała wygrać z gospodarzami, którzy są niemal pewni utrzymania, a zamiast walczyć o europejskie puchary, rozgrywają kolejny słaby sezon. Nieoczekiwanie to Valencia objęła prowadzenie po fatalnym błędzie defensywy "Blaugrany" i Marca Andre Ter-Stegena w 50. minucie, który wykorzystał Gabriel Paulista. Katalończykom przypomniał się koszmar z ostatniej kolejki, gdy na własne życzenie oddali trzy punkty Granadzie.  

Tym razem oblicze spotkania zmienił Leo Messi. Najpierw dobił piłkę po nieudanie wykonanym rzucie karnym w 57. minucie, a 8. minut później wyprowadził Barcelonę na prowadzenie. Z 28 golami na koncie Argentyńczyk zdecydowanie przeważa w klasyfikacji strzelców La Liga i już raczej nie odda tej pozycji Karimowi Benzemie z 21 trafieniami. 


Na 3:1 podwyższył kwestionowany w tym sezonie przez kibiców Antoine Griezmann. Francuski mistrz świata przeżywa wiosną najlepszy okres odkąd trafił do wicemistrza Hiszpanii. 

W odpowiedzi 14. w tabeli Valencia odpowiedziała golem kontaktowym 83. minucie Carlosa Solera. Gdyby podwyższyła w stuprocentowej sytuacji wynik na 2:0, wtedy prawdopodobnie wyrzuciłaby Barcelonę z walki o prymat w Hiszpanii. "Nietoperze" nie wykorzystali też dogodnych szans w końcówce starcia. 


Atletico drżało w końcówce

W sobotę grę o ligowy tytuł rozpoczęli piłkarze Diego Simeone. Pokonali oni na wyjeździe Elche 1:0 po bramce Marcosa Llorente z pierwszej połowy, ale kibice "Los Colchoneros" mogą mówić o cudzie. Słabe spotkanie lidera La Liga podsumował zagraniem ręką zdobywca gola i w 92. minucie Fidel Chavez podszedł do rzutu karnego. Piłkarz Elche nie wytrzymał próby i strzelił w słupek, co oznaczało, że po 34. kolejkach Atletico pozostanie na pierwszym miejscu. 

Real wytrzymał presję

Real Madryt do 76. minuty nie mógł znaleźć sposobu na Osasunę i bramkarza gości Herrerę - próbowali Eden Hazard, Marco Asensio, Casemiro i kilkukrotnie Eder Militao. Ten ostatni wpakował piłkę do siatki w 76. minucie, wykorzystując świetne dośrodkowanie Isco.


Chwilę później dwójkową akcję z Karimem Benzemą szczęśliwie wykorzystał Casemiro. Real zaprezentował się nieźle przed decydującym o sezonie meczem w półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea. Dobre zawody zaliczył Hazard, wracający po kontuzji, odpoczęli Luka Modrić i Toni Kroos, a do składu wróci Sergio Ramos. Niepokojące jest stłuczenie Raphaela Varane'a, który zszedł w przerwie spotkania z Osasuną. 

W tabeli La Liga Atletico ma 76 punktów, Real i Barcelona po 74 pkt. Liczy się w walce także Sevilla z dorobkiem 70 punktów. Podopieczni Julena Lopeteguiego 34. kolejkę rozgrywają dzisiaj wieczorem z Athletic Bilbao. 

GW

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport