Legia Warszawa przegrywa z Lechem Poznań 0:1. Już nie uda się dogonić rywala

Lech Poznań jest samodzielnym liderem strzelców PKO Ekstraklasy. fot. PAP/Leszek Szymański
Lech Poznań jest samodzielnym liderem strzelców PKO Ekstraklasy. fot. PAP/Leszek Szymański
Po dzisiejszej wygranej Lech Poznań jest samodzielnym liderem strzelców PKO Ekstraklasy. Legia nie zdoła już nadrobić strat. Mistrz kraju po szóstej porażce w sezonie nadal na 15. pozycji, a strata do lidera wynosi już... 15 punktów.

Piłkarze Lecha Poznań pokonali w Warszawie Legię 1:0 w klasyku polskiej ekstraklasy piłkarskiej i wrócili na pierwsze miejsce w tabeli. Mistrz kraju po szóstej porażce w sezonie nadal na 15. pozycji, a strata do lidera wynosi już... 15 punktów.

Czytaj: Jerzy Podbrożny przewiduje: Jeśli Legia przegra, to już nie dogoni Lecha

Legia-Lech: hit Ekstraklasy

Mecze tych zespołów w ostatnich latach często decydowały o czołowych pozycjach w lidze. Przed rokiem było inaczej, gdyż "Kolejorz" był w podobnej sytuacji jak teraz Legia, bo nie potrafił pogodzić występów w Lidze Europy z rywalizacją w kraju i plasował się w środku tabeli.

Niezależnie od miejsc w klasyfikacji pojedynki te mają stosowną temperaturę, rozgrzewają kibiców nie tylko w obu miastach, a wygrana ma określony prestiż.

Tym razem drużyny przystępowały do gry w zupełnie odmiennych nastrojach. Lech nie tylko przed tą kolejką prowadził w tabeli, ale też prezentował skuteczny, ofensywny futbol. Legia zachwycała wynikami w Lidze Europy, ale w kraju spisywała się znacznie gorzej.

Niedziela potyczka niewiele w tych ocenach zmieniła. Trener Legii Czesław Michniewicz zaskoczył składem stawiając na Kacpra Tobiasza i cały letni zaciąg zagraniczny, a zostawiając w rezerwie głównych architektów ubiegłosezonowych sukcesów, jak Czech Tomas Pekhart czy Serb Filip Mladenovic.

Przegrana Legii i 15 pkt straty do lidera

W pierwszej połowie mecz był wyrównany, a najbliżej zdobycia gola był Jakub Kamiński. Dziewięć minut po przerwie Portugalczyk Pedro Rebocho dośrodkował z rzutu wolnego, a zamykający akcję Michael Ishak zdobył ósmego gola w sezonie i jest najskuteczniejszy w ekstraklasie.

Szwed mógł powiększyć swój dorobek i przypieczętować wygraną drużyny trenera Macieja Skorży w doliczonym czasie gry, ale zmarnował rzut karny. Jego uderzenie obronił Tobiasz. Trzy punkty jednak ostatecznie - po raz pierwszy od 2015 roku - pojechały z Łazienkowskiej do Poznania.

Dawno nie było sytuacji, by obrońcy tytułu przegrali sześć z pierwszych dziewięciu spotkań w nowym sezonie, a taki jest właśnie obecnie bilans Legii. Do tego pięć porażek przypada na sześć ostatnich występów w ekstraklasie.

Poza tym stołeczna ekipa zdobyła do tej pory tylko 10 goli i jej dorobek na tle innych zespołów odpowiada lokacie w tabeli.
Z dziewięcioma punktami, przy dwóch spotkaniach zaległych, w tabeli jest 15. Za nią tylko Bruk-Bet Termalica i Warta Poznań - po siedem oraz Górnik Łęczna - sześć.

Legia zagra z Napoli w Lidze Europy

W czwartek legionistów czeka wyjazdowe spotkanie z Napoli w Lidze Europy, w której po dwóch kolejkach prowadzą w tabeli z kompletem sześciu punktów i bez straconej bramki.

Lech tymczasem po jednym dniu, kiedy oddał prowadzenie Lechii, znów patrzy na resztę stawki z góry. Poznaniacy mają 24 punkty, o dwa więcej niż krocząca pod wodzą Tomasza Kaczmarka od zwycięstwa do zwycięstwa Lechia Gdańsk.

W sobotę wygrała w Niecieczy z beniaminkiem 2:0. Bramki zdobyli na początku drugiej połowy, w odstępie kilkudziesięciu sekund, Flavio Paixao i Conrado. 37-letni Portugalczyk z 94 trafieniami jest coraz bliżej wejścia do elitarnego Klubu 100, czyli zdobywców co najmniej 100 goli w rozgrywkach ekstraklasy. Byłby pierwszym obcokrajowcem w tym gronie.

Czytaj: Glik oczyszczony, Albania na cenzurowanym po butelkowym ataku na Polaków

Walka w Ekstraklasie

Z walki o czołowe lokaty nie rezygnuje Raków Częstochowa. Wicemistrz Polski pokonał we Wrocławiu Śląsk 2:1. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie. Dla gości strzelili Łotysz Vladislavs Gutkovskis oraz Hiszpan Ivi Lopez, a wynik ustalił w 75. minucie pomocnik Śląska Mateusz Praszelik.

Raków zajmuje obecnie trzecie miejsce (21 pkt), ale ma jedno spotkanie zaległe. Jedynej porażki doznał w 2. kolejce 1 sierpnia, kiedy w całkowicie rezerwowym składzie zagrał w Białymstoku z Jagiellonią (0:3).

Natomiast Śląsk, który jeszcze niedawno pozostawał jedyną niepokonaną drużyną w ekstraklasie, przegrał drugi raz z rzędu i jest piąty - 17 pkt.

Również drugiej porażki w sezonie doznała Pogoń Szczecin, która w Płocku uległa Wiśle 0:1. Gola zdobył w drugiej połowie Damian Warchoł. "Portowcy" mimo przegranej utrzymali czwartą pozycję (19 pkt), a płocczanie z 13 awansowali na 11. miejsce.

Szósta jest Cracovia (16), która wygrała z przeżywającą wyraźny kryzys Wartą 2:0. "Pasy", dla których gole zdobyli 19-latkowie Michał Rakoczy i Jakub Myszor, przedłużyły do siedmiu passę spotkań bez przegranej.

Dobre nastroje również po drugiej stronie krakowskich Błoni. Po serii trzech porażek, na dodatek bez zdobytej bramki, przełamała się Wisła. "Biała Gwiazda" wygrała w Zabrzu z Górnikiem 1:0 po golu czeskiego obrońcy Michala Frydrycha.

Nieznacznie swój dorobek poprawił zamykający tabelę Górnik Łęczna. Beniaminek zremisował u siebie z dziewiątym w tabeli Piastem Gliwice 1:1. Na poniedziałek zaplanowano rywalizację Stali Mielec z KGHM Zagłębiem Lubin oraz Jagiellonii Białystok z Radomiakiem.

Legia Warszawa - Lech Poznań 0:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Mikael Ishak (54).

Żółta kartka - Legia Warszawa: Mateusz Wieteska, Artur Jędrzejczyk, Bartosz Slisz, Rafael Lopes. Lech Poznań: Antonio Milic, Jesper Karlstroem.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

W 90+4 min. Mikael Ishak nie wykorzystał rzutu karnego.

Legia Warszawa: Kacper Tobiasz - Mattias Johansson, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Yuri Ribeiro (72. Filip Mladenovic) - Lirim Kastrati, Bartosz Slisz (88. Ihor Charatin), Ernest Muci (72. Kacper Kostorz, 65. Rafael Lopes), Josue, Luquinhas - Mahir Emreli (65. Tomas Pekhart).

Lech Poznań: Filip Bednarek - Lubomir Satka, Bartosz Salamon, Antonio Milic, Pedro Rebocho (90+1. Barry Douglas) - Adriel Ba Loua (77. Dani Ramirez), Jesper Karlstroem (77. Nika Kwekweskiri), Joao Amaral (90+1. Joel Pereira), Pedro Tiba, Jakub Kamiński (72. Michał Skóraś) - Mikael Ishak.

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport