1 obserwujący
171 notek
239k odsłon
1127 odsłon

Eliminacje Euro 2020. Macedonia Północna - Polska 0:1. Mecz do zapomnienia

Zamieszanie pod bramką Macedonii, po którym padł gol, fot. PAP/EPA/GEORGI LICOVSKI
Zamieszanie pod bramką Macedonii, po którym padł gol, fot. PAP/EPA/GEORGI LICOVSKI
Wykop Skomentuj45

Polska wygrała w Skopje z Macedonią Północną 1:0 w meczu eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy. Gra polskiego zespołu była słaba. Gol padł przypadkowo. Strzelił go Krzysztof Piątek. - Ta bramka dobrze pokazuje, jaki to był mecz i oddaje obraz całego spotkania – skomentował Robert Lewandowski.

W podstawowym składzie biało-czerwonych zabrakło Maciej Rybusa, który do piątkowego meczu nie zagrał w reprezentacji prowadzonej przez Jerzego Brzęczka. Lewy obrońca wszedł na boisko w 70. minucie. W podstawowym składzie pojawił się natomiast Przemysław Frankowski.

W ataku Brzęczek postawił jedynie na Roberta Lewandowskiego. Natomiast Igor Angelovski zapowiedział ofensywny styl gry swojego zespołu, co mieli zapewnić m.in. dwaj napastnicy Ilija Nestorovski i lider macedońskiego zespołu Goran Pandev.

To on w piątej minucie zainicjował akcję, po której groźnie z dystansu strzelił Elif Elmas. Niepewnie interweniował Łukasz Fabiański i piłkę na rzut rożny wybił Jan Bednarek. Trzy minuty później pierwszą groźną akcję przeprowadzili Polacy - po wymianie piłki między Kamilem Grosickim i Lewandowskim gospodarze wybili ją na rzut rożny.

W pierwszej połowie lepiej prezentowali się gospodarze, którzy próbowali rozgrywać piłkę w środku pola i bez problemów przerywali akcje Polaków.

Ci natomiast popełniali dużo błędów, słabo konstruowali akcje, grali niedokładnie. Często rozgrywać próbował Lewandowski, który cofał się do linii pomocy. Niewidoczny był natomiast Piotr Zieliński, który miał być reżyserem ofensywnych poczynań biało-czerwonych. Indywidulanych akcji próbowali Grosicki czy Grzegorz Krychowiak, ale rywale odbierali im piłkę.

W 40. minucie Pandev ponownie poradził sobie z polskimi defensorami, ale nie zdołał oddać strzału. Z upilnowaniem 35-letniego kapitana gospodarzy piłkarze Brzęczka mieli największe problemy.

W przerwie Frankowskiego zmienił Krzysztof Piątek i niespełna dwie minuty po wejściu trafił do bramki gospodarzy. Gol padł jednak nieco przypadkowo i po zamieszaniu w polu karnym. Po rzucie rożnym Ezgan Alioski niefortunnie głową wybił piłkę, nieskładną przewrotką uderzył Piątek, ale był to lekki strzał. W podbramkowym zamieszaniu padł jednak gol. Ani Lewandowski, ani Glik nie trafili w piłkę i ta wpadła do siatki uderzona przez stojącego tyłem do bramki Piątka.

- Zmyliłem bramkarza... sznurówką. Ta bramka dobrze pokazuje, jaki to był mecz i oddaje obraz całego spotkania – mówił Robert Lewandowski.

Po stracie gola Macedończycy bardziej się otworzyli, co stwarzało okazje dla Polaków. Dwie z nich zmarnował Grosicki, m.in. w 62. minucie z okolic linii końcowej podał Mateusz Klich, ale skrzydłowy Hull City strzelił ponad bramką.

Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry Fabiańskiego próbował zaskoczyć technicznym strzałem Ilija Nestorovski, ale bramkarz West Hamu United popisał się skuteczną interwencją.

W ostatnich 10 minutach niesieni dopingiem gospodarze zepchnęli Polaków do defensywy. W decydujących momentach brakowało w ich akcjach jednak dokładności bądź pomysłu na finalizację. Z kolei biało-czerwoni popełniali proste błędy przy próbach wyprowadzenia kontrataków i nie byli w stanie przekroczyć własnej połowy.

Macedończycy kończyli spotkanie w dziesiątkę, ponieważ w 85. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Visar Musliu.

- Są trzy punkty, ale jeśli chodzi o grę, to wiele pozostawia do życzenia. Nie stworzyliśmy wielu sytuacji. Może jedną, dwie, po których można było strzelić bramkę. Mam nadzieję, że z czasem będzie to wyglądać lepiej – przyznał Lewandowski.

- Faktycznie ciężko nam się wchodzi w mecze. Być może będziemy musieli spróbować czegoś nowego. Z przodu nie gramy dobrze. Czasami zbyt mało zawodników jest w polu karnym rywali i stwarzamy zbyt mało sytuacji. Musimy nad tym pracować. Na pewno gra defensywna wygląda dużo lepiej – ocenił kapitan reprezentacji.

- Cieszymy się z trzech punktów, nie straciliśmy bramki, ale wszyscy - cały sztab i zawodnicy - zdajemy sobie sprawę, że możemy grać o wiele lepiej. Są momenty dobrej gry, ale są też takie, kiedy nie realizujemy tego, co sobie zakładamy. To kolejny materiał do analizy - przyznał selekcjoner Jerzy Brzęczek na antenie Polsatu Sport.

Do końca pierwszej połowy w składzie Polski był tylko jeden napastnik - kapitan Robert Lewandowski. Od początku drugiej na placu gry pojawił się także Piątek. Selekcjoner biało-czerwonych nie zgodził się jednak, że kluczem do zwycięstw jest gra dwoma piłkarzami w ataku.

- To jest uzależnione od realizacji zadań taktycznych. W pierwszej połowie nie realizowaliśmy tego, co mieliśmy przygotowane, źle rozgrywaliśmy, mimo że w wielu momentach przeciwnik ustawiał się tak, jak tego oczekiwaliśmy. Nie wykorzystywaliśmy wolnych stref w bocznych sektorach, podania były niedokładne i nie potrafiliśmy stworzyć wielu sytuacji. Ale to potwierdza, że jesteśmy w stanie reagować, zmieniać system, co to przynosi efekty - zaznaczył Brzęczek.

Komentatorzy nie szczędzą słów krytyki po meczu. Najczęściej padające słowa to "Mecz do zapomnienia".

Po tym zwycięstwie reprezentacja Polski z dorobkiem dziewięciu punktów umocniła się na prowadzeniu w grupie G. W poniedziałek biało-czerwoni podejmą w Warszawie drugi w tabeli Izrael, kóry w piątek pewnie pokonał w Rydze Łotwę 3:0 i ma siedem punktów. Wszystkie bramki uzyskał Eran Zahavi, który może pochwalić się siedmioma trafieniami w trzech meczach eliminacji.

- Liczymy na to i oczekujemy tego, żeby płynność gry była zdecydowanie lepsza. Po układzie tabeli widać, że Izraelczycy są bardzo dobrą drużyną. Praca trenera Andreasa Herzoga przynosi szybko efekty. Ten zespół jest bardzo dobry jeśli chodzi o poruszanie się, kreowanie sobie sytuacji. Ma supersnajpera, który dziś też strzelił trzy bramki. To bardzo niebezpieczny rywal i na pewno, jeśli chcemy zdobyć punkty, musimy podnieść nasz poziom gry w porównaniu do tego, jaki prezentowaliśmy dziś - przestrzegł.

Spotkanie na PGE Narodowym rozpocznie się o godzinie 20.45. Pozostałe pary tej grupy utworzą Macedonia Północna i Austria oraz Łotwa i Słowenia.

ja


Wykop Skomentuj45
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport