Zakute łby #3. Polska płaci, inni korzystają?
Polacy nie mają problemu z pomaganiem.
Historia pokazała to nie raz.
Potrafimy otworzyć dom, portfel i granicę nawet wtedy, gdy sami nie mamy pewności, co przyniesie jutro.
Problem zaczyna się wtedy, gdy pomoc przestaje mieć rachunek.
Gdy kredyt nazywa się sukcesem.
Gdy kolejne zobowiązania przedstawia się jak prezent.
Gdy obywatel słyszy wielkie słowa o bezpieczeństwie, modernizacji i solidarności, ale coraz trudniej znaleźć odpowiedź na jedno proste pytanie:
Co z tego ma Polska?
Bo państwo nie słabnie od jednej decyzji.
Państwo słabnie wtedy, gdy kolejne decyzje zaczynają układać się w jeden powtarzający się schemat.
Najpierw wielka konferencja.
Potem piękne hasła.
Na końcu rachunek.
PKP Cargo. Leżymy w środku Europy. A ktoś inny zarabia na przewozach.
Polska ma wszystko.
Porty.
Przejścia graniczne.
Położenie między Wschodem a Zachodem.
Jedną z najlepszych lokalizacji logistycznych na kontynencie.
Na takim położeniu powinno się zarabiać.
Tymczasem strategiczny przewoźnik państwowy przechodzi restrukturyzację, ogranicza działalność i walczy o odzyskanie rynku.
Owszem, podpisano list intencyjny z CPK dotyczący przyszłej współpracy.
To dobry sygnał.
Ale list intencyjny nie przewozi ani jednej tony ładunku.
Nie daje gwarancji zamówień.
Nie odbudowuje udziału w rynku.
Najważniejsze pytanie brzmi więc nie:
„Czy PKP Cargo ma problemy?”
Lecz:
> Kto przejmuje przewozy, klientów i pieniądze, które traci polska spółka?
CPK. Budujemy kolej, ale czy utrzymamy kontrolę nad wykonawcami?
CPK ma być największym programem infrastrukturalnym od dziesięcioleci.
Tysiące kilometrów nowych linii.
Nowe centra logistyczne.
Nowe możliwości dla gospodarki.
Jednocześnie pojawiają się informacje o analizie przyszłości państwowego pakietu akcji Torpolu – jednej z najważniejszych polskich firm budujących infrastrukturę kolejową.
Zwolennicy takiego rozwiązania wskazują, że państwo nie musi być właścicielem wszystkich wykonawców.
To argument, który warto uczciwie odnotować.
Ale równie zasadne jest pytanie:
> Czy w czasie realizacji największych inwestycji warto ograniczać wpływ państwa na firmę posiadającą tak istotne kompetencje?
To nie jest pytanie o ideologię.
To pytanie o strategię.
Embargo. Solidarność ma sens tylko wtedy, gdy nie niszczy własnego rynku.
Polski rolnik produkuje według unijnych norm.
Płaci za energię.
Płaci za nawozy.
Płaci za kolejne obowiązki administracyjne.
Jednocześnie trwa spór o zasady handlu produktami rolnymi z Ukrainą.
Komisja Europejska naciska na ujednolicenie zasad.
Polski rząd utrzymuje część ograniczeń, argumentując, że chroni krajowy rynek.
Można spierać się o najlepsze rozwiązanie.
Ale nie powinno się uciekać od pytania:
> Jak pogodzić pomoc dla Ukrainy z ochroną konkurencyjności polskich gospodarstw?
Bo solidarność nie może oznaczać, że koszt ponosi wyłącznie jedna strona.
SAFE. Sukces czy zobowiązanie?
43,7 miliarda euro.
Liczba robi wrażenie.
Problem w tym, że nie jest to bezzwrotna dotacja.
To instrument oparty na pożyczkach.
Rząd podkreśla, że środki mają zwiększyć bezpieczeństwo Polski i wesprzeć modernizację armii.
To może być uzasadniony cel.
Ale obywatel ma prawo znać pełny obraz.
I zadać kilka prostych pytań.
Jaka część środków zostanie wydana w Polsce?
Jak duży udział przypadnie polskim zakładom?
Jakie będą całkowite koszty obsługi tego finansowania?
Bo bezpieczeństwo kosztuje.
Ale demokracja polega na tym, że obywatel ma prawo wiedzieć, ile.
Jeden wspólny mianownik
PKP Cargo.
CPK.
Embargo.
SAFE.
Cztery różne sprawy.
Cztery różne konferencje prasowe.
Cztery różne uzasadnienia.
A jednak wszystkie prowadzą do tego samego pytania.
Czy Polska nadal planuje swoją przyszłość przede wszystkim z perspektywy własnego interesu?
Czy też coraz częściej uznaje, że wystarczy dostosować się do okoliczności, licząc, że korzyści pojawią się później?
To nie jest pytanie przeciwko Europie.
To nie jest pytanie przeciwko Ukrainie.
To nie jest pytanie przeciwko współpracy międzynarodowej.
To jest pytanie o kolejność priorytetów.
Bo każde państwo ma obowiązek współpracować.
Ale każde państwo ma również obowiązek pilnować własnego interesu.
Na końcu zawsze zostaje rachunek
Politycy przychodzą i odchodzą.
Kadencje mijają.
Konferencje prasowe znikają z pamięci.
Rachunki zostają.
Dlatego obywatel ma prawo pytać:
kto podpisuje,
kto korzysta,
kto bierze odpowiedzialność,
i kto będzie spłacał skutki tych decyzji za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat.
Bo państwo nie przegrywa wtedy, gdy pomaga innym.
Państwo przegrywa wtedy, gdy zapomina zapytać, czy przy okazji nie zaniedbuje własnych obywateli.
Polaku, nie bądź obojętny — zostaw komentarz.
Twoja bierność to cicha zgoda


Komentarze
Pokaż komentarze (11)