SquareWrestler SquareWrestler
230
BLOG

Zakute łby — wydanie specjalne: Gdzie się podziało 128 kart „Bolka”?

SquareWrestler SquareWrestler Polityka Obserwuj notkę 6
6 marca 1993 roku Urząd Ochrony Państwa udokumentował przesyłkę zawierającą 54 mikrofilmy i 128 kart wykonanych z nich kserokopii dotyczących Lecha Wałęsy. Mikrofilmy mają swoją dalszą historię. Papierowe kopie mają numer załącznika, odręczną adnotację i dwa oznaczenia kancelaryjne. Brakuje natomiast odpowiedzi na jedno zasadnicze pytanie: gdzie podziało się 128 kart?

O Lechu Wałęsie napisano już niemal wszystko. Przez lata badano dokumenty, porównywano podpisy, analizowano ekspertyzy i spierano się o historię TW „Bolka”.


Jedni przedstawiali dowody. Drudzy je kwestionowali. Politycy dokładali własne interpretacje. A kolejne publikacje ponownie rozpalały ten sam spór.


Tymczasem wśród tych wszystkich dyskusji pozostaje sprawa, która nie wymaga rozstrzygania całej historii Lecha Wałęsy.


Wymaga czegoś znacznie prostszego.


Odnalezienia śladu po jednej konkretnej teczce.


Nie będziemy ustalać, kto miał rację w wieloletnim sporze. Nie będziemy też wskazywać winnych tam, gdzie brakuje dokumentów.


Sprawdzimy za to, co zapisano, kiedy to zapisano i w którym miejscu urywa się dostępna nam dokumentacja.


Bo zanim zaczniemy dyskutować o zawartości teczki, wypadałoby wiedzieć, gdzie sama teczka się podziała.


6 MARCA 1993. PRZESYŁKA Z GDAŃSKA


6 marca 1993 roku szef gdańskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa, podpułkownik Adam Hodysz, skierował do dyrektora Zarządu Śledczego UOP w Warszawie, pułkownika Wiktora Fonfary, pismo oznaczone numerem GDR-00252/93.


Dokument nie pozostawia wątpliwości co do tego, jakie materiały w nim wymieniono.


54 mikrofilmy zabezpieczone u Jerzego Frączkowskiego.


Odręczne zestawienie ich zawartości.


Dokumentacja przeszukania i oświadczenie Frączkowskiego.


I jeszcze jedna pozycja.


Teczka zawierająca 128 kart kserokopii wykonanych z odnalezionych mikrofilmów, dotyczących Lecha Wałęsy.


W piśmie wskazano ją jako załącznik numer 3.


Zatrzymajmy się tutaj.


Nie rozmawiamy o pogłosce. Nie przytaczamy wspomnień anonimowego funkcjonariusza. Nie próbujemy odgadywać, ile dokumentów mogło kiedyś istnieć.


Mamy reprodukcję urzędowego pisma. Konkretną datę. Konkretnego nadawcę. Konkretnego adresata. Konkretną liczbę kart.


Mikrofilmy i papierowe kserokopie wymieniono oddzielnie.


Zapamiętajmy ten szczegół, bo za chwilę okaże się najważniejszy.


KTO ODEBRAŁ MATERIAŁY?


Trzy lata później do wydarzeń z marca 1993 roku wróciła komisja UOP.


W sprawozdaniu z 13 czerwca 1996 roku odnotowano, że materiały zabezpieczone u Jerzego Frączkowskiego pobrał 6 marca 1993 roku naczelnik Wydziału III Zarządu Śledczego UOP. Jego nazwisko zostało zanonimizowane w opublikowanym materiale.


To ważna informacja.


Adresatem pisma był Fonfara. Według późniejszego sprawozdania fizycznego pobrania materiałów dokonał naczelnik wydziału.


Nie jest to sprzeczność. W urzędzie przesyłkę może odebrać inna osoba niż jej formalny adresat.


Ale skoro potrafimy ustalić, kto pełnił funkcję adresata i kto według komisji pobrał materiały, pojawiają się kolejne pytania.


Czy sporządzono szczegółowe pokwitowanie?


Czy wyszczególniono w nim teczkę zawierającą 128 kart?


Czy materiały trafiły następnie do kancelarii, archiwum, czy bezpośrednio do kierownictwa Zarządu Śledczego?


Nie mamy jeszcze dokumentu, który pozwalałby jednoznacznie odtworzyć każdy z tych etapów.


A gdzie 128 kart?


Na tym etapie nadal figurują w opisanej przesyłce. Ich dalszą drogę trzeba dopiero ustalić.


2 KWIETNIA. U DYREKTORA


Na zachowanym egzemplarzu pisma z 6 marca znajduje się odręczna adnotacja datowana na 2 kwietnia 1993 roku.


Charakter pisma nie ułatwia jej samodzielnego odczytania. W opublikowanym przez IPN aneksie zamieszczono jednak redakcyjną transkrypcję.


Według tego odczytu pakiet numer 1 oraz pozycje 2, 3 i 4 znajdują się „u dyrektora”.


Czwartą pozycją wymienioną w piśmie jest teczka zawierająca 128 kart.


I tutaj pojawia się kolejny punkt na naszej osi czasu.


6 marca materiały pobrano.


2 kwietnia odnotowano, że wymienione pozycje znajdują się u dyrektora.


Czy to oznacza, że Fonfara osobiście przejął wszystkie materiały?


Niekoniecznie.


Odręczna adnotacja nie jest podpisanym pokwitowaniem osobistego odbioru każdego elementu przesyłki. Wskazuje miejsce przechowywania według zapisu z określonego dnia.


Nie wyjaśnia natomiast, co wydarzyło się później.


Czy teczka pozostała w Zarządzie Śledczym?


Czy przekazano ją innej jednostce?


Czy trafiła do archiwum?


A może papierowe kopie i mikrofilmy rozdzielono?


To pytania, których nie rozstrzyga sama adnotacja.


Mamy więc kolejny ślad. Ale wciąż nie mamy końca tej historii.


CZY DOKUMENTY ZNIKAŁY NA RATY?


I tutaj dochodzimy do momentu, w którym warto rozdzielić dwa wątki.


Mamy marzec 1993 roku. Mikrofilmy i 128 kart papierowych kopii figurują w jednym urzędowym piśmie.


Mamy kwiecień 1993 roku. Odręczna adnotacja wskazuje, że wymienione materiały znajdują się u dyrektora.


Mija ponad rok.


25 kwietnia 1994 roku szef UOP Gromosław Czempiński sporządza notatkę dotyczącą przekazania prezydentowi Lechowi Wałęsie 54 mikrofilmów obejmujących 2612 klatek.


Mikrofilmy mają więc kolejny udokumentowany etap swojej drogi.


A gdzie 128 kart?


Czy nadal leżały w Zarządzie Śledczym UOP?


Czy przekazano je wcześniej?


Czy zostały włączone do innego zbioru?


Czy ich obieg rozdzielono od obiegu mikrofilmów?


A może później wydarzyło się coś, czego nie opisano w dotychczas odnalezionych materiałach?


Nie wiemy.


Dlatego nie możemy twierdzić, że dokumenty znikały na raty. Możemy natomiast zapytać, czy w pewnym momencie rozdzielono materiały, które początkowo wymieniono w jednej przesyłce.


Bo notatka Czempińskiego dotyczy mikrofilmów.


Nie stanowi pokwitowania przekazania prezydentowi teczki zawierającej 128 papierowych kserokopii.


To dwa odrębne rodzaje materiałów.


Jeżeli pierwotnie wymieniono je osobno, nie można później uznać, że udokumentowane przekazanie jednego automatycznie potwierdza przekazanie drugiego.


Nie dysponujemy dowodem, że 128 kart trafiło do Lecha Wałęsy.


Nie mamy również dokumentu potwierdzającego ich zniszczenie.


Gdzie zatem jest zapis o ich dalszym przechowywaniu?


Gdzie jest pokwitowanie, jeżeli je komuś przekazano?


Gdzie jest protokół, jeżeli zostały zniszczone?


A jeżeli nie zachował się żaden z tych dokumentów, to na jakiej podstawie można dziś odtworzyć ich dalsze losy?


Nie twierdzimy, że ktoś je ukrył. Nie twierdzimy, że ktokolwiek je zniszczył.


Pytamy o 128 kart, które wykonano, wymieniono w oficjalnym piśmie i których dalszej drogi nie udało nam się jednoznacznie udokumentować.


Mikrofilmy mają swoją datę późniejszego przekazania.


A 128 kart?


Mają pozostać wyłącznie pozycją w starym piśmie?


FONFARA. ADRESAT TO NIE CAŁA HISTORIA


Wiktor Fonfara pojawia się w tej sprawie jako adresat pisma Hodysza i dyrektor Zarządu Śledczego UOP.


Jego nazwisko występuje również w innych materiałach dotyczących obiegu dokumentacji związanej z Lechem Wałęsą.


Ale nie będziemy łączyć różnych zdarzeń tylko dlatego, że powtarza się w nich to samo nazwisko.


Wcześniejsze udostępnianie dokumentacji prezydentowi i późniejsze losy 128 kart wykonanych w marcu 1993 roku to odrębne zagadnienia.


Każde wymaga własnych dowodów.


W naszym przypadku interesuje nas dokumentacja jednostki, do której skierowano przesyłkę.


Kto rejestrował jej przyjęcie?


Kto odnotowywał dalsze przekazywanie materiałów?


Czy istniały osobne zapisy dotyczące mikrofilmów i papierowych kopii?


Czy po 2 kwietnia 1993 roku sporządzono dokument, w którym ponownie wymieniono 128 kart?


Nie trzeba przypisywać Fonfarze odpowiedzialności za nieustalone losy teczki, żeby uznać dokumentację kierowanej przez niego jednostki za istotny kierunek dalszych poszukiwań.


To właśnie tam prowadzi początek udokumentowanego śladu.


DWA NUMERY. GDZIE JEST REJESTR?


Na reprodukcji pisma z 6 marca 1993 roku widnieją dwa odręcznie naniesione oznaczenia kancelaryjne:


Z-00107/1/III/93


Z-00641/K/93


Dwa konkretne ciągi znaków.


Nie wiemy, jaką dokładnie czynność kancelaryjną oznacza każdy z nich. Nie wiemy też, czy odpowiadające im rejestry zachowały się do dzisiaj.


Nie będziemy więc nazywać ich numerami pokwitowań, dopóki nie zobaczymy dokumentów, które to potwierdzą.


Ale właśnie tutaj pojawia się możliwość dalszego sprawdzenia tej historii.


Czy pod tymi oznaczeniami zarejestrowano przyjęcie materiałów?


Czy później odnotowano ich przekazanie?


Czy istnieje zapis o rozdzieleniu mikrofilmów i papierowych kopii?


Czy sporządzono osobny dokument dotyczący teczki zawierającej 128 kart?


A przede wszystkim: czy zachował się pierwszy dokument sporządzony po 2 kwietnia 1993 roku, w którym ponownie wymieniono te kopie?


To nie są pytania o polityczne przekonania.


To pytania o dokumentację kancelaryjną.


Nie trzeba wskazywać podejrzanego, żeby wskazać dokument, którego należy szukać.


ROK 1996. POWRÓT DO POCZĄTKU


Sprawozdanie komisji UOP z czerwca 1996 roku wraca do okoliczności zabezpieczenia mikrofilmów i ich przekazania w marcu 1993 roku.


To istotne źródło, ponieważ pozwala uzupełnić początek historii o informację dotyczącą pobrania materiałów przez naczelnika Wydziału III Zarządu Śledczego.


Nie daje nam jednak pełnej odpowiedzi na pytanie o ostateczne losy 128 papierowych kart.


I właśnie tutaj trzeba zachować ostrożność.


Nieodnalezienie dokumentu w publicznie dostępnych materiałach nie oznacza, że dokument nigdy nie istniał.


Nie dowodzi też, że został celowo usunięty albo zniszczony.


Może znajdować się w nieopublikowanych aktach. Może być częścią dokumentacji kancelaryjnej, do której dotychczas nie dotarliśmy. Możliwe również, że dalsze zapisy nie zachowały się.


Każda z tych sytuacji oznacza coś innego.


Nie będziemy ich ze sobą utożsamiać.


Ale brak odpowiedzi nie sprawia, że pytanie przestaje istnieć.


GDZIE JEST 128 KART?


Wieloletni spór o Lecha Wałęsę może trwać dalej.


Można ponownie analizować ekspertyzy. Można wracać do dawnych wypowiedzi. Można przedstawiać kolejne interpretacje historii.


Tylko że żadna interpretacja nie zastąpi dokumentu potwierdzającego dalsze losy konkretnej przesyłki.


6 marca 1993 roku sporządzono pismo wymieniające teczkę zawierającą 128 kart kserokopii.


Według późniejszego sprawozdania komisji materiały pobrał naczelnik Wydziału III Zarządu Śledczego UOP.


2 kwietnia na zachowanym piśmie odnotowano, że wymienione materiały znajdują się u dyrektora.


25 kwietnia 1994 roku udokumentowano przekazanie prezydentowi 54 mikrofilmów.


A gdzie 128 kart?


Czy zachował się rejestr powiązany z oznaczeniami Z-00107/1/III/93 i Z-00641/K/93?


Czy istnieje pokwitowanie dalszego przekazania papierowych kopii?


Czy sporządzono dokument dotyczący ich zwrotu, przeniesienia lub zniszczenia?


Czy w ogóle można wskazać ostatnią osobę albo jednostkę, która potwierdziła ich posiadanie?


Nie znamy odpowiedzi.


Znamy natomiast dokument, od którego należy rozpocząć poszukiwania, oraz oznaczenia, które warto sprawdzić.


Nie pytamy, kto ukrył 128 kart. Pytamy, gdzie jest dokument, który wyjaśnia ich dalsze losy.


Bo jeśli państwo potrafiło odnotować wykonanie 128 kart, wskazać je w oficjalnej przesyłce i zapisać, gdzie znajdowały się 2 kwietnia 1993 roku, to pozostaje pytanie: gdzie kończy się ich udokumentowana droga — i dlaczego właśnie tam?



---


ŹRÓDŁA


1. Sławomir Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk, SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii, IPN, 2008, aneks nr 74, s. 525. Pismo Adama Hodysza z 6 marca 1993 r., GDR-00252/93, sygn. IPN BU 1658/10, k. 1. Reprodukcja drugiego egzemplarza: IPN BU 1658/5, k. 32.



2. Tamże, aneks nr 72, s. 519–520. Sprawozdanie komisji UOP z 13 czerwca 1996 r.



3. Tamże, aneks nr 77, s. 529. Notatka Gromosława Czempińskiego z 25 kwietnia 1994 r.



4. Tamże, s. 223. Omówienie problemu nieustalonych dalszych losów papierowych kopii.




Publikacja źródłowa IPN:

https://ipn.gov.pl/ftp/pamiec_ebooki/SB_a_Lech_Walesa.pdf

Głos obywatela, który ma dość politycznego teatru i duopolu. Zadaję pytania o dokumenty, podpisy i interes publiczny tam, gdzie władza woli rzucać etykiety. Nie bronię polityków, sprawdzam ich.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka