SquareWrestler SquareWrestler
193
BLOG

Zakute łby S2 #21 — Tusk kontra Tusk. Archiwum nie zapomina

SquareWrestler SquareWrestler Polityka Obserwuj notkę 3
Donald Tusk ma problem, którego nie da się rozwiązać konferencją prasową. Internet pamięta. Nagrania pamiętają. Archiwa pamiętają. Można zmienić zdanie, można zmienić politykę, można nawet powiedzieć, że okoliczności się zmieniły. Trudniej powiedzieć, że czegoś się nigdy nie mówiło, kiedy kilka kliknięć dalej czeka nagranie. I właśnie dlatego zamiast rozstrzygać, czy Donald Tusk „kłamie”, zróbmy coś prostszego. Połóżmy Tuska obok Tuska.

MUR, KTÓRY MIAŁ NIE POWSTAĆ


13 października 2021 roku Donald Tusk mówił o planowanej zaporze na granicy z Białorusią:


„Ten mur nie powstanie ani w ciągu roku, ani w ciągu trzech lat.”


Minęło półtora roku.


25 marca 2023 roku Tusk powiedział:


„Ja nigdy nie mówiłem, że mur nie powstanie.”


Tu nie trzeba interpretacji. Pierwsza wypowiedź istnieje. Druga również. Można dyskutować o tym, co Tusk w 2021 roku sądził o skuteczności muru, kosztach czy terminie jego budowy. Nie zmienia to jednak faktu, że powiedział, iż mur nie powstanie, a później powiedział, że nigdy tego nie mówił.


Archiwum miało inne zdanie.


TRUMP I ROSYJSKIE SŁUŻBY


17 marca 2023 roku w Bytomiu Tusk mówił o Donaldzie Trumpie. Stwierdził między innymi, że jego zależność od rosyjskich służb „nie podlega dyskusji”. Mówił również o podejrzeniu, że Trump mógł zostać zwerbowany przez rosyjskie służby wiele lat wcześniej.


7 listopada 2024 roku, już po zwycięstwie Trumpa w wyborach prezydenckich w USA, Tusk został zapytany o swoje wcześniejsze sugestie dotyczące jego związków z Moskwą.


Odpowiedział:


„Nie, tego typu sugestii nigdy nie zgłaszałem.”


Problem w tym, że nagranie z 2023 roku nadal istnieje.


I ponownie nie chodzi nawet o ocenę Trumpa. Chodzi o coś znacznie prostszego: czy sugestia padła, czy nie padła.


Padła.


BENZYNA PO 5,19


W czerwcu 2022 roku Tusk został zapytany, ile kosztowałaby benzyna, gdyby był premierem.


Odpowiedź była konkretna:


„5,19 zł.”


Towarzyszyła temu narracja, że odpowiednia decyzja może obniżyć cenę paliwa.


W kwietniu 2024 roku Donald Tusk rzeczywiście był już premierem. Pytany o ceny benzyny powiedział:


„Nie biorę odpowiedzialności za ceny benzyny, bo to nie jest decyzja premiera.”


Tu sytuacja jest inna niż przy murze. Tusk nie zaprzeczył, że powiedział „5,19”. Później tłumaczył również, że tamta wypowiedź dotyczyła innych warunków rynkowych i polityki ówczesnego Orlenu.


Ale pozostaje interesujące zestawienie.


Kiedy premierem był ktoś inny, cena 5,19 miała być osiągalna odpowiednią decyzją.


Kiedy premierem został Donald Tusk — cena benzyny przestała być decyzją premiera.


NIE WYBIERAM SIĘ DO BRUKSELI


25 lipca 2014 roku Tusk mówił:


„Nie wybieram się do Brukseli.”


Podtrzymywał swoje stanowisko i przekonywał, że może być bardziej skuteczny w Polsce.


30 sierpnia został wybrany przewodniczącym Rady Europejskiej.


To również nie jest kłamstwo możliwe do udowodnienia samym zestawieniem dwóch dat. Człowiek może zmienić decyzję. Może otrzymać propozycję, której wcześniej nie przewidywał. Okoliczności mogą się zmienić.


Ale jeśli robimy archiwum „Tusk kontra Tusk”, tego przypadku pominąć się nie da.


25 lipca: nie wybieram się.


30 sierpnia: jednak jadę.


500 PLUS. NAJPIERW NIE BYŁO NAS STAĆ


W 2014 roku Donald Tusk mówił o pomyśle świadczenia 500 zł na dziecko. Pomysł miał mu się podobać, ale według jego wiedzy nie istniała możliwość jego sfinansowania.


W 2019 roku powiedział już bardzo charakterystyczne zdanie:


„Nie, ja nie żałuję, że nie wprowadziłem 500 plus, bo ja bardzo dokładnie liczyłem, znaczy mówię o całym moim rządzie, na co Polskę bezpiecznie stać, a na co Polski nie stać.”


To jest jasne stanowisko. Liczyli. Uznali, że państwa na takie rozwiązanie nie stać. Nie wprowadzili go i Tusk tego nie żałował.


Ale w lipcu 2021 roku pojawiła się jeszcze jedna wersja historii:


„Ewa Kopacz miała już przygotowany projekt, dość podobny do 500 Plus, z podobnymi skutkami.”


Sprawdziliśmy również ten projekt.


Władysław Kosiniak-Kamysz, ówczesny minister pracy, potwierdzał później, że w 2015 roku prowadzono prace koncepcyjne nad dodatkowym świadczeniem dla rodzin. Chodziło jednak o 300 zł, a sam Kosiniak-Kamysz zaznaczał:


„Nie był to program 500 plus.”


I tutaj pojawia się ciekawa odmiana politycznej pamięci.


Najpierw: nie żałuję, liczyliśmy, nie było nas stać.


Później: właściwie mieliśmy już przygotowany podobny projekt.


Jedno nie musi logicznie wykluczać drugiego. Można przygotowywać rozwiązanie i ostatecznie uznać, że nie ma na nie pieniędzy. Ale po sukcesie programu przeciwnika własna historia zaczęła być opowiadana trochę inaczej.


Nazwijmy to retrospektywną narracją.


PODATKI I MAGIA JEDNEGO PUNKTU


Donald Tusk obejmował władzę w 2007 roku z zapowiedzią stopniowego obniżania podatków i innych danin publicznych.


Później przyszły problemy budżetowe i decyzja o podniesieniu podstawowej stawki VAT z 22 do 23 procent.


I właśnie tutaj pojawia się jeden z ciekawszych przykładów języka politycznego.


Nie: „podnosimy VAT z 22 do 23 procent”.


Tylko:


„podwyższenie podatku VAT o jeden punkt procentowy”.


Matematycznie wszystko się zgadza. 22 procent plus jeden punkt procentowy daje 23 procent.


Tylko brzmi jakoś… lżej.


Jeden punkcik.


Magia.


Nie jest to fałsz. Jest to świetny przykład, jak prawdziwą informację można opakować tak, aby ciężar decyzji wydawał się mniejszy.


A TERAZ AKADEMIK ZA ZŁOTÓWKĘ


I tutaj na chwilę zostawmy Donalda Tuska.


W kampanii 2023 roku Trzecia Droga obiecywała studentom akademiki za złotówkę.


Powstał rząd koalicyjny. Ministrem nauki został Dariusz Wieczorek z Lewicy.


W maju 2024 roku Bogdan Rymanowski zapytał go, czy studenci mają zapomnieć o akademikach za złotówkę.


Wieczorek odpowiedział:


„Nie.”


Program miał być. Najpierw należało zwiększyć liczbę miejsc w akademikach.


Pół roku później obaj panowie spotkali się ponownie.


Rymanowski prowadził serię krótkich pytań. Atmosfera była luźna. Wieczorek był rozbawiony. Pada pytanie o akademiki.


Minister odpowiada, że nie przeprasza.


I wtedy Rymanowski dorzuca:


„Ale to była ściema?”


Wieczorek, nadal się śmiejąc:


„Taaa…”


Kilka sekund. Jeden dźwięk. Dużo zamieszania.


Później minister tłumaczył, że niczego nie potwierdził. Że właściwie zbył pytanie uśmiechem.


Można się spierać, czy usłyszeliśmy „tak”, przeciągnięte „taaa”, czy może — jak później próbowano to przedstawiać — zwykłe „aaa”.


Dlatego najlepiej po prostu obejrzeć nagranie.


Jeszcze później pojawił się następny argument: akademika za złotówkę nie ma w umowie koalicyjnej.


I koło się zamknęło.


ARCHIWUM MA TĘ WADĘ, ŻE NIE GŁOSUJE


Każdy opisany przypadek można rozpatrywać oddzielnie.


Przy Brukseli można powiedzieć: zmieniły się okoliczności.


Przy paliwie: zmienił się rynek.


Przy 500+: inne były możliwości finansowe.


Przy VAT: przyszedł kryzys.


I część tych wyjaśnień może być całkowicie zasadna.


Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zamiast jednego przypadku kładziemy na stole wszystkie.


Mur.


Trump.


Paliwo.


Bruksela.


500+.


Podatki.


A lista jeszcze nie jest zamknięta.


Nie trzeba wtedy nawet pisać czytelnikowi, co ma o Donaldzie Tusku myśleć. Wystarczą daty, nagrania i jego własne słowa.


A najlepszą puentę do tej historii być może zupełnie przypadkiem dostarczył nie Tusk, lecz Dariusz Wieczorek.


Bogdan Rymanowski zapytał:


„Ale to była ściema?”


Minister się roześmiał:


„Taaa…”


Później tłumaczył, że niczego takiego nie potwierdził.


I właściwie trudno znaleźć lepsze zakończenie tekstu o słowach, które po czasie zaczynają znaczyć coś innego niż wtedy, kiedy je wypowiadano.

Głos obywatela, który ma dość politycznego teatru i duopolu. Zadaję pytania o dokumenty, podpisy i interes publiczny tam, gdzie władza woli rzucać etykiety. Nie bronię polityków, sprawdzam ich.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka