DOBROSTAN TO NASZ PRIORYTET
Takie hasło widnieje na oficjalnej stronie programu „Reforma26. Kompas Jutra”. Nie zostało wymyślone przez przeciwników minister Barbary Nowackiej. To ministerstwo samo wybrało słowa, którymi przedstawia uczniom swoje priorytety. [1]
Uczciwie odnotujmy również pozostałe zapowiedzi: przekazywanie wiedzy, praktyczne rozwiązywanie problemów, edukację ekonomiczną i sprawdzanie wiarygodności informacji, także tych pochodzących z AI. W dokumentach jest więc miejsce na umiejętności, których szkoła powinna uczyć. [1, 4]
Tyle że między ministerialną deklaracją a tym, co uczeń naprawdę potrafi, może zmieścić się cała edukacyjna przepaść. W folderze wszystkie cele dają się pogodzić. W klasie trzeba jeszcze znaleźć nauczyciela, czas i metodę, dzięki którym dziecko rzeczywiście coś zrozumie.
Samo hasło o dobrostanie nie dowodzi obniżania wymagań. Stawia jednak konkretne pytanie: jak ministerstwo dopilnuje, żeby poprawie warunków nauki towarzyszyła poprawa jej wyników?
Bo szkolnego sukcesu nie można ogłosić na podstawie ankiety, w której uczniowie zaznaczą, że było miło.
LICZBY, KTÓRYCH NIE PRZYKRYJE UŚMIECH
8 września 2026 roku opublikowano polski raport PISA 2025. Wyniki naszych piętnastolatków przewyższały średnie UE i OECD. To fakt. Równie prawdziwe jest to, że poniżej podstawowego poziomu umiejętności znalazło się 26 procent uczniów w matematyce, 24 procent w czytaniu i 20 procent w naukach przyrodniczych. [2, 3]
Nie oznacza to, że co czwarty piętnastolatek nie zna liter albo nie umie dodawać. Oznacza, że duża część uczniów nie osiąga poziomu 2, traktowanego w PISA jako podstawowy próg kompetencji. Dobry wynik kraju na tle innych nie usuwa problemu tych, którzy zostali poniżej tego progu. [3]
Można pochwalić miejsce w tabeli. Trudniej wyjaśnić rodzicom, dlaczego ich dziecko po tylu latach nauki nadal ma takie braki.
Do tego 63 procent badanych krytycznie oceniło przygotowanie przez szkołę do dorosłości, a 38 procent uznało spędzony w niej czas za stracony. To opinie uczniów, nie egzamin z użyteczności szkoły. Ale trudno je zbyć wzruszeniem ramion. [2]
Badanie przeprowadzono wiosną 2025 roku, przed wdrażaniem nowych podstaw programowych od września 2026. Nie mierzy więc skutków Reformy26. Pokazuje, z czym reforma ma sobie poradzić. [2, 4]
Problemy narastały przez lata, a wyniki z 2025 roku były zbliżone do tych z 2022. Obecna minister nie stworzyła całego tego bagażu. Odpowiada jednak za to, czy jej rozwiązania pomogą go zmniejszyć. [2]
Poprzednicy nie mogą być wiecznym alibi. Zwłaszcza dla kogoś, kto ogłasza własną reformę.
SMARTFON NIE JEST WIEDZĄ
W kieszeni mieści się dziś wyszukiwarka, encyklopedia, kalkulator i asystent AI. Dostęp do informacji nigdy nie był tak wygodny. Dlatego tym bardziej trzeba umieć odróżnić odpowiedź od odpowiedzi prawdziwej.
Można w kilka sekund znaleźć datę wydarzenia historycznego i nadal nie rozumieć jego znaczenia. Można zapytać o gospodarkę i bez podstaw matematyki przyjąć każde zręcznie opisane wyliczenie. Można też wygenerować eleganckie opracowanie, z którego samemu rozumie się połowę.
Na ekranie wszystko będzie się zgadzać: akapity, nagłówki, fachowe słowa. Tylko wiedza autora może pozostać na poziomie sprzed naciśnięcia przycisku.
AI potrafi podać błędną informację z przekonującą pewnością. Może pomylić fakty albo przywołać źródło, które nie istnieje. Do wychwycenia takich błędów potrzebne są własne podstawy i nawyk sprawdzania odpowiedzi.
Im łatwiej dostać gotową odpowiedź, tym ważniejsze staje się rozumienie pytania.
Szkoła, która nauczy ucznia wyłącznie korzystania z narzędzia, wystawi go na łaskę tego narzędzia. A potem jeszcze wręczy mu świadectwo samodzielności.
KRZYWA ŚCIANA NIE PRZEJMUJE SIĘ SAMOPOCZUCIEM
Wiedza ogólna bywa przedstawiana jak zakurzony magazyn dat, nazwisk i wzorów. Tymczasem bez tych podstaw trudno łączyć fakty. Historia pomaga rozpoznawać propagandę, matematyka sprawdzać procenty, a fizyka rozumieć, dlaczego coś działa albo zaraz przestanie.
Weźmy zwykły montaż zabudowy. Na projekcie wszystko wygląda dobrze. Na miejscu ściana okazuje się krzywa, wymiar się nie zgadza, a klient chce przesunąć całość o kilka centymetrów. Trzeba zmierzyć, policzyć i przewidzieć, co ta zmiana zrobi z resztą konstrukcji.
Można mieć najlepszy tablet i pięknie narysowany projekt. Błąd w obliczeniach i tak skończy się źle przyciętym blatem.
Podobnie mechanik powinien rozumieć działanie układu, którego usterkę zgłasza komputer. Pracownik biurowy musi umieć zauważyć błędne wyliczenie w arkuszu. Sam fakt, że wynik pojawił się na ekranie, nie nadaje mu certyfikatu prawdy.
Technologia może przyspieszyć pracę. Odpowiedzialności za myślenie z człowieka nie zdejmie.
WYMAGANIA NIE SĄ PRZEMOCĄ
Dobrostan nie oznacza nieustannej przyjemności. Bezpieczeństwo, dobre relacje i pomoc w trudnościach są ważne także dlatego, że uczeń ma się rozwijać. Upokarzanie dziecka nie jest metodą nauczania. Wymaganie pracy i poprawiania błędów jest częścią nauki.
Nie każde zadanie będzie przyjemne. Czasem trzeba poprawić błąd, wrócić do trudnego fragmentu i spróbować kolejny raz. Szkoła powinna pomagać przejść przez ten wysiłek. Inaczej dorosłość przeprowadzi własny sprawdzian, zwykle znacznie mniej wyrozumiały.
W PISA 2025 tylko 44 procent polskich piętnastolatków deklarowało pracę nad zadaniem aż do jego ukończenia. Średnia OECD wynosiła 60 procent. Ta deklaracja nie pozwala nazwać pokolenia leniwym. Daje jednak powód, żeby poważnie potraktować uczenie wytrwałości. [2]
Jakie zadania temu służą? Jak nauczyciel rozpoznaje postęp? Co robi szkoła, kiedy uczeń rezygnuje przy pierwszej trudności? To są pytania do reformatorów.
Słowo „wsparcie” powinno mieć za sobą konkretną pracę. Inaczej pozostaje napisem na plakacie.
KOMPAS TO JESZCZE NIE WYNIK
OECD Learning Compass 2030 obejmuje wiedzę, umiejętności, postawy i wartości, a także dobrostan oraz samodzielność ucznia. Sam ten model nie jest więc receptą na szkołę bez wiedzy. Międzynarodowa koncepcja nie zastąpi jednak oceny tego, co konkretna reforma zmieni w polskiej klasie. [5]
Zresztą MEN samo zapowiada praktyczne umiejętności i krytyczną ocenę informacji. Właśnie z tych obietnic należy je rozliczać. Nazwa programu nie jest jeszcze osiągnięciem edukacyjnym. [4]
Chcę wiedzieć, po czym rozpoznamy poprawę. Ilu uczniów ma przekroczyć podstawowy próg kompetencji? W jakim terminie ma zmniejszyć się skala problemu? Jak sprawdzimy, czy młody człowiek rozumie tekst i potrafi samodzielnie rozwiązać zadanie, którego wcześniej nie widział?
Potrzebne są jawne kryteria oceny reformy i wyniki, które można porównać. Także wtedy, gdy okażą się niewygodne dla ministerstwa.
Bo kompas przydaje się tylko wtedy, gdy ktoś sprawdza, dokąd rzeczywiście doszedł.
NIE WYCHOWUJMY POKOLENIA GOTOWYCH ODPOWIEDZI
Barbara Nowacka odpowiada za kierunek obecnych zmian. Jej ministerstwo powinno być oceniane po tym, czego uczniowie się nauczą i czy będą umieli z tej wiedzy korzystać. Konferencja prasowa nie jest sprawdzianem reformy. Dopiero codzienna praca szkół nim będzie.
Chcę szkoły, po której młody człowiek potrafi zakwestionować błędną odpowiedź. Także odpowiedź nauczyciela, polityka, popularnego komentatora czy sztucznej inteligencji. Potrafi powiedzieć: „Sprawdzam” — i wie, jak to zrobić.
Do tego potrzebuje czegoś więcej niż sprawności w obsłudze aplikacji. Musi mieć własny zasób wiedzy, do którego porówna to, co właśnie usłyszał. Bez niego najbardziej efektowna bzdura może wyglądać jak odkrycie.
Przyjazna szkoła powinna dawać odwagę zadawania pytań i narzędzia do szukania odpowiedzi. Jeżeli zabraknie tego drugiego, zostanie nam przyjemna atmosfera wokół coraz większej bezradności.
TĘPYM NARODEM ŁATWIEJ SIĘ RZĄDZI?
Brutalne zdanie. Ale stawia pytanie, którego w dyskusji o edukacji nie warto omijać: kto skorzysta, jeżeli obywatelowi zabraknie wiedzy potrzebnej do kontrolowania władzy?
Nie potrzeba do tego tajnego planu ogłupiania społeczeństwa. Wieloletnie zaniedbania mogą wystarczyć. Kiedy człowiek nie umie sprawdzić liczb, porównać faktów i wychwycić sprzeczności, łatwiej sprzedać mu polityczną obietnicę w atrakcyjnym opakowaniu.
Można wtedy opowiedzieć o sukcesie, przemilczając koszt. Pokazać wygodny procent bez informacji, od jakiej kwoty został policzony. Zastąpić wyjaśnienie hasłem, a na pytanie o odpowiedzialność odpowiedzieć nazwiskiem poprzednika.
Obywatel powinien umieć taką sztuczkę rozpoznać. Niezależnie od tego, czy wykonuje ją PO, PiS, czy ktokolwiek inny. Władza nie zasługuje na taryfę ulgową tylko dlatego, że ma nasze sympatie.
Dlatego wiedza nie jest szkolnym dodatkiem. Od niej zależy także to, czy demokracja będzie czymś więcej niż konkursem obietnic dla publiczności, która nie potrafi sprawdzić rachunku.
Pani minister, proszę zadbać o dobrostan. Ale proszę również pokazać, jak szkoła wyposaży uczniów w wiedzę potrzebną do zadawania władzy niewygodnych pytań. Także pani władzy.
Bo świadomy obywatel zadaje niewygodne pytania. A człowiek bez wiedzy może nawet nie wiedzieć, o co powinien zapytać.
ŹRÓDŁA
1. MEN — Reforma26, informacje dla uczniów
2. MEN — Wyniki polskiego raportu badania PISA 2025
3. OECD — PISA 2025, wyniki dla Polski
4. MEN — Reforma26, założenia i harmonogram
5. OECD — Learning Compass 2030


Komentarze
Pokaż komentarze