Czytam dziś wpis na portalu Gazety Wyborczej o wywiadzie Moniki Olejnik z biskupem Tadeuszem Pieronkiem i nadziwić sie nie moge.
Biskup mówi tak:
"- Mamy wojnę domową, i to od dawna. I to bezsensowną, bo w wojnie powinno o coś chodzić i to dla całego społeczeństwa, a tutaj chodzi o interes partyjny. I to jest walka na śmierć i życie. Mówią: musimy zwyciężyć, ale jakimi metodami? Jesteśmy ludźmi, a nie zwierzętami"
i tu sie nie mogę wogóle zgodzić. Mało tego, zupełnie nie rozumiem. Jak to? Przecież nawet biskup musi przyznać, że jeśli ginie prezydent, głowa państwa, to podstawowym celem rządu, prokuratury, polityków partii rządzącej winno być wyjasnienie przyczyn katastrofy. Do tego celu potrzeba oryginalnych dowodów: wraku samolotu, czarnych skrzynek, dostępu do świadków, dostępu do szeregu badan zrobionych przez Rosjan. I o poznanie prawdy o katastrofie chodzi, a nie o interes partyjny. Czy to tak trudno zrozumieć? Opozycja owszem, organizuje demontracje, wiece, wypowiada się zdecydowanie i ostro, ale taka własnie jest rola opozycji. Nie ma ona innych narzędzi wpływu na władzę niż to. Nikt, nawet ksiądz biskup nie miał co do tego wątpliwości, gdy Donald Tusk wzywał do obywatelskiego nieposłuszeństwa w poprzedniej kadencji Sejmu.
dalej czytam tak:
Monika Olejnik zapytała co sądzi o słowach prezesa, iż 96 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem "zostało zdradzonych o świcie". - Ja już tego nie słucham, szkoda czasu - odparł biskup. I dodał, że "winnych łatwo jest szukać, ale trzeba przede wszystkim przyjrzeć się sobie. Wina jest po wszystkich stronach po trochu".
Skoro była katastrofa, zginęli Prezydent i wiele ważnych osób w państwie, to należy zapytać o odpowiedzialność za to zdarzenie. Również odpowiedzialność polityczna. Psim obowiązkiem Premiera, i Ministra Obrony jest zapewnić bezpieczeństwo takiej delegacji. To im podlegają odpowiednie służby. Skoro doszło do katastrofy, ewidentnie ci politycy dali ciała, mówiąc kolokwialnie. A skoro już stało sie nieszczeście, psim obowiązkiem ich było zabezpieczyć wrak i czarne skrzynki.
Skoro tego nie zrobili, to można, używając obrazowego języka stwierdzić, że delegacja oficjalna z Prezydentam na czele została zdradzona. Czy to tak trudno zrozumieć????
A co do winy po obu stronach, to jak może biskup Pieronek wygadywac takie rzeczy? Ja wiem, że padają mocne słowa, ale pamiętajmy o takich bezprzykładnych wzorach naszej publicznej debaty jak Palikot, Kutz, Niesiołowski czy Bartoszewski. Z nimi żadna wypowiedź, a nawet połączone wypowiedzi wszystkich najbardziej mocnych stwierdzeń polityków PiS nie moga się równać
dalej czytam:
Olejnik przypomniała, że na Krakowskim Przedmieściu znów pojawiły się krzyże. - To jest właśnie to pójście z zaparte, wykorzystanie symboli religijnych, religii, chrześcijaństwa żeby zdobyć władzę za wszelką cenę - ubolewał biskup.
No pięknie! Jak pamiętam krzyz ustawiony na Krakowskim Przedmieściu zaraz po katastrofie był symbolem chrześcijaństwa, ale i znakiem podkreślającym żałobny nastrój. Był w tamtym miejscu naturalny.
Naturalnym było również pozostawienie ga tam, przez dłuższy czas, aż to wybudowania pomnika, czy jakiegoś godnego upamietnienia katastrofy. Krzyż stał przez pałacem jakiś czas i był spokojnie odwiedzany przez przechodniów, którzy przypominali sobie katastrofę i tych co zginęli.Zapowiedź nowego Prezydenta o usunięciu krzyża wywołała burzę i niepotrzebne zamieszanie.
Pamiętajmy jednak księże biskupie o tym, że spokojnie stojący krzyż nikomu nie przeszkadzał i absolutnie nie był powodem żadnych negatywnych zachowań. Burza dopiero było gdy krzyż chciano usunąć i dopiero wtedy powaga krzyża została naruszona.
dalej jest tak:
dalej jest tak:
Jego (biskupa Pieronka) zdaniem zamontowanie tablicy przez wdowę po Januszu Kurtyce, bez uzgodnienia tego ze strona rosyjską, "to była samowola". - Trzeba zachowywać się godnie ( ) Tego zachowania w Polsce nikt by nie tolerował - uważa bp Pieronek.
No nie!
Przykłady Katynia, wojny w Czeczenii, otrucia Juszczenki, zabójstwa Litwinienki i Politkowskiej, uwięzienie Chodorkowskiego katastrofa Kurska to dowody, że jak psu nie wolno ufać Rosji.
Dlatego jestem prawie że pewien, że niczego takiego jak brak uzgodnień czy protestów ludzi nie było wogóle.
To zwyczajna praktyka Rosji, która każdy przejaw dobre woli i kultury uznaje za słabosć i wtedy usiłuje stłamsić partnera. Tak dla zasady. Bo tak się tam działa.
Rosja Putina nigdy nie przyzna się do ludobójstwa i mordu w Katyniu.
Dlatego każdy pretekst by nie była takiego napisu jest dobry. Nawet wymyslony brak uzgodnień.
dalsze słowa czytam takie:
Według biskupa "mamy ludzi którzy odbierają demokrację w ten sposób, że ona powinna funkcjonować tylko wtedy, kiedy oni rządzą". - To są ludzie, którzy z demokracją nie mają nic wspólnego - uważa biskup.
Rozumiem, że dotyczy to PO.
Rozumiem, że dotyczy to PO.
Skoro przy ich byciu w opozycji mozna było wzywać do nieposłuszeństwa obywatelskiego, mozna było popierać ostentacyjne ignorowanie prawa w sprawie oświadczeń lustracyjnych, mozna było totalnie mieszać z błotem partię rządzącą, ateraz gdy sami rządzą odbiera się takie prawo opozycji, to ja rozumiem, że zarzut o demokracji tylko wtedy gdy rządzimy my dotyczy Platformy Obywatelskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)