No, i nie poleciałem. Zamiast na lotnisko udałem się na SOR. Zdarza się.. Było to ponad miesiąc temu.
Ratownik już w gabinecie poinformował mnie, że opuszczając placówkę powinienem wziąć zaświadczenie o przebiegu leczenia i dokładnym czasie mojego pobytu, w celu przedstawienia liniom lotniczym, bo podobno możliwy jest, choć minimalny zwrot..
W zasadzie nie wierzę w skuteczność takiego postępowania, ale okazało się, że lot był jakoś ubezpieczony. Wypełniłem odpowiednie papiery i opatrzone podpisem zaufanym zostały przesłane e-pocztą do biura linii. Strona internetowa informowała, że zajmą się sprawą szybko i po tygodniu powinni się zemną skontaktować.
Minął miesiąc i cisza. Zaglądałem do powiadomień, spamu i.. nic. Postanowiłem zadzwonić. Dłuższy czas trwało, w moim wykonaniu, wyszukanie numeru, ale się udało. Zadzwoniłem... Przebrnąłem cierpliwie przez wybory alternatywne, by w końcu uzyskać odpowiedź, że powinienem sprawdzić w powiadomieniach, następnie w spamie. Odpowiedziałem, że już sprawdziłem i nic tam niema. Automat spytał mnie jak mógłby mi jeszcze pomóc?... Rozłączyłem się. Po chwili zadzwoniłem raz jeszcze, ale tym razem wybrałem brak rezerwacji i spytałem ogólnie, co powinienem zrobić klient w wypadku braku odpowiedzi firmy na, nazwijmy to reklamacją, jaki jest sposób postępowania, jaka jest procedura? Odpowiedź padła identyczna jak poprzednio, o powiadomieniach i spamie. Zapadła cisza.. Byłem bezradny.. i, co tu kryć, zirytowany. Ogarnęła mnie pasja. Oczywiście uważam, że automat to tylko automat, a przyzwyczajonemu do rozmów z osobami i nie będącym zbyt bezpośrednim, trudno mi, w ogóle, przychodzi mówienie o czyjejś niekompetencji.
W słuchawce usłyszałem jeszcze raz: czy mógłbym JESZCZE jakoś pomóc?
- Już bez wahania spytałem: Czy mógłbym mówić z CZŁOWIEKIEM?
Po chwili padła odpowiedź: Łączę z konsultantem.
W zasadzie można by na tym zakończyć, bo to, że mają miesięczne opóźnienie i że za następny miesiąc mogę zadzwonić, a wtedy oni wyślą ponaglenie, jest mało ważne…
Dla mnie istotne jest, że zapragnąłem rozmowy z człowiekiem :)), w wyniku "dotknięcia" czymś, o czym w latach 60-tych ubiegłego wieku mogłem przeczytać w opowiadaniach SF.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)