Według mnie PKP nie ma gorszego dworca w żadnym innym wielkim mieście w Polsce.
Że jest brudno obskurnie i brak jakichkolwiek remontów od czasów tow. Edwarda Gierka to jeszcze nie wyróżnia specjalnie Katowic w Polsce, ale że żadna tablica informacyjna nie działa prawidłowo i że rozkład jazdy na tablicy jest nieaktualny, tak.
W praktyce to wygląda tak że jedyna informacja o rozkładzie jest dostępna na jakiejś małej niepozornej wywieszce w formacie A4 i czcionce 12mm lub poprzez ledwo zrozumiałe komunikaty przez megafon wygłaszane 1 min. przed przyjazdem pociągu, w stylu późnego PRL. Natomiast wiszący nad kasami gigantyczny rozkład jazdy jest nieaktualny. Ale o tym informują tylko malutkie różowe kartki w formacie A4 przyklejone pod tą gigantyczną tablicą tak że ich nie widać z daleka.
Ale to jeszcze nie jest najlepsze! Najlepsza jest zabawa w ciuciubabkę, czyli wyświetlanie na zepsutej tablicy złych informacji. Wygląda to tak że przez megafon 1 min przed przyjazdem pociągu pojawia się taki komunikat: "Pasażerowie pociągu takiego i takiego proszeni są o przejście z peronu 1 na peron 3." Dzisiaj czekając pół godziny na mój przeniesiony pociąg usłyszałem 3 razy taki komunikat na 4 odjazdy. Po takim komunikacie cała chmara ludzi nerwowo przechodzi schodami na dół do przejścia i znowu do góry na inny peron. Sam rok temu miałem tą przyjemność i to z ciężką walizką. Czegoś takiego nie ma w całej Polsce. Chyba że ktoś zna jeszcze gorszy dworzec?
Jak widać na PKP w Katowicach panuje też stan klęski rozumu.
Inne tematy w dziale Rozmaitości