157 obserwujących
4302 notki
4442k odsłony
394 odsłony

Szansa

Wykop Skomentuj56

Pamiętacie jak serdeczne „Panie Marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje” było dla PiS największym wulgaryzmem parlamentarnym? Teraz twierdzą, że „chamska hołota” to uzasadniona parlamentarna riposta [Michał Szczerba].

Dotąd żaden z liderów partii, poza PiS-em, nie nazywał adwersarzy kanaliami, zdradzieckimi mordami, komunistami i złodziejami, elementem animalnym, wreszcie chamską hołotą. Grzegorz Schetyna wymyślił szarańczę i to było najgorsze określenie użyte ze strony antypisu dla obrażenia przeciwników. O przypisywaniu sobie pochodzenia z "wyższej jakby półki" nie ma już co mówić.

Ostatni zaś wybuch jedynie słusznej furii nastąpił dlatego, że opozycjoniści hałasem dawali wyraz swemu niezadowoleniu z argumentacji obrońców ministra, którego w czwartkową noc chcieli odwołać. Przedtem jednak PiS-owcy pierwsi podobnie reagowali na tezy wniosku o dymisję Łukasza Szumowskiego.

Uderza też populizm gospodarczy liderów dobrej zmiany. Wczoraj usłyszeliśmy, że inwestycje w rodzaju przekopu Mierzei Wiślanej napędzają gospodarkę, bo pracownicy zarobią pieniądze i wzmogą tak popyt. Tyle tylko, że pozostanie po nich rów, który nigdy nie zarobi na własne utrzymanie. W dodatku ogromne kwoty wydane tam na energię, materiał i transport pójdą w piasek. Gdyby więc rozdano bezdomnym równowartość kosztów zaangażowanej w przekop robocizny, byłoby znacznie taniej.

W takim zaś sposobie napędzania gospodarki kryje się też zrozumienie nie tylko dla miliarda, utopionego w elektrowni w Ostrołęce, ale i dla kupna przyłbic antywirusowych, które zamiast w hurtowni, nabyto u instruktora narciarstwa za wielokrotnie wyższą cenę. Teraz ów pomysłowy narciarz ma teraz siłę nabywczą dla rozwoju PKB? Wygląda to tak, jak by sami wierzyli w to, co mówią.

Chociaż może jednak nie. Przemawiają za tym manipulacje symbolami. Tu jest jak z poczytalnością. Wszyscy są normalni, ale tylko niektórzy muszą mieć to na piśmie. Stąd pewnie przymiotniki "polski", "narodowy", czy zgoła "biało-czerwony" przy wielu nazwach, które bez tego trudno by było kojarzyć z interesem naszego państwa.

Może to nieco staroświeckie, ale na spotkaniu z instruktorami narciarstwa nie rozmawiałem o zakupach maseczek, a o realnych problemach - o tym, jak dla branży turystycznej trudny jest obecny czas i jak trudno cokolwiek planować, gdy rząd podejmuje decyzje bez planu i bez dialogu — pisze Rafał Trzaskowski.

Miejmy więc nadzieję, że wróci jednak normalność.


Wykop Skomentuj56
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka