163 obserwujących
4743 notki
4862k odsłony
  930   3

Esteci

Pierwszą lekturą w ramach Narodowego Czytania będzie… Moralność pani Dulskiej. Wybór wydawałoby się równie zaskakujący, jak powołanie geja na rzecznika ministra.

Jeżeli coś jest oczywiste, nie wymaga jakiegokolwiek podkreślania. Szczególnie zaś w tytule, nazwie, nawet komentarzu. Jeżeli się ignoruje tę zasadę, jawi się podejrzenie, że samym twórcom czegoś, co na przykład przedstawiają jako narodowe, wydaje się to kosmopolityczne. W najlepszym wypadku. W każdym razie nie bardzo swoje twory uważają za takie, jakimi by je chcieli pokazać.

Można więc przypuszczać, że inicjatorzy publicznego czytania wątpią albo w narodowy charakter prezentowanych dzieł, albo skłonność narodu do czytelnictwa. To drugie bardziej odpowiada prawdzie. Podobnie jest z Polskim Ładem, czy innymi równie pompatycznie się nazywającymi przedsięwzięciami. Ich ubieranie w biało-czerwone barwy jest sposobem na przemycenie rodakom niepopularnych rozwiązań.

Warunkiem utrwalenia stereotypu jest jego powtarzanie. Stąd w zestawieniu z tworami dobrej zmiany ciągle słychać przymiotniki narodowy, patriotyczny, biało-czerwony. Skutkiem tego sama nazwa PiS-owskiej rewolucji przyjęła jawnie szyderczy wyraz. Przekazuje go też dziełom towarzyszącym. Taki jest teraz oddźwięk milionów mieszkań, samochodów elektrycznych lub nawet bliskość Afryki, obiecywanych przez oficjeli.

Leszek Miller ubolewa, bo Günter Verheugen mu zarzucił, że Ty i Kwaśniewski nas oszukaliście. Przekonaliście do Polski, której nie ma. Gdybyśmy wiedzieli, że możecie mieć takie rządy, to nigdy byśmy was nie przyjęli.

Niemiecki polityk się myli. Naród, który się szczyci zwalczaniem hipokryzji od lat, nie może być organicznie ksenofobiczny lub skłonny do autorytaryzmu. Politycy, którzy nieprawdziwie sobie przypisują wyłączność na patriotyzm, biało-czerwone barwy i czytają wszystkim utwory Gabrieli Zapolskiej, również to dobrze wiedzą. Dlatego obserwujemy przebiegłe propagowanie dzieł, które właśnie inicjatorów akcji muszą przejmować dreszczem.

Przejściowe zaś kryzysy, jak oddanie władzy populistom, zawsze się zdarzają. Potem są na długi czas znakomitą przestrogą dla ewentualnych następców.


Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka