163 obserwujących
4710 notek
4834k odsłony
  665   0

Winowajcy

Pani Ogórek nie jest kandydatką partii, ale reprezentuje wszystkich Polaków. Zebrała ponad pół miliona podpisów i poczytuje to sobie za sukces. Także odsetek ufających jej Polaków wzrósł pono ostatnio, dokładniej „na chwilę obecną”, czy jakoś tak. Dlatego, że niepotrzebnie zgromadziła ponad cztery setki tysięcy autografów?  Nie wiadomo.

Merytoryczny przekaz pani Ogórek kryje też wewnętrzną sprzeczność. Prezydent ma być wedle niej strażnikiem prawa i powinien wetować złe ustawy. Takie mianowicie, które są w konflikcie z wolą narodu. O istnieniu złych przepisów pani kandydat, jak powiada, doskonale wie ze spotkań z wyborcami. Wolę zaś Polaków wyraża Sejm. Czyli jednak prezydent ma sejmowych ustaw nie wetować. To co jest z tym stróżowaniem? 

W krótkiej prezentacji uderzała miałkość zadawanych kandydatce pytań. Czyżby SLD na konferencje prasowe swojej przedstawicielki zapraszała stażystów? Bo dziennikarze jednak akceptują sprzeczny przekaz. Byliby na spotkania z panią kandydat wpuszczani uczestnicy, dobierani na zasadzie kontrastu? Tacy mianowicie, którzy się nie wykażą większą od niej elokwencją?  

Chociaż Grzegorz Napieralski zaprezentował w czwartek Elizie Michalik organiczną chyba skłonność polityków Sojuszu do niezbyt wygórowanych sposobów kampanii wyborczej. Jak mówił nie bał się jako kandydat wstać o czwartej rano i wyjść z jabłuszkami. Pokazał w ten sposób robotnikom swą szczerość i nowoczesność. Uzyskał dzięki temu sukces. A teraz idzie do sądu koleżeńskiego, aby tam uzyskać wykluczenie z partii swego następcy na stanowisku przewodniczącego Sojuszu, bo się szarogęsi. Nade wszystko zaś bo Leszek Miller go zawiesił w członkostwie za to, że Napieralski skrytykował marny wynik wyborów samorządowych.

Brak w eseldowskiej ofercie wyborczej alternatywnych rozwiązań dla problemów państwa implikuje jej merytoryczną szczupłość. Dawny zaś populizm Sojuszu nie ma teraz najmniejszego sensu, wobec miażdżącej w tym względzie przewagi PiSu. W dodatku elektorat nawykł już do igrzysk, czyli aranżowania afer i upokarzania nie lubianych elit. Trzeba iść z upodobaniem ludu albo mieć odwagę się mu przeciwstawić. Wszelkie inne propozycje nikogo nie przekonują. 

To bowiem my dokonujemy selekcji, wyborcy. To dla nas są czynione popisy z Bronkomarketami, czy innymi takimi szarżami, którym wprawdzie łatwo wytknąć niekompetencję i nienawiść, ale przyciągają uwagę. To nie czas na prezentowanie się na najstaranniej nawet dobranym tle. Rozgorączkowany lud nie bardzo teraz zwraca uwagę na podprogowy przekaz.  

No i ta wojna w partii. Zupełnie nie dziwią sondaże, wskazujące na brak Sojuszu w następnej kadencji Sejmu. 

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale