Jaki program polityczny można przedstawić w wyborach samorządowych? Bardzo prosty:
nie idziemy po stanowiska, a dla poprawy życia wszystkich;
dokończymy przedsięwzięcia poprzedników:
nie wymienimy urzędników na swoich, jeżeli już to na kompetentnych;
nie rozpoczniemy lustracyjnej hecy, antylustracyjnej też nie;
usuniemy złodziei i alkoholików ze spółek gminnych;
ukrócimy marnotrawstwo społecznego grosza;
spotęgujemy wysiłki dla poprawy szkolnictwa, lecznictwa i infrastruktury;
stworzymy najlepsze z możliwych warunki dla biznesu.
Oczywiście PiS może łatwo pokazać podobny program. Ale tylko pozornie. Przecież się nie wyłga z pisiewiczów, ministra środowiska, którego policja musiała pouczać, że nie wolno przechowywać części zwierząt ściśle chronionych, z polityków nieświadomych faktu, że nie wolno bijać żon, nade wszystko zaś skłonnych do nacjonalizacji i zamordyzmu.
Wyrzeczenie się ideologii w samorządach będzie bardziej skuteczne niż w skali całego państwa. Na prowincji bowiem, na gminnej niwie najbardziej widać szkodliwość dogmatyzmu.
Nade wszystko zaś zwięzłe i jasne opracowanie programu zawsze będzie górowało nad mętnym i rozwlekłym dowodzeniem, że białe jest czarne a czarne białe.
Dlatego samorządy są raczej bezpieczne przed PiS-owskim desantem. I bardzo dobrze. Są bowiem podstawą dobrobytu Polaków.


Komentarze
Pokaż komentarze (74)