– On nie był w stanie być premierem rządu koalicyjnego, bo wtedy nie byłby zbawcą ojczyzny. Ci ludzie z pokolenia '56 są ambitni na poziomie, który określić trzeba jako maniakalny – Jarosław Kaczyński tak mówił o premierze Olszewskim w 1994 roku.
– Nasza pozycja była coraz słabsza, gdyby nie stan wojenny, zarząd prawdopodobnie pozbawiłby nas formalnego statusu doradców. W końcówce moja pozycja polityczna była żadna – powiedział w 1994 roku Jarosław Kaczyński o roli swojej i swego brata w “Solidarności” u progu stanu wojennego.
– Solidarność powstała nie 31 sierpnia. Sensu stricto powstała 17 września i udział w tej operacji - i to znaczący udział - miał mój świętej pamięci brat. Jakiś tam malutki także i ja – powiedział Jarosław Kaczyński w 2018 roku.
- Skrzywdzono miliony Polaków, zabrano im pracę, oszczędności, zabrano im książeczki mieszkaniowe, zabrano im na lata życiowe perspektywy [Jarosław Kaczyński o transformacji. 2018]
- Prawdziwa twarz Morawieckiego to twarz człowieka, który naprawił finanse publiczne i umożliwił przeprowadzenie programów społecznych, które polepszyły poziom życia biedniejszej części społeczeństwa [Jarosław Kaczyński po kolejnych “taśmach prawdy”. 2018].
To cytaty z publicznych stwierdzeń odnotowanych u początku transformacji i później. Mamy drogę prowadzącą od normalnych konstatacji do formułowania zdań oczywiście sprzecznych z rzeczywistością.
Ale odsuńmy niezgodność z faktami. Znamienna jest ocena roli “Solidarności”. Ta tradycyjna, sierpniowa zainicjowała ruch, który doprowadził do upadku komuny. Ta teraz słuszna, siedemnastowrześniowa (sic!) jest chyba przedstawiana jako twór, który się daremnie przeciwstawiał transformacji i dążył do zachowania władzy monopartii oraz gospodarki nakazowo rozdzielczej.
Podobnie prawdziwy jest “skrót myślowy” o premierze Morawieckim. Nie naprawił on niczego ani raczej nie on zepsuł, co w finansach jest zepsute. Przecież nie obecny szef rządu uchwalił stypendia demograficzne i skrócenie wieku emerytalnego, co łącznie będzie nas kosztowało dziesiątki miliardów złotych rocznie i czego niebawem nie wytrzymamy. On to tylko pochwala, co zresztą w preześnych oczach musi być niewątpliwą zasługą.
I tu mamy istotę sprawy. Zarówno nadawca, jak i adresat późniejszych oświadczeń pochodzi z łona tego samego źródła, ludu PiS-owskiego. Ich treść nie jest zatem informacją. Domyślny zaś sens, przeznaczony dla świata zewnętrznego głosi, że opowiadają nawet takie bzdury i nic się nie dzieje, tacy są potężni.
Tylko dlaczego Prezes nie jest premierem rządu Zjednoczonej Prawicy? Nie czuje się jednak zbawcą? Przecież ambicje też ma na właściwym poziomie.



Komentarze
Pokaż komentarze (85)