Myśli z pierwszego tłoczenia
Muzeum Tortur Intelektualnych -- Ekspozytura na S24
60 obserwujących
1073 notki
915k odsłon
  2086   5

Czy PIS powinno jeździć po Polsce?

Na Twiterze pojawiła się - po wydarzeniach w Kórniku - koncepcja, aby Prawo i Sprawiedliwość zaprzestało podróży swoich kluczowych polityków po polskich miejscowościach ze względu na rosnące zagrożenie agresją zwolenników opozycji.

Nie spodziewam się, aby z upływem czasu emocje polityczne w Polsce opadały. Wprost przeciwnie, wszystko wskazuje na to, że poziom agresji będzie rósł i trzeba się martwić, by nie doszło do kolejnej tragedii - patrz casus Cyba.

Zasadnicze powody agresji są dwa:

- niewiedza, czyli brak zdolności do obiektywnej oceny rzeczywistości

- zła wola wywołana zarówno przez osobiste anse jak i nawoływanie ze strony "przywódców" i liderów opozycji. Głównie opozycji, chociaż niektórzy politycy PIS lubią - z niezrozumiałych powodów - dorzucić do pieca. Nie wiem po co ale może to własne ego ...

Wydarzenia w Kórniku dowodzą, że nienawiść jest jednym z najsilniejszych bodźców. Umiejętnie podtrzymywana brakiem rzetelnej wiedzy staje się niebezpiecznym środkiem walki politycznej i nie tylko politycznej. Niestety są ludzie, którym już nic nie pomoże - mam tu  na myśli jakiekolwiek działania edukacyjne skierowane pod ich adresem. Nie mam złudzeń. O ile po wyborach w roku 2015 był czas na  próby ucywilizowania dialogu politycznego (tak, pamiętam słowa liderów PO: "będziemy totalną opozycją") niestety PIS również poszedł był w stronę emocji: "i te pieniądze się im po prostu należały". W efekcie dzisiaj mamy to co mamy.

Nie oznacza to, że równoważę zachowania PIS i PO. Nie, ja nie mam wątpliwości kto i dlaczego wywołuje te zadymy. Ale też widzę zaniedbania i zaniechania PIS w zakresie komunikacji społecznej. Proszę cofnąć się do roku 2016 i zauważyć, ile artykułów zamieszczonych na S24 traktowało o fatalnej polityce informacyjnej rządu - jeszcze za czasów pani premier Beaty Szydło. Ale cóż, politycy PIS doszli najwyraźniej do samodzielnego wniosku, że zwycięzców się nie sądzi. Taka postawa poskutkowała wynikami wyborów do Senatu w roku 2019. Widzimy, jakie są efekty. Czy coś się zmienia na lepsze?

Nie jestem przekonany. Tak jak przed wyborami (2015, 2019) prezes PIS objeżdżał małe miejscowości tak i teraz. Czy i teraz to przyniesie pożądany efekt wyborczy? Sytuacja jest dzisiaj o wiele bardzie skomplikowana niż wówczas - nie muszę wyjaśniać dlaczego: wszyscy to wiemy. Ale czy poziom świadomości politycznej, prawnej i ekonomicznej społeczeństwa wzrósł od roku 2015? Nie wydaje mi się, nadal opieramy się na emocjach i na "własnych oświeconych prawdach i iluzjach" a nie na rzetelnej wiedzy.

Czy wojaże prezesa PIS i premiera Morawieckiego coś zmienią?

Mam wrażenie, że uczestniczący w tych spotkaniach nie oczekują - przede wszystkim - na edukację a raczej na "dotknięcie" sławnej osoby i umocnienie w poglądach: "skoro prezes mówi to tak jest". Czasami mam wrażenie, że sami politycy PIS wykreowali prezesa Kaczyńskiego na "boga PIS-u". Czołobitność i hołdy składane PJK (przez polityków PIS pełniących rolę gospodarzy tych spotkań) nie robią na mnie dobrego wrażenia. Sądzę, że PJK tego nie potrzebuje ale może się mylę.

Wiemy, co jest dzisiaj głównym tematem debat i niepokoju: inflacja. Nie chcę tutaj twierdzić, że to sprawa ważniejsza niż rosyjska agresja na Ukrainę. Ale tak jest, że obecnie to inflacja najbardziej wpływa na nasze życie. A cały czas brakuje mi - ze strony rządu i mediów publicznych - rzetelnej edukacji poświęconej zjawisku inflacji. Żaden polityk PIS (ani PO) zgłaszający się do studia w TVPINFO nie wyjaśni (obiektywnie) społeczeństwu istoty zjawiska nazywanego inflacją. Ba, nie jest w stanie tego zrobić żaden z "dyżurnych" komentatorów wywoływanych do tablicy przez media. Szczególnie jeśli z wykonywanego zawodu jest dziennikarzem politycznym. Nie rozumiem, dlaczego TVP nie potrafi przygotować i wyemitować porządnego - dostosowanego do wiedzy widzów - programu publicystycznego. Ekonomistów niezaangażowanych politycznie jest sporo i można skorzystać z ich wiedzy.

Niedawno wysłuchałem - przez przypadek - w lokalnej telewizji dolnośląskiej wywiadu z jakimś panem ekonomistą na temat - oczywiście - inflacji. Wniosek: NBP i jego szef zrobili zbyt mało i zbyt późno w tej sprawie. Nawet biorąc pod uwagę okoliczności zewnętrzne. A główny argument to taki, że kraje na zachód od Polski tak wysokiej inflacji nie mają.

Zęby mnie rozbolały.

Wracając do podróży PJK i PMM. Rozumiem te podróże o tyle, że wyborcy chcą takich wizyt. Naturalne oczekiwanie. Niestety, żaden z tych panów nie jest niestety dobrym edukatorem. Zresztą, im pewnie im nie o edukację chodzi a o podtrzymanie ducha zniecierpliwionego społeczeństwa - o motywację. Nie wiem, czy przyszłość nie zniweluje tych obecnych wysiłków. Zgadzam się z opinią, że PMM powinien raczej więcej czasu poświęcić na sprawy taktyki - czyli zarządzania. Za dużo ostatnio pojawia się pomysłów (również legislacyjnych) które nie są w stanie przetrwać kilku tygodni.

Tu jedna generalna uwaga, trzeba rozróżnić 2 pojęcia:

1. Rządzenie

2. Zarządzanie

Ta pierwsza sfera dotyczy wartości, koncepcji i tzw. pryncypiów. Ta druga - przekładania owych idei na język rozwiązań prawnych, ekonomicznych i społecznych.

O ile w tym pierwszym obszarze PJK nie ma sobie równych (piszę to z pełnym przekonaniem) o tyle w tym drugim nie wychodzi mu najlepiej. PMM zaś nie ma charakteru trybuna - lepiej mu idzie w pracy gabinetowej. Ale cóż, wyborcy czekają ...

PJK zrezygnował z funkcji w rządzie bo wie, że nikt z PIS nie jest w stanie mu dorównać jeśli chodzi o bezpośredni kontakt z wyborcami. Zrezygnował bo wie, że będzie musiał jeździć po Polsce. I dobrze. Ale może warto by zadbać o unikanie wypowiedzi na niektóre tematy nie ze względu na racje zawarte w takich wypowiedziach ale ze względu na sępów, którzy tylko czekają, żeby dorobić "gębę" PJK i zmanipulować jego wypowiedzi. Niestety, prawda sama się nie obroni tym bardziej, że do wyborów niewiele czasu a to, czy ktoś jest rozpoznawany przez prezesa jako kobieta (nawet młoda) czy mężczyzna naprawdę nie ma żadnego praktycznego znaczenia i korzyści nie przynosi - nawet jako żart. Szkoda na to czasu. Sprawy obyczajowe są ujęte w Konstytucji i wystarczy powiedzieć, że "mamy Konstytucję".

Niech każdy z polityków PIS robi to, w czym jest MERYTORYCZNIE najlepszy. Ale niektórzy z nich (nawet z wysokiego szczebla w strukturach) nie powinni nic robić. Na wszelki wypadek.


Lubię to! Skomentuj156 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka