Blog
Myśli z pierwszego tłoczenia
STARY WROCEK
STARY WROCEK Elektronik z czasów ODRY 1305
21 obserwujących 682 notki 435369 odsłon
STARY WROCEK, 15 maja 2017 r.

Dąsy i pląsy pani Hanny

2698 21 0 A A A

image


Tak, Szanowna Czytelniczko, Dostojny Czytelniku. Istotnie notka jest poświęcona pani Hannie Gronkiewicz-Waltz. Ale nie popadajcie Państwo w depresję, w drugiej części będzie na poważnie.

Najpierw krótkie wprowadzenie: co by nie powiedzieć, dorobek pani Hanny jest imponujący. CV pani prezydent zawiera m.in. takie zapisy:

  • Prezydent miasta stołecznego
  • Wiceprezes w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju
  • Prezes NBP
  • Poseł
  • Wiceprzewodnicząca PO
  • Profesor prawa

Pomijam dorobek materialny pani profesor, bo dla mnie nie ma on żadnego znaczenia.

Otóż pani prezydent dała mi powód do zabrania głosu swoją niedawną wypowiedzią:

Nie czuję się winna afery reprywatyzacyjnej, dlatego że postępowałam zgodnie z prawem; nie mam zamiaru stawiać się przed komisją weryfikacyjną, bo jest niekonstytucyjna.

Źródełko:

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/549564,gronkiewicz-waltz-komisja-weryfikacyjna-reprywatyzacja.html


Dodała również, że ta Komisja jest bolszewicka. I że ona się nie boi ale bać się powinien Ziobro.

Natychmiast narzucają nam się takie określenia jak: buta, arogancja, pycha etc. Nic podobnego, pani prezydent ma podstawy, żeby całkiem spokojnie – w jej mniemaniu – uważać, że nikt i nic nie może jej zarzucić.

Nawiasem mówiąc, zauważyli Państwo, że ludzie zamiast powiedzieć zdecydowanie: „jestem niewinny / niewinna” mówią: „nie czuję się winna/winny”. Tak, jakby sami nie mieli pewności co do swojej kryształowej postawy.

Pani prezydent wydaje się być spokojna (albo ja tylko tak to odbieram) bo jest przekonana, że „na gruncie przepisów” nie będzie można postawić jej zarzutów i skazać. I poniekąd ma rację. Tym bardziej, że działania UM Warszawy były finalnie akceptowane przez sądy.

Czas na ogólną uwagę. Prowadzący działalność gospodarczą zwykle zaczyna od pomysłu a dopiero potem analizuje, jakie przepisy prawa mogą się „wtrącić” w jego działalność. W przypadku administracji jest odwrotnie: działania dostosowuje się do istniejących przepisów: jak każą coś robić – to się robi. Jak nie – to nie, bo po co. Jakaś logika w tym jest. Warto pamiętać, że przepisy można klasyfikować w różny sposób. Ze względu na sposób ustalania ram zachowania obywateli, podmiotów i instytucji przepisy możemy podzielić na 3 zasadnicze kategorie:

  • Przepisy nakazujące / co trzeba robić, jak się zachowywać/,
  • Przepisy zakazujące /czego nie wolno robić/
  • Przepisy zezwalające (uprawniające) /co można/

I takich granicach poruszała się pani prezydent Warszawy; włączając w to jej podwładnych:  bezpośrednich i pośrednich.

Trzeba zrozumieć, że pani prezydent realizowała tylko to, czego wymagały od niej przepisy. A jeżeli nie wymagały to cóż, to one są winne. Można kpić z takiego myślenia, tym bardziej, że przepisy nie są w stanie uregulować wszystkich aspektów funkcjonowania obywateli i instytucji, w tym organów administracji samorządowej. Na chłopski rozum potrzeba – oprócz przepisów – wiedzy, umiejętności a przede wszystkim myślenia o dobru wspólnym. Ale to na chłopski rozum, nie na profesorski.

Nikt nie jest omnipotentny, nawet profesor prawa. W takich sytuacjach wyjątkowego znaczenia nabiera umiejętność doboru współpracowników. I tu trzeba wrócić do CV pani prezydent. Nie wszyscy wiedzą lub pamiętają, że zanim pani HGW została prezydentem Warszawy była zatrudniona w EBOiR na stanowisku wiceprezesa ds. zasobów ludzkich i administracji.

Jeśli dobrze rozumiem określenie „zasobów ludzkich” (nota bene to określenie jest kretyńskie), pani Gronkiewicz odpowiadała (lub powinna odpowiadać) w EBOiR za jakość kadr: ich dobór oraz profesjonalizm. Czyli powinna się co nieco nauczyć z tej dziedziny. Ale chyba się jednak niewiele nauczyła patrząc po działaniu UM w odniesieniu do zagadnień związanych z reprywatyzacją. Pani prezydent sama zatrudniła (och! i ach!) swoich wiceprezydentów a potem sama ich wywaliła, obciążając za całokształt. Prastaja aszibka? Dalej: człowiek, którego osobiście upoważniła do podejmowania decyzji administracyjnych w sprawach dotyczących reprywatyzacji zdaje się siedzi w areszcie. Cóż za nieszczęśliwa pomyłka w doborze kadr!

Oj, nie ma pani prezydent szczęścia w zarządzaniu „zasobami ludzkimi”. Chyba, że w EBOiR realnie i jedynie odpowiadała za wystawianie kart urlopowych. Jeżeli tak, to przepraszam, że się czepiam.

I teraz zagadka dla Czytelników.

Jeżeli pani prezydent zostanie wezwana przed Komisję Weryfikacyjną i stawi się na to wezwanie, to:

a) przyjdzie sama,
b) przyjdzie z adwokatem, pardon, pełnomocnikiem.

Osobiście optuję za drugą wersją, mimo iż wszyscy wiedzą, że pani prezydent jest prawnikiem. Ale jak pisałem kiedyś w jednej z notek, ludzie nie czytają przepisów. Prawnicy (w końcu ludzie) też nie czytają, o czym świadczy cytowana powyżej wypowiedź pani prezydent na temat Komisji Weryfikacyjnej i jej osobistego, potencjalnego „udziału w pracach tejże Komisji”. Ktoś przecież musi powiedzieć i wytłumaczyć pani prezydent, co zapisano w ustawie oraz jakie ma prawa i obowiązki. Ze szczególnym uwzględnieniem obowiązków. Ponadto ktoś musi pani prezydent podpowiedzieć w stosownym momencie, żeby się „uchyliła”. Czyż nie?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem świadomy, że nie wystarczy dużo wiedzieć, aby być mądrym człowiekiem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Tu bywam: https://twitter.com/starywrocek

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Fakt, PO miało ludzi za.idiotów a PIS ma za złodziei
  • Przy takim grillowaniu nie trzeba myśleć: wystarczy kiełbasa i ruszt. Właśnie, nie trzeba...
  • W czym sprawa. Przeca to "miłość"

Tematy w dziale Polityka