Wielu blogerów od jakiegoś czasu wspomina i przypomina swoje notki sprzed ... miesięcy sygnalizujące błędy w działaniach PIS. W tym te związane z reformą wymiaru sprawiedliwości. Też takie mam na swoim koncie ale nie zamierzam nimi epatować. Co się stało, to się stało. Nic mi z tego, że przewidywałem i ostrzegałem. Mądrzejsi, pardon politycy uważali inaczej.
Nie jest tajemnicą dla nikogo, że moje poglądy polityczne i system wartości wiążą się z Prawem i Sprawiedliwością. Ale nie jest to miłość ślepa, okresu zauroczenia też nie było. Po prostu uważałem i nadal uważam, że PIS jest najbardziej propaństwową partią i może zrobić najwięcej pozytywnych rzeczy. Dla Polski i Polaków.
Na poziomie pryncypiów nie mam do PIS większych zastrzeżeń. Natomiast realizacja planów, pomysłów, zapowiedzi i obietnic to całkiem inna historia. Nie wystarczy czegoś chcieć, trzeba jeszcze umieć to zrobić. A żeby coś zrobić to najpierw trzeba się przygotować: przemyśleć nie tylko zamierzenia i cele, ale również sposób realizacji.
Reforma wymiaru sprawiedliwości właśnie ukazała bezradność pomysłodawców i/lub realizatorów. Abstrahuję tutaj od strony merytorycznej tego przedsięwzięcia - nie jestem prawnikiem i znawcą systemów sądowniczych. Ale każda taka działalność "modernizacyjna" da się ująć w karby zarządzania projektami (przedsięwzięciami). To stosunkowo młoda dziedzina zarządzania, jej fundamenty zaczęły się kształtować pod koniec lat 80-tych ubiegłego stulecia. Ale i ta dziedzina zdążyła już obrosnąć w dobre praktyki a także w przysłowia. Często je wykorzystywałem prowadząc - jeszcze w ubiegłym wieku - szkolenia dla tzw. PM-ów: Project Manager-ów. Dwa takie powiedzenia - których najwyraźniej twórcy reformy sądownictwa nie byli świadomi - muszę przytoczyć:
“Wrong decisions made early can be recovered from. Right decisions made late cannot correct them.”
Czasami lepiej zrobić coś z opóźnieniem niż zbyt wcześnie; przysłowie mówi: "co nagle to po diable". Lepiej mniej zapowiadać niż potem się tłumaczyć z porażek. Reforma wymiaru sprawiedliwości ma dla mnie - niestety - wymiar klęski. Nie wiem, czy można było zrobić to gorzej. Paradoksalnie, weta prezydenta uchroniły rząd przed jeszcze większą kompromitacją.
Tak to jest, gdy "twórcy" reformy i jej realizatorzy nie są w stanie (lub nie mają ochoty) przewidzieć skutków swoich decyzji i działań. To samo mieliśmy w przypadku zmian ustawy o IPN. Jakoś tak się składa, że w obu przypadkach tropy prowadzą do Ministerstwa Sprawiedliwości...
Cóż, nawet te nieudane projekty mają swój cykl życia. Złośliwi twierdzą, że cykl życia projektów, które nie przyniosły sukcesu składa się z następujących faz:
1 Faza euforii
2 Faza otrzeźwienia
3 Poszukiwanie winnego
4 Ukaranie niewinnego
5 Nagradzanie niezaangażowanych
Mam wrażenie, że Prawo i Sprawiedliwość (Zjednoczona Prawica) znalazło się właśnie w fazie otrzeźwienia.Teraz można się spodziewać fazy zwalania winy na kogo się da i na co się da. Szkoda, bo drugiej takiej szansy na doprowadzenie wymiaru sprawiedliwości do porządku może nie być. Obym się mylił.
Jako podsumowanie ...
Pamiętają Państwo, że kiedyś uruchomiono portal internetowy o pięknej nazwie "SPRAWIEDLIWE SĄDY"?

A tak wygląda DZISIAJ owa witryna:

Niestety, dla mnie jest to jaskrawy symbol "sukcesu" reformy wymiaru sprawiedliwości.
Faktem jest, że PIS ma bardzo dużo osiągnięć "indywidualnych" (np. 500+) ale w polityce o ostatecznym sukcesie decydują porażki a nie zasługi.
Nie wiem, jak PIS sobie poradzi z tym problemem, a właściwie z tą KOMPROMITACJĄ. Obawiam się tylko, że nowych zwolenników PIS już nie przybędzie a i aktualni zaczną się wykruszać. Obawiam się, że politycy PIS będą mądrzy po szkodzie. Jak to w Polsce ...


Komentarze
Pokaż komentarze (119)