10 obserwujących
25 notek
45k odsłon
829 odsłon

Jak pracują polskie pielęgniarki?

Wykop Skomentuj1

I w końcu kogoś olśniło (to jedna z tych rzadkich chwil),
że może to z tyłu wagon trzeciej klasy wyje ostatkiem sił.
[…] Głos niegłupi i niemałej krasy. Ale nie trafił w masy,
bo tu jest pierwsza klasa i tu problemy są pierwszej klasy
[…] A wycie? Cóż wycie? W gruncie rzeczy nic.
W końcu ucichnie; tutaj jest długa tradycja przeczekiwania wyć.

– Łona i Webber, „Co tak wyje?”

Trzydziestolecie wyborów z 4 czerwca 1989 roku to dobry moment na podsumowania. Można np. przyjrzeć się losom grup społecznych, dla których minione trzy dekady nie były łaskawe. Części z tych grup poświęciłem nieco miejsca w swojej medialnej przestrzeni. Miałem przyjemność opublikować gościnną notkę Macieja Janusza Krajsmana o ratownikach medycznych, a sam pisałem o lekarzach rezydentach, ludziach przechodzących przez kryzys bezdomności, osobach z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunkach i opiekunach (zebrałem np. przykłady wypowiedzi władzy i opozycji podczas protestu z 2014 roku). Interesowały mnie także stereotypy na temat wsi, problemy rynku pracy czy patologie outsourcingu w szpitalach.

Zdarzyło mi się również przyglądać położeniu pielęgniarek. Było to jednak głównie spojrzenie z zewnątrz, choć wzbogacone relacją znajomego mającego pielęgniarkę w rodzinie. Dziś mogę polecić Wam już całą książkę, która pokazuje, jak ta praca wygląda od środka: „W czepku urodzone. O niewidzialnych bohaterkach szpitalnych korytarzy”. Weronika Nawara, która prowadzi poczytny fanpage i bloga oraz sama pracuje jako pielęgniarka, spędziła wiele czasu na rozmowach z pracownicami i pracownikami polskich szpitali, przede wszystkim koleżankami po fachu. Jej książka daje bardzo cenny wgląd w realia pięknego, ale trudnego pielęgniarskiego zawodu. 


O czym tutaj przeczytamy? O powodach wyboru studiów pielęgniarskich i pozostawania w zawodzie, ale też jego opuszczania. O trudnościach w pracy z ludzkim ciałem. O wpływie szpitala na życie prywatne. O niskich zarobkach, sztukowanych dodatkowymi etatami, nadgodzinami i pracą w nocy. O wyjeżdżaniu za granicę i warunkach zatrudnienia w krajach takich jak Irlandia. O kompetencjach pielęgniarek, zaliczających zajęcia z anatomii, fizjologii, biochemii, biofizyki, przedmiotów klinicznych, nie wspominając o praktykach zawodowych i późniejszym dokształcaniu. O solidarności pielęgniarskiej i jej braku. O nieprzyjemnym, a w pewnych przypadkach – niebezpiecznym zachowaniu niektórych chorych. O rodzinach odwiedzających szpitale. 

To książka poruszająca, również dlatego, że dobrze napisana – zwłaszcza we fragmentach odautorskich. Próbka ze wstępu: 

„Pielęgniarstwo to świat, […] w którym studentka uchodząca za niemiłą tak naprawdę często się wzrusza, tylko nikt tego nie widzi, bo właśnie wtedy ucieka umyć kubek. […] Świat, w którym młody pielęgniarz wykonuje mechaniczne czynności przy martwym pacjencie – otwiera mu oczy i zapamiętuje ten widok na zawsze. Świat, w którym pielęgniarka na misji w Afganistanie oddycha z ulgą, gdy udaje jej się wylądować po ewakuacji. […] Świat, w którym na odział wchodzi wyleczone już trzyletnie dziecko i mówi do pielęgniarek: «Nie martwcie się, ciocie, niedługo wrócę»”. 


„W czepku urodzeni” niewątpliwie mogą być trudną lekturą, zwłaszcza dla osób mających własne trudne doświadczenia szpitalne i zdrowotne. Dla mnie najcięższą emocjonalnie częścią tekstu był trzydziestostronicowy rozdział o umieraniu chorych – przy nim musiałem na moment odłożyć książkę na bok. Ale bez takich fragmentów opowieść o pracy w szpitalu pewnie nie mogłaby brzmieć autentycznie. 

Autorka ma mój szacunek również za jeden z ostatnich rozdziałów, opisujący niemiłe lub nawet wrogie zachowania pielęgniarek wobec pacjentek i pacjentów. Nietrudno byłoby przemilczeć tę część rozmów, która przecież nie ukazuje całego zawodu w dobrym świetle. Ale Weronika Nawara jest uczciwa: to również kawałek szpitalnego świata. Można go zresztą zrozumieć, kiedy pamięta się tak o przeciążeniu kadry pielęgniarskiej, jak i o stresującej naturze tej niezwykle odpowiedzialnej pracy. 

Sama autorka nie wpisuje książki w ramę, w której ja ją umieściłem. To opowieść pisana od środka, nieanalizująca szerszych uwarunkowań ochrony zdrowia. Najbliżej takiej refleksji jesteśmy zapewne wtedy, gdy czytamy, że cały system załamałby się, gdyby powszechnym zjawiskiem nie była praca przekraczająca wymiar jednego etatu. Zabrakłoby chętnych. A na dobrą sprawę już teraz brakuje i problem będzie się pogłębiał, jeżeli po wieloletnich zaniedbaniach żaden obóz rządzący nie podejmie trudu poważnej reformy. 

Nie jest jednak wadą książki, że trzyma się ona blisko ziemi. Taka perspektywa również jest bardzo potrzebna i pozwala choć w drobnej cząstce docenić pielęgniarską pracę (a wielu z nas będzie ona wszak – wcześniej czy później – bezpośrednio potrzebna). Weronika Nawara wykonała świetną robotę, za którą ma moje gratulacje i podziękowania. 

(Przypisy z linkami, jak zawsze – w komentarzu pod notką. Grafikę przedstawiającą okładkę książki pożyczyłem ze strony Wydawnictwa Otwartego, gdzie można pobrać bezpłatny fragment „W czepku urodzonych”).

[PS: Wpis ukazał się także na moim fanpage’u].

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo