stoję z boku i patrzę stoję z boku i patrzę
82
BLOG

Histeria mediów a lektury szkolne.

stoję z boku i patrzę stoję z boku i patrzę Polityka Obserwuj notkę 8

Od kliku dni "nie schodzi" z mediów info o Wielkim Romanie i tzw. indeksie ksiąg zakazanych.Gazety (przeważnie) na pierwszych stronach informują, o politycznych ( w domyśle faszystowskich) pobudkach zmiany kanonu lektur szkolnych. Telewizyjne serwisy informacyjne to samo: nie czytamy Grudzińskiego a będziemy czytać Dobraczyńskiego. W necie ta sama śpiewka...

 

Me(r)dia mają to do siebie, że nie interesuje ich prawda ale intreresuje je "świeże mięcho". Im bardziej krwiste tym lepiej. Dlatego zawsze będziemy epatowani wybuchem gazu w domu jednorodzinnym w Australii czy osunięciem ziemi w Argentynie, monsunowymi powodziami w Wietnamie  (a jak jeszcze można pokazać latające śmigłowce nad miejscem tragedii, biegających strażaków tym lepiej) niż tym, że jakaś spóldzielnia mieszkaniowa w Warszawie nie posiada żadnych długów ( a to też byłby niezły hit!).

Dziennikarze mają zapłacone za wierszówy i reportaże podane na antenę. Opisując lub pokazując pożar lub wypadek nie potrzeba jakiejś szczególnej analizy intelektulanej.Ot! Spaliło się, zderzyło się itp....(mięcho pokazane, a kasa w kieszeni).

Z giertychowym indeksem ksiąg zakazanych jest podobnie. Analizy problemu nie ma żadnej. Poszło mięcho w świat, że zabroniono czytać i szlus! Mięcho poszło, a kasa skasowana...

Akrurat tak się trochę złożyło, że mam kontakt ze środowiskiem nauczycielskim i cały ten lament jest równie sztuczny jak biust Pameli.

Po pierwsze:

polonista ma pełną autonomię: może polecić uczniom przeczytać to co uważa - z dydaktycznego punktu widzenia - za stosowne. I jeśli nauczyciel uzna, że np: "Mein Kampf" posiada spore walory literackie to uczniowie klas maturalnych będą czytać. Spis lektur szkolnych stanowi li i jedynie pewną ramę dydaktyczną i czy znajdą się dwie książki takie a zniknie jedna taka to nic szczególnego w nauczaniu się nie zmieni.

Po drugie: (tu sedno problemu!!!)

uczniowie nie czytają żadnych lektur! Do pewnego wieku maluchy czytają "Rogasia z Doliny Roztoki" lub "Psa, który jeździł koleją" a potem przychodzi okres lenistwa i znajdywania innych potrzeb niż czytanie książek...

Reforma edukacji odejście od książek jeszcze przyśpieszyła. Głupawe testy gimnazjalne i maturalne sprawdza wiedzę pobieżnie ( a sama wiedza ogranicza się do kojarzenia autorów i tytułów dzieł -

"Krzyżaków" napisał:

a) Mackiewicz

b) Sienkiewicz

c) Gombrowicz

d) Prus.)

Stara matura miała to do siebie, że abiturient aby napisać pracę MUSIAŁ cośkolwiek przeczytać! Dzisiejsze przygłupawe testy nie zmuszają do niczego! Do tego powstały prezentacje na ustny, które można kupić w necie lub można (za kasę) zlecić starszemu koledze/żance z polonistyki. Dwukrotnie przeczytane a egzamin zaliczony!

Gdyby nie Olbrychski to dzisiejsza młodzież nie wiedziałby co to takiego "Potop" ale nad tym żaden dziennikarzyna się nie pochylił. Dlaczego młodzież nie czyta,dlaczego w necie handluje się wypracowaniami i pracami maturalnymi i jak wygląda język polski obecnych nastolatków (wejdzcie na jakieś forum dla nastolatków: "o kturej bedziesz" "przecierz pociong sie spuźnił" - można się wiele nauczyć... )? To już dziennikarzyn nie interesuje... 

Za to poszło po świecie mięcho: Giertych zakazał, stosy zapłoną (albo już się palą) i inne tego typu brednie...

"Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Święta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda." ks. J.Tischner A jo godom, że jest prowda, cało prowda i cało prowda całom dobem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka