O finasowaniu ofiar wypadków dzieląc ich na lepszych i gorszych już pisać nie będę albowiem kilka dobrych tekstów już powstało.
Napiszę o czymś innym. Zwłaszcza, że sam jestem świeżo po długo oczekiwanym urlopie. Na ktorymś z blogów znalazł się program wycieczki autokarowej szumnie nazywanej pielgrzymką. W programie były m.in. zwiedzanie RiwieryFrancuskiej i wizyta w kasynie!
Co pielgrzym ma wspólnego z Francuską Riwierą?
Co pielgrzym robił w kasynie? Św. Franciszek przewrócił się w grobie chyba z pięć razy!!!
Kiedyś na pielgrzymkę chodziło się... Pielgrzymka, trud z nią związany był swoistą ofiarą składaną w ściśle określonej intencji: zdrowia, pomyślności, zdanych egzaminów, małżeństwa itp.
Kilka lub kilkanaście (największe pielgrzymki idą coś koło dwóch miesięcy) dni marszu skutkuje tym, że strudzony człowiek nie ma czasu na głupoty typu kasyno.
Gdyby nasi "pielgrzym"i szli przez Alpy nie byłoby tego tragicznego wypadku. Skońćzyłoby się na obtarciach nóg, odciskach i sporych zakwasach.
Dlatego nie nazywajmy tego czegoś pielgrzymką, a tych ludzi pielgrzymami albowiem mnie i mojego brata też należałoby nazwać pielgrzymami bo dwa razy w tygodniu pojawiamy się w punkcie bukmacherskim i obstawiamy m.in. mecze Realu Madryt - a pieniądze z tego są takie same jak z wizyty w kasynie...czyli żadne.
Nastały dziwne czasy nie-nazywania rzeczy po imieniu:
murzyn to "kolorowy";
pedał to "kochający inaczej";
krnąbrny bachor to "chory na ADHD";
poseł to inczej "nietykalny"
agent SB to "wmanipulowany";
cwaniak wyłudzający pieniądze z MOPS - ten, "który nie korzysta z przemian gospodarczych i nie korzysta ze wzrostu PKB"
a uczestnik ekskluzywnej wycieczki, której celem jest odwiedzenie najlepszych kasyn na Starym Kontynencie to "pielgrzym".
O tempora, o mores.
Chyba pora umierać....
"Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Święta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda." ks. J.Tischner
A jo godom, że jest prowda, cało prowda i cało prowda całom dobem.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka