stoję z boku i patrzę stoję z boku i patrzę
36
BLOG

"Listy Wildsteina" mój ciąg dalszy

stoję z boku i patrzę stoję z boku i patrzę Polityka Obserwuj notkę 2

Lada moment miną trzy lata  od nawałnicy związanej z upublicznieniem przez red. Wildsteina katalogu IPN zawierającego nazwiska ponad 162 tysięcy różnej maści kapusiów, donosicieli i innej maści świń.

Przypominijmy sobie wywołane burze:

pierwsza to ta prawna (choć nie tak gwałtowna to jednak mnie prawnika wyjątkowo interesowała).

p.Kulesza jako Główny Inspektor Ochroy Danych Osobowych (GIODO) podniosła lament, iż lustracja w obecnym kształcie narusza dane osobowe! Wedle GIODO ustawa lustarcyjna winna być zgodna z ustawą o ochronie danych osobowych. Minęło mnóstwo czasu i nowele prawa lustracyjnego nie poszły w/w (porządanym) kierunku.

I co? No i gucio!

Ustawa lustracyjna nie zawiera w swej materii regulacji właściwych dla ochrony danych osobowych albowiem nie można zdemaskować byłego komunistycznego agenta bez podania jego personaliów i adresu! Agent bez ujawienienia tożsamości nadal jest agentem!

Nikt jakoś nie chce tego zauważyć... stąd wniosek, że komuś zależy na utrzymaniu obecnego status quo. A status quo jest takie, że tworzymy przyjazny klimat odbrązowieniu historii najnowszej ale z drugiej strony rozmywamy wszystko pokazując agentów bez twarzy....

Druga burza to ta polityczno-etyczna ( wiele bardziej gwałtowniejsza). Wielokrotnie mogliśmy usłyszeć "Wildstein, ty świnio!". Słyszeliśmy jeki i lamenty jak to lista złamała życiorysy porządnych, uczciwych Polaków. Usłyszeliśmy wstrząsające historie jak to wiele osób znalazło się w głębokiej depersji, a wielu znalazło się na krok przed samobójstwem! Słyszeliśmy też zapowiedzi, że Wildstein zostanie zniszczony procesami o naruszenie dóbr osobistych i ogromne odszkodowania.

I co? No i gucio! Wildstein dalej chodzi spokojnie po ulicach, procesu nikt mu nie wytoczył, kosztów sądowych nie zapłacił.Ba, wrócił do "Rzepy" skąd w niesławie odchodził dwa lata temu.

Zresztą osoba Wildsteina idealnie pasuje do casusu Oleksy - Milczanowski.

Jeśli Oleksy był Olinem to już dawno powinnien siedzieć, a jeśli Milczanowski publicznie  opowiadał  niestworzone głupoty to już dawno powinien odsiedzieć wyrok za fabrykowanie dokumentów (fałszerstwo + naruszenie uprawnień 231 kk). Nadto powinninen zapłacić mega odszkodowanie i za pomocą gazet przeprosić Oleksego.

No i co? No i gucio! Milczanowski dalej chodzi spokojnie po ulicy. Sądy go nie zrujnowały i siwy włos z jego głowy nie spadł. Olesky też śpi spokojnie i pije wódkę ( co wiemy dzięki płycie tygodnika "Wprost"...).

 

Czyli tyrania status quo.  Ci, którzy ustawili się w życiu dzięki kapowaniu są dziś szanowanymi biznesmenami, politykami etc. Ci, wszyscy, którzy chcieli ich zdemaskować żyją normalnie. Klincz....

Lecz nie ma się co temu klinczowi dziwić: wszak wszystkie teczki są prawdzie ( co udowodnili historycy IPNu, poszkodwani jak i esbecy) poza jedną jedyną teczką Jarka...

A PiSiory zapewniały: sanacja życia publicznego, walka z układem...  

"Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Święta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda." ks. J.Tischner A jo godom, że jest prowda, cało prowda i cało prowda całom dobem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka