Polityczna zadyma jaka ma miejsce na prawicy od momentu wykluczenia z Prawa i Sprawiedliwości "Ziobrystów" pokazuje, że w tej kadencji Sejmu nie będzie realnej opozycji w stosunku do rządu Donalda Tuska. Nie można zaliczyć do twardej opozycji Ruchu Palikota oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ponieważ te ugrupowania mają swoje interesy programowe do ubicia z Platformą Obywatelską. Jedyną formacją która określa się mianem twardej opozycji jest partia Jarosława Kaczyńskiego. Uważam jednak, że festyny polityczne rodem z kampanii wyborczej i narracja jaką narzucają politycy Solidarnej Polski jest w stanie skutecznie zagłuszyć opozycyjny głos Prawa i Sprawiedliwości. Na tą chwilę i pewnie do następnych wyborów to "Ziobryści" będą dyktowali w jaki sposób ma się zachowywać i co mówić Jarosław Kaczyński oraz osoby które są oddelegowane z ramienia partii do kontaktów z mediami. Nie jest żadną tajemnicą, że media będą bardziej podążały z tworzeniem newsa o tym, co dzieje się między zwaśnionymi ugrupowaniami na prawicy, niż z tym co aktualnie ma do powiedzenia Prawo i Sprawiedliwość np. w sprawach gospodarczych dotyczących Polski, w kwestii polityki zagranicznej prowadzonej przez MSZ lub w sprawie wprowadzanych reform.
Jacek Kurski powiedział, że nie ma wroga na prawicy a przeciwnikiem "Ziobrystów" jest tylko PO. Nie wiem czy ktoś w to uwierzył po ostatnich wypowiedziach Europosła oraz po ewidentnej próbie przykrycia wyborów do Rady Politycznej PiS-u. Taka konstrukcja myślowa w połączeniu z zachowaniem Jacka Kurskiego pokazuje, że On chyba sam nie wierzy w to co mówi. Jedynym i śmiertelnym wrogiem "Ziobrystów" jest tylko i wyłącznie Prawo i Sprawiedliwość. Z prostego powodu. Żeby zaistnieć w jakikolwiek sposób na scenie politycznej Solidarna Polska musi kontynuować cały czas wyścig do wyborcy partii Jarosława Kaczyńskiego. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach wśród 'Ziobrystów" nie sądzi, że uda się Im pozyskać jakiś ułamek procenta wśród wyborców partii Donalda Tuska. Wyścig zbrojeń jaki Jacek Kurski wywołał razem z kolegami na prawej flance, nie będzie głaskaniem się wspólnie po głowach, nie polega na wymienianiu między sobą uprzejmości ani na wzajemnym komplementowaniu. Wyścig zbrojeń ma rację bytu tylko wtedy, gdy na horyzoncie pojawia się potencjalny WRÓG a walka z wrogiem jest na śmierć i życie, jeżeli celuje się w ten sam target wyborczy. Aktualnie jesteśmy świadkami początku konfliktu między wrogimi sobie obozami politycznymi, który w miarę upływu czasu i publikowanych sondaży będzie przybierał formę walki wręcz. Jedynym wrogiem dla 'Ziobrystów" jest Jarosław Kaczyński i na odwrót. Prezes nie może kogoś takiego traktować w innych kategoriach niż wróg, po tym jak grupa rozłamowców próbowała podważyć Jego przywództwo w partii. Jeszcze do tego teraz banici próbują podważyć przywództwo Jarosława Kaczyńskiego na prawicy! Także słowa Jacka Kurskiego cała prawica może sobie miedzy bajki włożyć, jak i jakiekolwiek zapewnienia ze strony polityków Prawa i Sprawiedliwości w tej materii.
Partia polityczna która jeszcze nie dawno aspirowała do miana twardej opozycji zostaje zepchnięta do walki na dwóch frontach. Pierwszym z frontów na którym toczy się bój jest walka PiS-u z PO, drugim jest konflikt interesów na prawicy. Nie ulega wątpliwości, że priorytetem dla Jarosława Kaczyńskiego jest utrzymanie swojej hegemonii po prawej stronie, co może skutkować odchodzeniem od tematów które powinny być dużo bardziej ważne, czyli punktowanie PO. Nie piszę tutaj, że Jarosław Kaczyński całkowicie zostanie pochłonięty starciem, które musi dla własnego ego i dla swoich wyborców wygrać. Zapewne będą poruszane sprawy związane z rządami Platformy, ale będzie się to odbywało na warunkach medialnych jakie podyktuje Solidarna Polska. Zresztą widać to dobitnie po konferencji prasowej na której prezes zapowiedział powrót do kary śmierci. Temat jest medialnie wałkowany już trzy dni i końca nie widać, a ten radykalizm w ustach Jarosława Kaczyńskiego został wywołany przez osobę Zbigniewa Ziobro. To Ziobro jest postrzegany jako szeryf który latał do Szwajcarii w sprawie kont polityków i walczył z korupcją. Jestem pewien, że gdyby teraz w Sejmie były forsowane jakieś ustawy przez koalicję rządzącą to głos krytyki płynący ze strony PiS-u nie przebiłby się w mediach za sprawą tematu kary śmierci. "Ziobryści" przy potknięciach rządu na konferencjach prasowych z całą pewnością będą krytykować posunięcia Platformy Obywatelskiej, zarazem rzucając w stronę Prawa i Sprawiedliwości jakiś temat, który dogłębnie zdominuje wystąpienie prezesa a dziennikarze dopełnią dzieła. Dlaczego piszę, że temat zdominuje prezesa? To prezes staje do walki z wykluczonymi, bo tu chodzi o Jego osobę i Jego przywództwo. To On musi pokazać, że jest jedynym sprawiedliwym na prawicy i utwierdzać w tym członków partii i swoich wyborców. Dlatego bardzo często będziemy widzieli teraz na konferencjach prasowych samego Jarosława Kaczyńskiego. Być może zacznie gościć nawet w studiach telewizyjnych które są zaliczane do wrogich mediów.
Scenariusz na najbliższe jakieś dwa lata został na prawicy już rozpisany i jest to scenariusz stricte wojenny. Głównymi bohaterami wojennej sagi jest Kaczyński i Ziobro, ponieważ to będzie starcie dwóch twardych charakterów, osób które nie przebierają w dostępnym rodzaju uzbrojenia. Dla Nich nie ważne jest czy to będzie pałka, nóż, karabin czy granatnik, bo Ci Panowie walczą o swój byt polityczny i oboje mają tego świadomość. Nic tu nie zmienią solenne zapewnienia, że nie ma wrogów na prawicy oraz apele o jedność.
Oczywiście w tej całej wojnie największym wygranym jest Donald Tusk, który za sprawą 'Ziobrystów" prawie pozbył się opozycji. Opozycja która jest pochłonięta zderzeniem dwóch silnych osobowości i na dokładkę z dziennikarzami goniącymi za prawicową sensacją staje się ułomna. "Ziobrystom" uśmiecha się żeby w mediach były szeroko komentowane figury myślowe Jarosława Kaczyńskiego nie zawsze przemyślane, wypowiedziane pod wpływem chwili. Solidarnej Polsce jest to na rękę tak samo jak Platformie Obywatelskiej. Donald Tusk powinien wysłać list z podziękowaniami do Zbigniewa Ziobro za to, że uwikłał prezesa w wojnę na drugim froncie. Premier może spokojnie zająć się rządzeniem a Panowie na prawicy mogą spokojnie zająć się wzajemnym przykładaniem sobie noża do gardła.
472
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze