Michał Wolski: Wielki Brat patrzy
Nasi kochani posłowie wymyślili, że potrzebny jest elektroniczny monitoring wszystkich dzieci . Jak zapewniają pomysł utworzenia bazy danych o nazwie System śledzenia losów dziecka ma na celu uniknięcie sytuacji takiej, jak zdarzyła się ostatnio, gdy zdegenerowany konkubent zakatował 3,5 letniego chłopca. Posłanka PiS Kluzik-Rostkowska oznajmiła, że mimo iż w Polsce dużo instytucji zajmuje się losem dziecka (a ja zapytałbym się po co?) to jednak brakuje wymiany informacji między nimi. Wymianę informacji ma zapewnić nowy, kosztujący 5 milionów złotych system monitoringu. Jak głosi projekt:
System ma skupiać informacje z wojewódzkich centrów zdrowia, które rejestrują narodziny małych Polaków. Miałyby one również dalej śledzić ich losy, a policja umieszczałaby tam dane o domowych awanturach, a lekarze - o siniakach i śladach pobicia. Informacje będą podawać też np. nauczyciele, którzy zauważyli u dziecka coś niepokojącego.
Założenie bardzo piękne. Jak wiele pomysłów w historii ludzkości, które miały przynieść pokój, dobrobyt i szczęście a skończyły się łzami, bólem i krzykiem rozpaczy. Nie wierzę w to, że kolejna biurokratyczna instytucja, kosztująca nas wszystkich grube pieniądze rozwiąże problem bestialskiego zachowania degeneratów katujących dzieci. Nie jestem w stanie uwierzyć, że taki mechanizm w czymkolwiek pomoże. Bo jeśli padają słowa o tym, że w naszym kraju jest wiele instytucji zajmujących się losem dzieci, a patologie nie są wykorzenione to znaczy, ze te organizacje są niewydolne. Zresztą przypomina mi się zasłyszane kiedyś zdanie - "Po co istnieją Urzędy Pracy? Po to by dbać by bezrobotni byli bez pracy". Dbać, czyli dawać zasiłki, i pilnować by praca się nie znalazła, bo, gdy się znajdzie Urząd Pracy nie będzie potrzebny i ulegnie likwidacji.
W inwigilacyjnym pomyśle posłów widzę zagrożenie. Wszystkie dzieci zarejestrowane w systemie. Od urodzenia Państwo, a raczej urzędnicza machina biurokracji śledzi każdy krok. "Permanentna inwigilacja!" - jak krzyknął Jerzy Stuhr w filmie Seksmisja w momencie, gdy dowiedział się, że jego cela jest monitorowana. Stąd tylko mały krok do wszczepiania chipów pod skórę, do ekranów montowanych w domach by krzewić słowa Wielkiego Brata... Ach! Rozpędziłem się. Ale z drugiej strony, czy nie uważacie, szanowni Czytelnicy, że orwellowsko-huxleyowska wizja rzeczywistości nie zaczyna się spełniać? Na naszych oczach dokonują się rzeczy na które nie zawsze zwracamy uwagę. Małe krople drążą skałę. Dziś monitoring. Jutro odebranie dzieci przez System (tak było choćby w Związku Sowieckim za Stalina i w Rzeszy Hitlera). "Tak. Potwierdzamy zgłoszenie. Dwa razy. Zabieramy dzieciaka od wrednych rodziców. Oddajemy do ośrodka opiekuńczego." powie Bardzo Wysoki Sąd. W miękkie i ciepłe ręce Systemu. System wchłania nowe pokolenia, urabia jak glinę i wypuszcza Nowego Człowieka. Posłusznego i chętnego do współpracy. Gotowego by służyć.
Nic już nie będzie takie same.
Tekst został pierwotnie opublikowany na blogu autora.


Komentarze
Pokaż komentarze