Blog
Strzelając Paragrafami
Strzelając Paragrafami
Strzelając Paragrafami Policjant śledczy, kryminolog
2 obserwujących 6 notek 9547 odsłon
Strzelając Paragrafami, 3 grudnia 2018 r.

Molestowanie w Komendzie Stołecznej Policji.

464 2 0 A A A
Źródło: https://wsensie.pl/
Źródło: https://wsensie.pl/

Czasami, kiedy błądzę po odmętach Internetu, natrafiam na takie jego zakamarki, w których rzeczywistość miesza się z fikcją. Tak samo było z artykułem opublikowanym na stronie internetowej miesięcznika „Szturm”. Swoją drogą, nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Ale może to lepiej, bo poziom absurdu przekracza tam wszelkie granice.

Nazwa artykułu wybrzmiewała niezwykle poważnie – „Czego nie ma w protokole – molestowanie w Komendzie Stołecznej Policji”. Skoro temat porusza rzekome działania policji, to stwierdziłem, że należy wypowiedzieć się w tym temacie. 

„To miał być dla niej pierwszy w życiu Marsz Niepodległości. (…) Od kilku lat zamieszkała za granicą, osiemnastoletnia Polka od kilku miesięcy zaangażowana była w działalność narodową. Zbliżająca się setna rocznica odzyskania niepodległości miała być dla niej pierwszym wydarzeniem patriotycznym,  w którym wzięłaby udział. Chciała poczuć «polskość», której brakowało jej mimo dobrego życia  na emigracji. Jak sama mówi – była bardzo podekscytowana, zwłaszcza że miała wtedy pierwszy  raz spotkać się z chłopakiem, z którym od dawna pisała.” 

Pierwszy marsz niepodległości, osiemnastoletnia Polka, która mieszka za granicą, zaangażowana w działalność narodową od kilku miesięcy. Chciała poczuć „polskość”, była podekscytowana,  miała spotkać się tam z chłopakiem, z którym od dawna pisała. CLICHÉ. Sztampowe, przewidywalne do bólu. Widać, że autor nie pochylił się nawet nad jakością tekstu, który miałby go jakoś bardziej uprawdopodobnić, bo przytoczony opis z góry wskazuje na to, iż jest to historia po prostu zmyślona. Swoją drogą piękne jest zawsze to, iż "prawdziwi patrioci" uciekają za granicę, nie?

„Do Warszawy przyleciała z przyjaciółmi kilka dni przed 11 listopada – chciała pozwiedzać miasto, zobaczyć starówkę, pójść do Muzeum Powstania Warszawskiego. Już wieczorem okazało się jednak, że plany będą musiały ulec poważnej zmianie, bowiem zaczęły dochodzić pierwsze informacje o zatrzymaniach nacjonalistów w różnych częściach kraju, o przeszukaniach, o stawianiu pierwszych zarzutów.” 

No tak, bo oczywiście na starówce oraz przy Muzeum Powstania Warszawskiego stały już w tym czasie kordony policji, które tylko czyhały na wolność osób, które przyjechały przejść się w „Marszu Niepodległości”. Tak zapewne było! Przecież policja wcale nie ma ważniejszych rzeczy do roboty, niż prześladowanie biednych nacjonalistów, to jest ich zadanie priorytetowe, czyż nie? 

„Następny dzień upłynął jednak spokojnie, mimo narastającej – jak mówi – atmosfery «polowania».”

Myślę, że każdy obywatel tą atmosferę polowania odczuł. Widać to było też zapewne na samym marszu. Przecież to było jedno wielkie polowanie. Biedni nacjonaliści nie wiedzieli już się nawet gdzie chować, więc po prostu szli ulicami Warszawy jakby nigdy nic trzymając w rękach odpalone race, tak po prostu, dla niepoznaki. Ukryli się w tłumie innych nacjonalistów, niczym rasowi skrytobójcy  i nikt ich tam nie znalazł. 

„Zaskoczenie przyszło dopiero w nocy. Monika spała w samochodzie wraz z przyjaciółmi. Ona ze swoim chłopakiem z przodu, z tyłu dwóch kolegów i dziewczyna jednego z nich, młodsza nawet od Moniki, bo siedemnastoletnia. W pewnym momencie obudził ją krzyk koleżanki i zobaczyła, że do samochodu podbiega kilkunastu uzbrojonych mężczyzn. Funkcjonariusze, jak się okazało po chwili, bowiem nie byli w mundurach, ani nie pokazywali legitymacji, otworzyli drzwi samochodu i mierząc z broni jeden z nich krzyknął tylko: «Wysiadać kurwa!».” 

Od tego momentu opowiadania fantazja autora podryfowała już bardzo daleko po wzburzonych falach wyobraźni. I nie mówię już o tym, że Monika, której przecież wiodło się wspaniale za granicą, spała przy jednej z Warszawskich ulic w aucie, do tego ze swoim chłopakiem, no bo po co wynajmować jakiś pokój, lepiej przekimać w samochodzie. Nasuwa się także kolejne pytanie: Monika przyleciała z chłopakiem poznać wymarzonego chłopaka z którym od tak dawna pisała, czy to już ten właśnie chłopak został jej chłopakiem? Nie ważne, nie oceniam abstrakcyjnego toku myślowego autora. 

I teraz najlepsze. Do zaparkowanego przy ulicy samochodu podbiega „kilkunastu uzbrojonych mężczyzn”. Niezły odlot! Scena opisana już całkowicie niczym wyciągnięta ze średniej klasy filmu akcji, no ale przecież atmosferę „polowania” należy utrzymywać. Do samochodu, w którym śpią sobie jakieś przypadkowe osoby, w tym Monika, która mieszka od wielu lat za granicą i mając aktualnie 18 lat, zapewne nie była nigdy wcześniej notowana, podbiega banda nieumundurowanych policjantów, czy cholera wie kogo, po czym wszyscy zostają, ot tak, po prostu, bez żadnego powodu - zatrzymani. Oczywiście po uprzednim mierzeniu w ich kierunku bronią palną. Nie mówiąc już o tym, że oczywiście wszyscy spali w samochodzie otwartym, no bo po co się zamykać na noc. 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Pies Biurowy. Etatowy niszczyciel lasów. Subiektywna relacja zza biurka.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @takatamnext Oczywiście w mniemaniu osoby obinionej/oskarżonej która może dowolnie kłamać...
  • @Marek Błaszkowski Panuje taka zasada, że jeżeli osoba kontrolowana jest wobec f-szy w...
  • @takatamnext Pierwszy lepszy grafolog podważy taki podpis. Wystarczy zażalić się na...

Tematy w dziale Społeczeństwo