Ostatnio pod wpływem monologu „Pierwsza miłość” Samuela Becketta zacząłem się zastanawiać, czy w moim codziennym życiu nie zaczynam popadać w egzystencjalną beznadzieję.
Codzienny natłok faktów, które przyjmujemy nie pozwala nam wyciągnąć wniosków, zastanowić się, bo już otrzymujemy nowe wiadomości. Prowadzimy jałowe dyskusję, przekrzykujemy się informacjami, które nawet nie wiadomo, czy są prawdziwe, bo po pewnym czasie tak często są dementowane.
Główny bohater wspomnianego wyżej dzieła postanawia, czy raczej decyduje się na życie odcinając się od wszelakich problemów. Nie ważne, gdzie śpi, co je, z kim sypia i tak wszystko wtapia się w wszechogarniającą beznadzieję.
Do czego zmierzam, czytając dzisiejsze gazety natknąłem się na szereg poważnych problemów krajowych i ogólnoświatowych. Z jednej strony wybory ciągła walka, spory wyborcze, które zawężają się do tego, aby medialnie nic kontrowersyjnego nie powiedzieć, bo po co ludzie wolą spokój. Z drugiej strony świat: konflikt Izraelsko –Palestyński, który zawęża się do deklaracji potępienia jednej ze stron zamiast merytorycznej debaty o problemie.
Zresztą pojęcie „merytoryczna dyskusja” stało się ulubionym sloganem polityków, którzy takiej debaty żądają. Ale widział ktoś taką w ostatnich latach?
Dalsze przykłady zostaje zamordowany katolicki biskup Padovese w Turcji. Sprawcę od razu uznano chorym umysłowo, Watykan przyjął to ulgą bo żyjemy w świecie w którym pojednanie jest ważniejsze niż prawda. Turcja też się ucieszyła bo nikt jej nie oskarży o ekstremizm religijny. Wszyscy szczęśliwi.
Czasami się zastanawiam, czy media, politycy sami nie kreują tej beznadziei. Zwykły człowiek dostający na co dzień „papkę” środków masowego przekazu wtapia się w fikcyjną , wykreowaną na jakiś użytek wizję świata.
Kończąc ten monolog, może ta egzystencjalna beznadzieja, która nas otacza została sztucznie wykreowana. Może należało spojrzeć na wiadomości z innej perspektywy tzn. zastanawiać się co jest prawdą, a nie wierzyć ślepo w to co mi „dają na talerzu”. Chociaż tak jest najłatwiej.
mat.kal



Komentarze
Pokaż komentarze